Posty oznaczone tagiem: polityka

Wojskowa masakra

22 maja 2012, 10:12

Na Onet Wiadomości znalazłem artykuł pt.: Odważne słowa Sikorskiego. To szkodliwe dla Polski? W nim zaś taki fragment:

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział podczas szczytu NATO w Chicago, że „Polska nie pali się do tarczy antyrakietowej”. Jak czytamy w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”, wypowiedź ta jest szkodliwa. „Obecność Amerykanów na terenie naszego kraju to jedyna realna możliwość poprawienia naszego bezpieczeństwa” – zaznacza Witold Waszczykowski, były wiceszef MSZ.

 Ja natomiast ani pierwszej, ani drugiej wypowiedzi nie uważam za odważną czy mądrą.

Co prawda tarcza antyrakietowa, którą budują sobie Amerykanie, nie będzie służyła do ochrony Polski, ale jednak da wymierne korzyści dla naszej Armii. Z tej przyczyny Polska jednak powinna się do niej „palić”, bo poradzieckie systemy obrony przeciwlotniczej z roku na rok stają się coraz bardziej przestarzałe, na opracowanie własnych rząd nie ma pieniędzy, a USA w zamian za miejsce pod tarczę oferuje systemy Patriot. Niewiele, ale zawsze kilka zestawów będzie.

Realną możliwość poprawienia naszego bezpieczeństwa da nie tyle oczekiwanie, że Amerykanie nam zagwarantują obronę, ale rozbudowa i modernizacja własnej armii. Niestety, tak jak wyżej, rząd woli pieniądze skierować na wszystko inne, tylko nie na obronność Polski. Vide chociażby przerwanie projektu budowy korwety „Gawron”, że o innych projektach nie wspomnę. Najwyraźniej premier i ministrowie zapomnieli już lekcje historii, na których omawiano do czego doprowadziła Polskę idea słabego państwa.

Czasem mam wrażenie, że Tusk i ska. czynią wszystko, aby tylko Polskę osłabić.

Ludzie bzdury piszą…

2 maja 2012, 06:00

Czytając blogi promowane na Onecie trafiłem na wpis pt.: Wstańcie z tych klęczek. Lektura dzieła osoby podpisującej się jako Eliza poskutkowała lekkim załamaniem nerwowym. I bynajmniej nie z powodu tego, że zarzuty tam przedstawione były słuszne, bo tak nie było. Chodziło po prostu o zgromadzenie w jednym miejscu tak wielu przeinaczeń i bzdur na temat Kościoła katolickiego opowiadanych przez jego różnego typu przeciwników.

Bzdura nr 1:

(…) zawsze można wrócić do finansowania Kościoła w całości ale tylko przez wiernych. Czyli 0,0% jakichkolwiek odpisów.

1. Autorka nie jest świadoma tego, że finanse przekazywane przez państwo Kościolowi nie stanowią 100% wszystkich podatków i opłat odprowadzanych przez Polaków do budżetu RP. W efekcie tak czy siak, to obecnie i tak dotacje państwa dla Kościoła są finansowane przez wiernych. Oczywiście aby to dostrzec trzeba przyjąć z pokorą, że niekatolicy to w Polsce mniejszość i jest bardzo mało prawdopodobne, aby akurat ich wpłaty do budżetu poszły na Kościół katolicki.

2. Autorka nie dostrzega tego prostego faktu, że odpisy na Kościół katolicki dokonywałyby osoby tym zainteresowane, czyli katolicy. Jakoś jest mało prawdopodobne, aby taki odpis zrobił na przykład ateista, luteranin czy sama autorka.

Roszczenie nr 1:

Pieniądze z budżetu nie powinny być dłużej przeznaczane na pensje katechetów wykładających antysemityzm ni na składki emerytalne księży molestujących dzieci.

Autorka najwyraźniej nie rozumie, że skoro wolą większości narodu jest finansowanie pensji katechetów z budżetu państwa czy finansowanie 80% wysokości składki emerytalnej księży, którzy nie są zatrudnieni na etatach, oraz 100% składek zakonników klauzurowych i misjonarzy. Roszczenie to ma bezpośredni związek z bzdurą nr 1.

Niestety.

Bzdura nr 2:

Jeżeli wracamy do funduszu kościelnego, to klechy niech oddadzą majątki. Po zwrocie majątków, a właściwie rabunku państwa, fundusz stracił rację bytu. Jest hipokryzją i kłamstwem, że w zamian za fundusz coś tym chciwcom się należy, był on stworzony po przejęciu przez państweo majątków kościelnych. Majątki zwrócono funduszu nie ma.

1. Ciekawe jakie majątki mieli by oddać księża? Te, które Kościolowi skradł PRL, a które zwrócił RP?

2. Autorka, jak wiele osób, nie dostrzega tego, że Fundusz Kościelny jest rekompensatą za majątki zabrane przez PRL na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki, a majątki zwrócone przez Komisję Majątkową zostały przez PRL skradzione bez żadnych podstaw ustawowych. W efekcie żyje w przekonaniu, że skoro skradzione majątki zwrócono, to Fundusz Kościelny powinien przestać działać. Niestety, najwyraźniej nie chce dostrzec, że majątków rekompensowanych przez FK RP nie zwróciła.

Bzdura nr 3:

Kiedy skończy się grabież państwa przez towarzystwo sukienkowe? Przecież to całkowity brak konsekwencji! Księża z darmowymi rentami i emeryturami, dalej nieopodatkowane dojenie owieczek i możliwości dorabiania jako kapelani i katecheci.

Po pierwsze, to księża nie mają darmowych rent i emerytur. Nawet ci, którzy nie mają etatow, płacą składki na swoje emerytury (20% wysokości). Po drugie, to księża, wbrew wierzeniom autorki, płacą podatki. Kiedy zaś są zatrudnieni jako kapelani i katecheci, to płacą od tego normalny podatek i 100% składki emerytalnej.

Bzdura nr 4:

Tłusty i sprośny biskup nie będzie martwił się problemami budżetu – on wie, że na mocy bandyckiego Konkordatu państwowy żywiciel ma go utrzymywać na wieki wieków amen.

Autorka, jak widać z powyższego tekstu, z Konkordatem się nie zapoznała, skoro pisze takie bzdury na temat utrzymywania biskupów. Gdyby się zapoznała, to nie plotła by idiotyzmów, że państwo utrzymuje biskupów. No, ale wtedy nie mogła by tak oburzać się na Kościół katolicki.

Rodzynek:

(…) w mediach wystartowała rządowa kampania informacyjna wyjaśniająca Polakom, dlaczego reforma emerytalna jest konieczna. W jednym ze spotów pt. „Szczególne uprawnienia” pojawiał się ksiądz(…)

Gdyby autorka miała jakiekolwiek pojęcie na tematy emerytur księży, to wiedziałaby, że akurat „uprzywilejowanie księży” nie istnieje, a w stosunku do przeciętnego Kowalskiego, to mają dużo gorzej. Nie dość bowiem, że żyją bez rodzin i nie mają dzieci, którzy im na starość pomogą, to jeszcze na emeryturę przechodzą od 5 do 10 lat później. Wiek emerytalny księży wynosi bowiem od 70 do 75 roku życia (zależnie od diecezji). Wrzucanie ich do tego spotu to zwykła manipulacja, której osoby pragnące „dokopać” księżom ulegną i będą popierać reformę godzącą w zwykłego Kowalskiego, a nie zmieniającą niczego w wieku przechodzenia księży na emeryturę.

Bzdura nr 5:

Panowie związkowcy i SLDowcy, specjaliści od referendalnych zadym, a gdzie organizacja referendum na temat finansowania Kościoła w świeckim państwie?

Państwo polskie, wbrew tezom przeciwników Kościoła katolickiego i katolików, ma zachowywać neutralność względem religii funkcjonujących na jego terenie, a nie „świeckość”. Tak stanowi Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.

Ślub z trupem

30 marca 2012, 13:41

Niemożliwe?

A skąd… Jak dowiedziałem się z doniesień prasowych, prezydent Francji Nicolas Sarkozy wydał niedawno zgodę na małżeństwo pewnej kobiety z narzeczonym, który zginął jakiś czas wcześniej z ręki algierskiego terrorysty. Poruszony nieszczęśliwą miłością narzeczonej, postanowił ukoić jej ból po stracie ukochanego.

Najwyraźniej Francja przestaje być normalnym krajem. W państwie, które jest normalne, osobę cierpiącą po stracie ukochanego wysyła się do psychologa, a nie do USC. Tym niemniej trudno oczekiwać, aby kreująca się na postępową Francja kierowała się zdrowym rozsądkiem.

Ciekawe, co będzie dalej? Ślub zrozpaczonego faceta z królową Marią Antoniną? Nie wiem, ale można się spodziewać, że jeden przypadek pociągnie za sobą kolejne. Potem podniosą się głosy „postępowych ludzi”, że poślubienie zmarłego powinno być „prawem” każdego człowieka i tylko czekać batalii przeciwko trupofobom. Oczywiście w ramach tolerancji.

Tak na zakończenie, to trudno oczekiwać, aby kraj, który przez lata zwalczał wiarę, kierował się chrześcijańskimi zasadami. Za mało tam jest wierzących, aby byli w stanie blokować kretyńskie pomysły ateistów i innych „postępowych” ludzi.

 

Coś się kończy?

8 marca 2012, 10:29

Patrząc na coraz to nowe projekty ustaw lub już wchodzące w życie rozporządzenia rządu RP dotyczące między innym Kościoła katolickiego zaczynam odnosić wrażenie, że wracają czasy PRL. Rząd bowiem, jak by nie patrzeć, łamie podpisane przez siebie umowy międzynarodowe i w tylnej części ciała ma zawarte porozumienia z Kościołem katolickim.

Naszła mnie taka myśl, że to może być, pomijając już próbę przejęcia ludzi głosujących na Palikota, próba udowodnienia sobie przez polityków PO, że jednak potrafią być twardzi i uderzyć pięścią w stół. Skoro nie mają dość siły woli, aby uczynić to w polityce zagranicznej, to przynajmniej chcą się „wykazać” na terenie kraju. A ponieważ wielu osób ma mniej lub bardziej urojone pretensje do Kościoła katolickiego, to taki pokaz „siły” pozwoli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: Morale PO wzrośnie, a elektorat Palikota zagłosuje w następnych wyborach na Tuska.

A reszta obywateli i obraz Polski w oczach świata? Kto by się nimi przejmował. Wszak w mniemaniu niektórych osób umowy są po to, aby je łamać.

Syryjski problem

8 lutego 2012, 16:51

Syria.

Wyrzut sumienia dla rządzących państwami. Pokaz niemocy ONZ i NATO. Wstyd i hańba tym większe, że jakiś czas temu, w bardzo podobnej sytuacji, kraje europejskie bez skrupułów wmieszały się w wojnę domową w Libii. Różnica jest taka, że tym razem dwa z państw „decydujących o losach świata” prowadzą interesy z reżimem, które przynoszą im duże zyski.

I co teraz? Nic.

Politycy gardłują z oburzeniem na Rosję i Chiny, ale niczego więcej nie zrobią. Żadne państwo nie wystąpi przeciwko reżimowi w Syrii, bo nie ma w tym żadnego interesu, a atak przyniósłby same straty. Zwłaszcza, że Syria jest o wiele lepiej uzbrojona niż Libia.

A Polska? Jak znam życie, to zaraz będą głosy, iż bardzo dobrze, że nie będzie interwencji w Syrii, bo przecież to niepotrzebne straty i nie ma po co narażać naszych żołnierzy. Zwłaszcza, że i tak niczego z tego nie dostaniemy. To po co się pchać w kolejną awanturę?

A mieszkańcy Syrii cierpią…

 

ACTA

6 lutego 2012, 20:00

Nieustające protesty w sprawie ACTA zaczynają mnie powoli nużyć, natomiast postawa rządu RP w tej kwestii zaczyna mnie coraz bardziej wkurzać. Ile bowiem można klepać w kółko to samo?

Widać bowiem od razu, o ile tylko chce się dostrzec fakty, że Tusk nie ustąpi i doprowadzi do ratyfikacji tej umowy. Nie przyzna się do błędu i zlekceważenia opinii Polaków w tej sprawie, b0 to były bardzo bolesny cios dla jego wizerunku. Ustąpienie z pola walki i wycofanie podpisu Polski z umowy zostało by bowiem zinterpretowane przez wszystkich jako pokazanie, że najpierw należało zapoznać się z opinią społeczeństwa, po wcześniejszym wyjaśnieniu czym jest i co zmieni ta umowa. Jednakże, jak widać z przebiegu wydarzeń, premier najwyraźniej wciągnął Polskę w tę umowę na zasadzie, że i tak nikt nie zauważy jej podpisania. Grubo się przeliczył, a przyciśnięty przez ludzi tworzy teraz pozory dyskusji nad umową. Jednakże w mojej ocenie klamka już zapadła i niech się wali, niech się pali, a ludzie stoją pod Urzędem Rady Ministrów, to i tak premier będzie czynił wszystko, aby tylko Parlament ratyfikował ACTĘ i wprowadził ją w życie.

Protesty niczego nie zmienią.

Polityka na ambonie

25 listopada 2011, 06:00

Centrum Badania Opinii Społecznej sporządziło raport na temat „Polaków obraz rzeczywistości parafialnej”. Jedno z pytań, które postawiono badanym osobom podczas jego sporządzania, brzmiało: „Czy księża mówią o polityce na kazaniach?” Wyniki wyszły bardzo intrygujące.

62% respondentów odpowiedziało, że nigdy takich kazań nie słyszeli. 14% orzekło, że miało to miejsce sporadycznie. Odpowiedzi „często” lub „bardzo często” udzieliło odpowiednio 5 i 2 procent badanych. Pozostałe siedemnaście procent badanych osób nie stwierdziło, że „trudno powiedzieć”.

Ciekawe, nieprawdaż? No to kolejna zagwozdka: Badania przeprowadzono na przełomie września i października, czyli w największego nasilenia kampanii wyborczej. Jak się okazuje, wbrew tezom lansowanym przez np. Gazetę Wyborczą, polityka nie jest gościem na kazaniach głoszonych w czasie Mszy Świętych nawet w czasie kampanii wyborczej.

Oczywiście dla osób, które rzeczywiście do kościoła chodzą, nie są one niczym zaskakującym (ja kazań o polityce też nie słyszałem). Jednak dla ludzi, którzy głoszą tezy o „polityce w Kościele”, powinny stanowić poważne ostrzeżenie, że nie wypada pisać nieprawdy, a przed wygłoszeniem jakiejś opinii należało by osobiście sprawdzić, czy rzeczywiście tak się rzeczy mają, jak to publicznie twierdzą.

Wątpię jednak, czy te badania coś zmienią. Ludzie, którzy są nastawieni na „nie” do Kościoła katolickiego, mają niesamowitą wprost odporność na fakty, które przeczą ich teoriom.

Bubel

24 listopada 2011, 06:00

Polski rząd wpadł na kolejny „genialny” pomysł: Podniósł akcyzę na paliwa.

Niby podwyżka może wydawać się niewysoka, bo kilkadziesiąt złotych na tysiącu litrów, ale niewątpliwie sprzedawcy postanowią odrobić to na użytkownikach samochodów. W efekcie, zamiast wzrosnąć, to przychody do budżetu z tego tytułu spadną, ponieważ na skutek podwyżki cen paliwa ludzie zaczną mniej jeździć, aby oszczędzić na paliwie.

No tylko pozazdrościć „inteligencji” osobom, które wpadły na ten pomysł…