Posty oznaczone tagiem: prawo

Manipulacja

17 stycznia 2012, 08:00

Przez ostatnie kilka miesięcy śledziłam „sądowe” programy TVN-u, czyli „Sędzia Anna Maria Wesołowska” oraz „Sąd rodzinny”. No cóż, niedługo się już nimi nacieszę, bo stacja postanowiła zdjąć je z ramówki. Ale zaraz zaraz, nie o tym chciałam pisać. Otóż oglądanie ich przysparzało mi czasem bardzo ciekawych obserwacji odnośnie technik manipulacyjnych, które stosowali scenarzyści w/w programów. Szczególnie moją uwagę dwa odcinki „Wesołowskiej”, poświęcone tak palącym i dyskusyjnym kwestiom, jak aborcja i eutanazja.

Zacznę od aborcji. Oskarżonym jest lekarz, który miał przeprowadzić ją nielegalnie u matki piątki dzieci. Wszystko zrobione bardzo schematycznie i stereotypowo. Jest mąż, który w ciągu dziewięciu lat spłodził sześcioro (licząc z nienarodzonym)  potomków, i na dodatek zarabia niewiele mimo że jest przy tym bardzo pracowity. Jest żona, która nie wyrabia już w opiece nad całą gromadką i ma już dosyć. Ponadto są jeszcze: lekarz z poglądem, że każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele; wredna teściowa, która narzeka, że nie może pomóc w wychowywaniu, bo zdrowie jej nie pozwala, ale wygląda całkiem nieźle; no i jest jeszcze siostra żony, czyli osoba, która faktycznie dokonała aborcji. Niby wszystko pięknie. Egoistyczny mąż ośmiela się powiedzieć, że ile spłodzi, tyle jego żona urodzi. Przytłoczona obowiązkami żona, płacze, że usunie każdą następną ciążę, ale że też „to nienarodzone dziecko śni jej się po nocach”. Nic więc dziwnego dla twórców, że musiała szukać pomocy w nielegalnej aborcji.

Tyle na temat odcinka. W momencie, kiedy to oglądałam, przed oczami stanęła mi końcowa scena z filmu „Syndrom”. Dla tych co, nie wiedzą, to dokument o małżeństwie, które kilka lat temu dokonało aborcji farmakologicznej. Przez cały czas filmu opowiadają o tym, dlaczego się na to zdecydowali oraz jakie były konsekwencje tej decyzji. Na koniec oboje udają się na grób-pomnik dzieci, które zmarły przed urodzeniem. I wtedy ona patrzy z bólem w oczach, a on zaczyna płakać. Nie, nie pomyliłam się, płacze mężczyzna. Wcześniej też stwierdzają kilka bardzo istotnych rzeczy: „To, co wydaje się nam nieszczęściem, może być tak naprawdę szczęściem.”, „Myślałam: po co dzieci? Ważniejsze są inne sprawy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, co tak naprawdę tracimy.”

Druga sprawa – eutanazja. I znowu mamy schematyzm i stereotypy. Młoda kobieta oskarżona o zabicie ciężko chorej babci swojego męża. Oczywiście postawiona jest naprzeciwko całej rodziny tegoż męża, a nawet jego samego. Wszyscy okazują się być samolubni, egoistyczni, nikt się chorą nie interesował, a wszyscy czatowali na jej majątek. Tylko oskarżona zajmowała się nią niczym rodzona wnuczka, i jak się okazało, zabiła na wyraźną prośbę staruszki oraz przekonana, że robi to z miłości. Pojawił się też list zmarłej z podziękowaniem za dokonanie tego „czynu miłości”. Przerażające jest to, że co prawda według wyroku ona została skazana, bo sama przyznała się do winy, ale z odstąpieniem od wykonania kary. Na dodatek głos przyjaciółki ofiary stwierdzającej, że „nikt nie rozumie starych ludzi” oraz że w chorobie można powiedzieć coś takiego, czego nie powiedziałoby się wcześniej.

Zwolennicy eutanazji, jak się okazuje, potrafią być wyjątkowymi hipokrytami. Żeby nie rzucać słów na wiatr, przytoczę tutaj tekst Franciszka Kucharczaka:

Magdalena Środa przejechała się w GW po min. Rostowskim za „barbarzyńskie i haniebne” rozporządzenie zezwalające na usypianie starych psów, wysłużonych przy wykrywaniu narkotyków. Nie przekonuje jej powołanie się przez ministerstwo na „definicje eutanazji”. „Ileż to ludzi w Polsce usypia swoje zwierzęta, mówiąc o ich starości, gdy tak naprawdę nie chcą się już nimi opiekować. Mało kto jakoś dostrzega, że zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do godnej starości” – pisze Środa. W 2009 r. ta sama Środa namawiała do eutanazji ludzi: „W Polsce za często okazuje się szacunek dla życia ludzkiego, piętrząc zakazy i nakazy, zamiast realnie pomagać. Tymczasem nasze społeczeństwo się starzeje, technika idzie do przodu, niedługo wielu z nas może się zmierzyć z problemem godnej starości czy umierania”.

Tak na marginesie, to dzisiejszy odcinek tez był ciekawy, ale z innych względów. Na zajawkach wyglądało na to, że wśród świadków pojawi się ksiądz korzystający z usług prostytutki. Okazało się jednak, że było wprost przeciwnie, bo spotykał się z nią, bo chciał jej pomóc i namawiał na porzucenie tego procederu. Bez komentarza.

Zespół Downa

18 listopada 2011, 06:00

W Danii i Włoszech przestały rodzić się dzieci z zespołem Downa. Lekarzom w tych państwach udało się doprowadzić do wyeliminowania tego problemu ze społeczeństwa.

Powstaje oczywiście ważne pytanie: W jaki sposób to osiągnięto?

Niestety, wbrew nadziejom, które rodzi ten zerowy odsetek narodzin dzieci chorych na zespół Downa, nie osiągnięto tego za pomocą jakichś lekarstw, które usuwają skazę genetyczną jeszcze w łonie matki. Problem „rozwiązano” dużo bardziej prozaicznie, posługując się następującą procedurą:

1. Poczęcie.

2. Badania prenatalne.

3. Zabicie nienarodzonego dziecka w momencie, kiedy badania wykażą zespół Downa.

De facto nie mamy więc rozwiązania problemu, ale jego zamiatanie pod dywan i pozbywanie się poprzez zamordowanie osób dotkniętych chorobą. Oczywiscie, jak mniemam, w ramach „miłości” i dbania o „jakość życia”, która gwałtownie pogorszy się w rodzicie „zmuszonej” do opieki nad chorym dzieckiem.

Nie wiem jak was, ale mnie ogarnia przerażenie na samą myśl o tym, że taka sytuacja może zaistnieć także w Polsce. Niestety, polskie prawo dopuszcza zabicie dziecka przed narodzeniem w przypadku wykrycia ciężkiej choroby, więc jest to całkiem możliwe, że dołączymy do listy państw z „wyleczonym” zespołem Downa. Potem zaś, kto wiem, może w podobny sposób rozwiążemy problem innych chorób?

Przeraża mnie myśl o tym, do czego może doprowadzić obecna ustawa na temat aborcji w kwestii chorych dzieci (inne aspekty chwilowo pomijam). Nie możemy mówić, że to tylko gdybanie, bo zagrożenie, iż wprowadzi ona tylnymi drzwiami eugenikę, jest całkowicie realne (vide Dania i Włochy). Powinniśmy najszybciej jak to możliwe doprowadzić do zmiany tej ustawy i wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji.

Zaczyna się

12 listopada 2011, 06:00

Zmiana ustawy o zapobieganiu przemocy w rodzinie miała być, tak przynajmniej twierdzą jej twórcy, skierowana przeciwko patologiom. Niestety, zgodnie przewidywaniami krytyków, jest wykorzystywana przeciwko ludziom, którzy wymierzają zwykłe klapsy: Dali dziecku klapsa, teraz grozi im więzienie.

Zaznaczam, że nie jestem zwolennikiem fizycznego karania dzieci, ale ten proces, to początek do dojścia do stanu, który obecnie istnieje w Szwecji: Rodzice nie mają żaden kontroli nad dziećmi.

Teraz za ukaranie dziecka klapsem można zostać skazanym na więzienie. Jutro, kto wie, może posłowie wprowadzą kolejną poprawę do ustawy o zapobieganiu przemocy i zakażą karanie dziecka w jakikolwiek sposób?

Przyszłość to pokaże, ale na moje oko nie zapowiada się ona zbyt różowo.

 

Sprawiedliwośc po protestancku

10 listopada 2011, 10:14

Odbyłem właśnie rozmowę na PW (zrzut ekranu) na forum Protestanci.info z jednym z tamtejszych Junior Adminów na temat naruszenia regulaminu przez jedną z moderatorek o nicku Bea:

Yarpen Zirgin:

Uprzejmie proszę o wyciągnięcie konsekwencji wobec moderatorki Bea, która w postcie http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?p=212045#212045 napisała pod moim adresem poniższe, totalnie dla mnie obraźliwe, pomówienie:

Bea:

Czynisz , robisz i jeszcze tu propagujesz magie! – przedmioty uzdrawiające, uwalniające od demonów.
Ty jako Yarpen możesz sobie wierzyć w co chcesz ale nie propaguj magii na forum chrześcijańskim wmawiając innym , że tego uczy Biblia.

Podkreślenia moje.

Lash:

Ignor :D

Yarpen Zirgin:

Hm…

Lista przewinień i wartość ostrzeżeń.
§ 3.
Obrażanie użytkowników na Forum = 1

Lash:

Hm
Obrazanie jest zdefiniowane.
To ze ty sie czujesz urazony nie świdczy o obrźliwości.
MNIE TOWJE WYPOWIEDZI też obrazaja i obrazaja intelekt większości ludzi :( a mimo to nie punktuję ciebie …
Pamietaj to ty jesteś tu warunkowo :)

Ciekawa sprawiedliwość: Chociaż Bea właśnie naruszyła regulamin oskarżając mnie o złamanie I przykazania poprzez praktykowanie i propagowanie magii, to Lash nie widzi w tym naruszenia regulaminu. Trochę to dziwne, bo przecież, jak by nie patrzeć, to jednak jest to poważne i bardzo obraźliwe stwierdzenie pod adresem chrześcijanina. Powstaje w tym momencie pytanie: Co Bea musiała by napisać pod moim adresem, aby ten Junior Admin uznał, że ona naruszyła regulamin? Trudno powiedzieć, bo w ostatnim zdaniu Lash napisał bardzo znamienne słowa: Pamietaj to ty jesteś tu warunkowo :)

Nie da się tego odczytać inaczej niż: Zamknij się i siedź cicho nawet jak ktoś łamie regulamin i Cię obraża, bo jak będziesz podskakiwał, to wylecisz z forum.

Tak nawiasem, to jak widzicie, Lash twierdzi, że to ja obrażam go swoimi wypowiedziami, które także obrażają „intelekt większości ludzi”. Tylko mnie bardzo interesuje to, któreż to wypowiedzi go obrażają tak bardzo, że nie będzie reagował na obraźliwe teksty napisane pod moim adresem… Obawiam się, że jednak ich już mi nie wskaże*.

Dodane o 12:20:

Dostałem odpowiedź (zrzut ekranu):

Wiesz mnie naprawdę towje osobiste problemy obchodza tylko tyle ze mogę się modlić o twoje narwócenie… :/
Natomiast to że ktos mówi ze naruszacie pierwsze przykazanie to cóż … wiesz ze to Protestanckie przkonanie.
Tak samo jak katolickie przekonanie jest takie że nie jestesmy KOSCIOŁEM i nas to obraża.
to co próbujesz zrobic to cenzurowac wypowiedzi panie Yarpen :)
więc Bye bye

Niestety, jak widać, potwierdziło się to co napisałem wcześniej: Według Lasha wyrażenie „protestanckiego przekonania” o praktykowaniu przeze mnie magii nie stanowi naruszenia regulaminu. Nie ma w tym, jak sami widzicie w jego odpowiedzi, niczego obraźliwego, gdy ktoś kogoś oskarża o łamanie I przykazania. Powstaje pytanie, czy gdybym ja napisał, ze Lash praktykuje magię np. podczas chrztu, to też by uznał, że to tylko katolickie przekonanie, więc nie ma w tym dla niego niczego obraźliwego.

Tak nawiasem, to „genialne” jest obrażanie się Lasha za stwierdzenie, że protestanci nie są Kościołem. Kuriozum polega na tym, że sami protestanci stwierdzają, że nie ma „Kościoła protestanckiego”, a teraz Lash uznaje takie twierdzenia za obraźliwe. G’woli wyjaśnienia, to Kościół katolicki uznaje za Kościoły niektóre wspólnoty protestanckie (te, które spełniają odpowiednie wymogi). Jednakże, jak widać, tego Lash nie dostrzega, bo nie mógłby się „obrażać” za to, że jego odłamiku (NewFrontiers), nie uznajemy za Kościół z racji na niespełnianie tychże kryteriów bycia Kościołem. Co ciekawsze, to jak mnie pamięć nie myli, Lash sam uznaje swoje wyznanie za Zbór, a nie za Kościół.

 

 

*Wysłałem do niego taki tekst:

Jeżeli nie widzisz obraźliwości pomówienia o naruszenie I przykazania, to ciekawe co nim według Ciebie będzie.

Aha, wskaż mi, Lash, wypowiedź, w której personalnie Cię obraziłem.

Jawne naruszenie regulaminu przez JA

4 listopada 2011, 00:01

Zanim Administracja zablokowała wczoraj osobom niezarejestrowanym dostęp do MiniCzata i działów forum biblijnego, w których jest dostępny między innymi Regulamin, coś mnie natchnęło i skopiowałem wczorajszego ranka te dwa wpisy Hardiego z MiniCzata:

[Dzisiaj 2:35] Hardi:  a więc to nie dobra robota pilota tylko te dwa kłaki które ponoć należały do K. Wojtyły… żenada na maxa… średniowiecze…

[Dzisiaj 2:38] Hardi:  moje włosy działają jeszcze lepiej, bo jak leciałem to dzięki nim podwozie się wysunęło i nie było zagrożenia, więc jak widać działają lepiej niż KW ;-) nie tylko chronią, ale i zapobiegają :-D

Są one pierwszym „komentarzem” (zrzut ekranu) tego Junior Admina do informacji na temat tego, że ksiądz na pokładzie Boeinga 767, który lądował awaryjnie na brzuchu na Okęciu kilka dni temu, miał przy sobie relikwie błogosławionego Jana Pawła II w postaci jego dwóch włosów. Hardi, jak każdy z was sam może się przekonać, wykazał się niesamowitą „delikatnością” i „taktem”, pomijając już kwestię imienia, kiedy określił cenne dla katolików włosy Jana Pawła II mianem „kłaków” (kwestię podważania oryginalności włosów już pomijam).

Gdyby jeszcze zatrzymał się na tym chamstwie, bo inaczej nie można nazwać takiego zachowania, to jeszcze można by mu to wybaczyć, bo „nie wie co czyni” z racji na zaślepienie „niechęcią”, delikatnie mówiąc, do Kościoła katolickiego. Jednakże, jak sami widzicie, to mu nie wystarczyło. Musiał dodać prześmiewczy tekst na temat swoich własnych włosów, czym dopuścił się ewidentnego naruszenia poniższego punktu regulaminu forum (podkreślenia moje, wskazujące co dokładnie złamał ten Junior Admin):

7. Nie wolno czynić złośliwych, ironicznych oraz ośmieszających uwag pod czyimś adresem lub w odniesieniu do wyznawanych przez kogoś zasad moralnych i prawd wiary.

Zgłosiłem to do Właścicielki forum i czekam na jej reakcję. Może wreszcie dostrzeże, że Hardi dawno już przekroczył granicę, po której powinna wyciągnąć względem niego konsekwencje, i zacznie działać, aby ustawić go do pionu.

Prawda zabolała

24 października 2011, 12:04

Prawda boli, mówi powiedzenie, i ma całkowitą rację. Ludzie, którzy nie potrafią znieść tego bólu, najczęściej po zderzeniu z prawdą zaczynają się jej wypierać i przeinaczać fakty, aby ten ból zlikwidować. Prawda, którą napisałem na temat zbanowania Lucyfera i mnie na forum biblijnym, przyniosła w efekcie takie działania ze strony Hardiego. Junior Admin zaczął na Mini Czacie tworzyć teksty, które są przeinaczaniem faktów i zawierają nieprawdziwe informacje na temat mojej sytuacji na forum i zbanowania Lucyfera, a które mają wybielić jego działania (vide zrzut ekranu). Co ciekawe, Hardi zamiast napisać swój komentarz pod wpisami, wolał zamieścić go tam, gdzie nie mogę mu bezpośrednio odpowiedzieć, a gdzie nikt mu nie zwróci uwagi, że pisze de facto nieprawdę.

Cóż, wobec tego pozwolę sobie tutaj zacytować te wypowiedzi i je omówić:

[Dzisiaj 1:12] Hardi:  YZ skoro i tak czytasz to forum i cytujesz wybiórczo fragmenty z tego forum na swoim żałosnym blogu to ja mam pytanie: dlaczego w tak perfidny sposób kłamiesz i manipulujesz faktami? Po pierwsze to Lucyfer ani nikt inny nie został zbanowany za wyzanie wiary, ale za groźby, trollowanie itd.

[Dzisiaj 1:16] Hardi:  a po drugie nie jest to prawdą, że tylko nieliczne przypadki były przeciwko tobie, bo było niemal całe forum i tego faktu nie zmienisz, że niemal nikt ciebie tutaj nie chciał bo niszczyłeś to forum tak samo jak niszczysz je będąc po za nim!

Z przykrością muszę stwierdzić, że Hardi zaczął swoją „polemikę” z tym co napisałem we wpisach 20 października 2011 i Jak to jest z wpisami na temat forum biblijnego w niezbyt ładny sposób: Po pierwsze napisał o „wybiórczym cytowaniu” w momencie, kiedy zawsze zamieszczam przy cytatach linki do miejsc, w których cytuję, aby czytelnik mógł sprawdzić „jakość” cytowania i kontekst wypowiedzi. Po drugie, zamiast prezentować od początku fakty, nie mógł powstrzymać się od personalnego walenia po nerkach tekstami o „żałosnym blogu”. W sumie to  akurat nie dziwi, bo pokazanie hipokryzji Hardiego musiało nim solidnie wstrząsnąć, więc trzeba w ewentualnych czytelnikach tego bloga stworzyć negatywne odczucia co do treści tutaj zawartych. Przejdźmy jednak do tego, co jest osią argumentacji Hardiego w jego polemice.

Hardi zadał mi pytanie:

(…)dlaczego w tak perfidny sposób kłamiesz i manipulujesz faktami?

Cóż, ani nie kłamię, ani faktami nie manipuluję. Każdy z cytatów jest opatrzony linkiem do pełnego tekstu wypowiedzi (a czasem także zrzutami ekranu), więc zarzut o manipulację jest de facto nieprawdziwy. Oczywiście Hardi próbuje to pytanie, będące tak naprawdę zarzutem, uzasadnić trzema argumentami:

Po pierwsze to Lucyfer ani nikt inny nie został zbanowany za wyzanie wiary, ale za groźby, trollowanie itd.

Tak się składa, że skopiowałem sobie pierwotną treść uzasadnienia bana Lucyfera, wysłanego o 18:10 20 października, a nawet zrobiłem zrzut ekranu. Zanim je rozszerzono, po opublikowanym tego samego dnia o godzinie 21:51 wpisie 20 października 2011, brzmiało tak:

Po naradzie bana otrzymuje Lucyfer za wprowadzanie zamętu wśród użytkowników forum swoimi dziwnymi wizjami, fałszywymi proroctwami i innymi wymysłami chorego umysłu.

Nie ma w nim, jak każdy może się przekonać, ani słowa o „groźbach karalnych” (w które nie wierzę), trollowaniu czy „itp”. Jest bardzo klarowna i jednoznaczna wypowiedź na temat tego, że ban zostaje przyznany za „dziwne wizje, fałszywe proroctwa i inne wymysły”, okraszona kuriozalnym zarzutem o „wprowadzanie zamętu” i obraźliwą uwagą o „chorym umyśle” tego użytkownika. W czym więc niby skłamałem albo manipulowałem faktami? Teksty o „groźbach karalnych” dodano x godzin po wlepieniu bana (nie wiem nawet kiedy, bo zauważyłem je przedwczoraj wieczorem), a dopiero dzisiaj rano dostrzegłem, że Anna dorzuciła kolejny fragment na temat przewidzianej w Kodeksie Karnym kary a groźby karalne, stwierdzenie, że „Lucyfer dostał tylko BANA” i kolejną obraźliwą uwagę o chorobie psychicznej tego człowieka (zmienione uzasadnienie jest w tym miejscu: post/zrzut, a stare, dla porównania, tutaj: zrzut).

Co bardzo ważne, dorzucony przez Hardiego tekst o groźbach ze strony Lucyfera nie trzyma się kupy. Jak niby zbanowany user miał je przesyłać do tego JA, conajmniej od 18:10 20/10/2011 nie miał możliwości wejścia na forum? Pomijam już to, że Lucyfer żywi przekonanie, iż większość ludzi zginie w zapowiadanym przez niego końcu świata, więc te „groźby”, o ile w ogóle kiedykolwiek je do Hardiego wysłał, były z pewnością zapowiedzią, że Hardi tego końca świata nie przeżyje…

Pozostaje jednak niepodważalnym faktem, że Lucyfer, wbrew tezom Hardiego z Mini Czata, został wyrzucony z forum za poglądy na temat końca świata i jego terminu, a nie „za groźby, trollowanie itd.”. I nic tego nie zdoła zmienić, bo tak właśnie podaje pierwotna, niepoprawiona po moich wpisach na tym blogu, treść uzasadnienia nałożonego bana.

Kolejny podany przeciwko moim wpisom argument Hardiego brzmi:

(…) nie jest to prawdą, że tylko nieliczne przypadki były przeciwko tobie, bo było niemal całe forum i tego faktu nie zmienisz, że niemal nikt ciebie tutaj nie chciał bo niszczyłeś to forum (…)

Jak widać, mamy tutaj tak naprawdę dwie tezy: Pierwsza na temat „niemal całego forum”, które miało być przeciwko mnie, i druga o „niszczeniu forum”.

Odnośnie pierwszej tezy, to kolejny raz przypomniała mi się prawda, którą przekazano mi w firmie, którą obecnie wykonuję: Jak ktoś jest niezadowolony z usług firmy, to na pewno będzie narzekał na forum, zaś osoba zadowolona nie będzie się tam wypowiadać, bo nie widzi takiej potrzeby. Tak samo jest w moim przypadku: To niemal całe forum, o którym pisze Hardi, to wyłącznie osoby, które w taki czy inny sposób zostały przeze mnie ukarane lub napominanie za niestosowanie się do regulaminu czy obowiązków. Użytkownicy, którzy w żaden sposób nie naruszyli regulaminu, nie mieli nic przeciwko mnie. 

Co do drugiej, to „niszczenie forum” zapewne miało polegać na tym, że regulamin nie był dla mnie martwą literą czy też, cytując pewną postać z Piratów Karaibów, „tylko wskazówkami”. Wymagałem przestrzegania każdego punktu, a teksty, które obecnie przechodzą bez żadnej reakcji ze strony JA czy moderatorów lub są „karane” upomnieniami, lądowały w koszu lub były karane ostrzeżeniami. Trudno mi jednak uznać, że to było niszczenie forum, albo że tym niszczeniem była walka o to, aby nie prowadzono na forum jednopozycyjnego „Indeksu Ksiąg Dozwolonych w dyskusjach o Biblii” z Pismem Świętym na liście, czyli łamania prawa ludzi do samodzielnego decydowania o tym, na co chcą się powoływać w rozmowach.

Ostatnia rzecz, o której chciałbym napisać, jest powtórzeniem fragmentu już omówionego z dodatkowym, podkreślonym tekstem:

(…)niszczyłeś to forum tak samo jak niszczysz je będąc po za nim!

To już jest najbardziej zadziwiające, bo doprawdy nie rozumiem, w jaki to niby sposób miałbym niszczyć forum swoimi wpisami na tym blogu. Wpisami, w których komentuję wydarzenia mające tam miejsce, postawę Junior Adminów czy też wykorzystując teksty z wątków jako kanwę wpisów niedotyczących forum. Jeżeli już coś niszczę tymi tekstami, to dobre samopoczucie Anny01 i Hardiego, którzy nie mają teraz żadnej opozycji na forum, która by ośmieliła się wytknąć im publicznie błędy postępowania, nadużywanie uprawnień czy ignorowanie ewidentnych przypadków naruszania regulaminu. Na to jednak nic nie poradzę i nie zamierzam przerywać mojej działalności.

 

Tak nawiasem to stawiam zakład, że Hardi nie odważy się skomentować tego wpisu tutaj, lecz dalej będzie odpowiadał, o ile się na to zdobędzie, wyłącznie na forum. Tam bowiem ja mu nie jestem w stanie odpowiedzieć, a tutaj nie każdy z użytkowników forum zagląda, więc nie dowiedzą się, jak się rzeczywiście sprawy mają.

 

Dodane 26/10/2011:

Tak jak sądziłem, Hardi nie odniósł się w żaden sposób do tego, co napisałem w tym wpisie. Co ciekawe, na forum tego również nie uczynił. Możliwe, że zrozumiał, iż jeżeli napisze coś niezgodnego z faktami, to jego teksty zostaną momentalnie z nimi skonfrontowane w tym miejscu.

 

Hipokryzja

22 października 2011, 23:34

Ze zdumieniem przeczytałem dzisiaj na forum biblijnym poniższą wypowiedź (zrzut ekranu) Junior Admina o nicku Hardi:

(…) nie interesuje mnie to kto jakie ma poglądy, pisać może każdy bez względu na poglądy (…)

Przyznaję, że  to mnie niesamowicie zbulwersowało. Hipokryzja tego tekstu jest tak porażająca, że w sumie dziwi mnie to, iż nikt na forum nie zareagował protestem na jego treść, że to nie jest prawda. Wszak dwa dni temu na forum wlepiono pierwszego bana za poglądy i ich głoszenie (pisałem o tym tutaj) a dzisiaj ten sam człowiek, który ogłosił wlepienie tego bana, stwierdza, że na forum „pisać może każdy bez względu na poglądy”?!

Co za niesamowity tupet… Czy on naprawdę nie widzi hipokryzji, która została tymi słowami obnażona?

W tym momencie zaczynam się nawet cieszyć z tego, że zostałem zbanowany na forum. Nie odpowiadam już bowiem za te przedziwne działania administracji, która najpierw banuje jednego użytkownika za poglądy, a potem w odpowiedzi dla innego stwierdza, że każdy może pisać na forum bez względu na poglądy…

20 października 2011

20 października 2011, 21:51

20 października 2011 roku jest przełomową datą w historii forum biblijnego. W tym dniu, po raz pierwszy w ciągu sześcioletniej działalności, jeden użytkowników został wyrzucony z forum za poglądy i wyznawaną wiarę. W uzasadnieniu (zrzut ekranu) dla „wyroku” napisano :

Po naradzie bana otrzymuje Lucyfer za wprowadzanie zamętu wśród użytkowników forum swoimi dziwnymi wizjami, fałszywymi proroctwami i innymi wymysłami chorego umysłu.

To jest smutna chwila dla forum: Do 18:10 tego dnia na forum biblijnym karano za naruszanie regulaminu forum. Od tej chwili można zostać ukaranym za to, że głosi się rzeczy sprzeczne z tym, co de facto administracja uznaje za słuszne i prawidłowe.

Tak też stało się z Lucyferem.