Posty oznaczone tagiem: Pismo Święte

Traktuj Biblię jak komórkę?

9 marca 2012, 06:00

Pytanie retoryczne zadane przez autora tekstu skopiowanego przez Przemysława Golę w tym wpisie: Gdybyśmy traktowali naszą Biblię tak, jak naszą komórkę…

Odpowiedź, ta prawdziwa, a nie podana przez autora, brzmi tak: Biblia stała by się naszym bożkiem w miejsce Boga prawdziwego.

A tak odnośnie ostatniego punktu wymienionego jako przykład podejścia do Biblii tak jak do komórki, to jest ona de facto fałszywa. Nie trzeba mieć Biblii i wydawać na nią pieniędzy aby ewangelizować. Dobrą Nowinę przez długie lata przekazywano bez Biblii.

Chamstwo Biblią uzasadniane

6 marca 2012, 13:44

Czytając forum PROTESTANCI nie sposób nie zauważyć, że jest tam kilka osób, które w stosunku do katolików odnoszą się po chamsku. Pozwalają sobie na lekceważące odpowiedzi do swoich rozmówców, kpienie z prawd wiary czy też okazywanie braku szacunki dla osób dla nas ważnych. Tragiczne jest to, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, że niewłaściwie się zachowują, a jeszcze gorsze, iż próbują powoływać się na Pismo Święte jako uzasadnienie swojego postępowania. Jedna z tych osób, w odpowiedzi na wezwanie do zmiany zachowania, napisała coś takiego:

Hardi:

Poczytaj sobie w Biblii jak Eliasz kpił z Baala i jego kapłanów, więc nie widzę powodu, aby uważać za coś złego kpienie sobie z katolickich bóstw i ich kapłanów

To jest bardzo ciekawe, bo najwyraźniej autor zamiast sięgać po wzór do Nowego Testamentu i patrzeć na postępowanie Chrystusa i Apostołów, woli przeszukiwać Stary Testament w poszukiwaniu osób, które pozwolą mu na chamstwo względem katolików. W sumie to nie dziwne, bo jak popatrzymy na podejście Jezusa czy np. św. Pawła do osób, które nie wierzyły w Boga, albo miały jakieś błędne przekonania, to nie widać, aby zachowywali się tak, jak to czyni Hardi. Ba! Święty Paweł, kiedy przemawiał na Areopagu, pochwalił wiarę Greków i ich podświadome poszukiwanie prawdziwego Boga. Jednakże wzięcie Zbawiciela lub Apostołów jako wzorzec do naśladowania nie pozwoliło by Hardiemu na wylewanie swojej „niechęci” do Kościoła katolickiego w słowach, których używa w swoich dyskusjach. Musiałby traktować katolików z szacunkiem i nie mógłby polemizować z wymyślonymi przez siebie naukami, które przedstawia jako nauki katolickie. To zaś, z tego co widzę po jego zachowaniu, jest najwyraźniej zbyt trudne dla niego i innych podobnych mu osób.

„Przyciągnę wszystkich do siebie”

10 lutego 2012, 13:32

Jn 12,30-33
Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.

Rozmyślając nad tym pogrubionym fragmentem Ewangelii w kontekście wypowiedzi jednego z protestantów wierzących w predestynację, naszedł mnie ciekawy wniosek, o którym za chwilę opowiem.

Osoba, o której piszę, stwierdziła, że w tym miejscu Chrystus wypowiadał się wyłącznie o osobach wierzących, bo przecież nie każdy człowiek jest chrześcijaninem, więc w innym przypadku ta wypowiedź była by kłamstwem. Oczywiście powołuje się tutaj na dowód w postaci przytoczenia innego miejsca w NT, w którym Jezus używa tego samego słowa „wszyscy” jako dookreślenia do kwestii wierzących w niego. Błąd tego typu argumentacji jest widoczny dla każdego, ale nie to jest najważniejsze.

Przytoczę jeszcze raz słowa Chrystusa: (…) Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. Abstrahując od słów tego protestanta, nachodzi mnie myśl, że te słowa są prawdziwe nie dlatego, że dotyczą wierzących w Chrystusa, a z racji na to, że obok Zbawiciela nie można przejść obojętnie. Wszyscy, którzy „dostrzegają” wywyższonego na krzyżu Chrystusa, są przez Niego przyciągani, nawet jak reagują nienawiścią tak na Jego samego, jak i na ludzi podążających za Nim. Bóg bowiem powołuje do wiary i zbawienia wszystkich ludzi (por. 1 Tym 2,3-4), przyciągając ich do Zbawiciela, ale wolą człowieka jest to, jak na to przyciągnięcie zareaguje: Czy przylgnie do krzyża i da się poprowadzić do zbawienia, czy też to wezwanie odrzuci lub zignoruje, nawet reagując nienawiścią do wszystkiego, co  Chrystusem związane.

Wybór jest nasz, ale przyciągnięci do Zbawiciela jesteśmy wszyscy.

Grzechy należy wyznawać Bogu w samotności?

14 stycznia 2012, 11:39

Grzechy należy wyznawać Bogu w samotnosci – ewentualnie w obecności innego wierzącego jako świadka wyznania grzechów Bogu.

To jest cytat wypowiedzi niejakiego Turretina na forum PROTESTANCI z dyskusji, która toczy się od chwili złożenia przez LeszKKa świadectwa na temat swojego powrotu do Kościoła katolickiego. Powyższe zdanie padło po wezwaniu przez autora świadectwa do rozpoczęcia poznawania Kościoła katolickiego od spowiedzi. Zaintrygowało mnie.

Turretin, tak jak inni protestanci, twierdzi, że swoje nauki opiera wyłącznie na Piśmie Świętym i nie głosi niczego, co w nim nie jest zapisane. W związku z tym także i powyższy nakaz, który zacytowałem z jego posta, powinien być gdzieś zapisany w Biblii. Tymczasem, jak mnie pamięć nie myli, w Biblii nie ma żadnego fragmentu, który by coś takiego nakazywał. Ba! Jest tam napisane coś zupełnie innego na temat wyznawania grzechów:

Jk 5:16
16. Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego.
(BT)

Nie Bogu w samotności (ewentualnie przy świadku), ale innym chrześcijanom mamy wyznawać grzechy, które popełniliśmy.

Tak nawiasem, to jakiś czas temu zapytałem protestantkę, która twierdziła, że wypełnia wszystkie nakazy Chrystusa i apostołów, kiedy ostatnio wyznała grzechy swoim braciom w wierze. Odpowiedź, którą usłyszałem, mnie nie zaskoczyła: „swoje grzechy wyznaję Bogu„. Spodziewałem się czegoś takiego, bo trudno oczekiwać, aby ktoś negujący sakrament pojednania argumentami, że „ksiądz to taki sam grzesznik”, wyznał grzechy innemu człowiekowi.

Tym niemniej, jak widać z obu cytatów, Słowo Boże mówi swoje, a protestanci swoje. Oczywiście w żaden sposób nie przeszkadza im to w twierdzeniu, ze głoszą wyłącznie to co w Biblii zapisano i stosują się do jej nauk bez dokładania żadnych ludzkich nauk.

Bezżenni

10 stycznia 2012, 06:00

Słuchałem sobie radia, kiedy w wywiadzie na temat powołań pewien bardzo stary ksiądz powiedział mi coś, co mnie bardzo uderzyło. Nie zdołam zacytować dosłownie, ale sens zostanie zachowany:

Celibat sprawia, że życie kapłana zostaje ukierunkowane na Boga. To nie znaczy, że w małżeństwie tego nie ma, ale jest trochę inaczej. W związku, mimo wszystko, zawsze najpierw jest ta druga osoba, a dopiero potem Bóg. W kapłaństwie jest dokładnie odwrotnie: Najpierw jest Bóg, a dopiero potem drugi człowiek.

To jest bardzo ważna rzecz, którą przeciwnicy celibatu albo ignorują, albo której najzwyczajniej w świecie nie nie dostrzegają.  Co smutniejsze, czynią to także wtedy, kiedy wskaże im się fragment Pisma Świętego, w którym św. Paweł naucza właśnie tego, że osoba bezżenna troszczy się przede wszystkim o sprawy Pana.

Wracając jednak do słów tego księdza, to widać w nich właśnie to podążanie za nauczaniem Apostoła Pogan, który wzywał do tego, aby właśnie Boga postawić na pierwszym miejscu i troszczyć się tylko o jego sprawy. Właśnie w samotności, w stanie celibatu, człowiek może prawdziwie w pełni poświęcić się dla Pana. Jeżeli bowiem ma kogoś innego w domu, kim musi się opiekować, to automatycznie jakiś procent czasu, mniejszy lub większy, poświęci na tą drugą osobę. Prezbiterzy i biskupi natomiast całe swoje życie poświęcają na służbę Bogu.

Chrzest na wyznanie wiary?

14 grudnia 2011, 06:00

Nawiązując do poprzedniego wpisu, to czytając po raz kolejny tekst Przemysława Goli pt. Czy jesteś narodzony na nowo?, uderzyło mnie jeszcze jedno zdanie, które pozwolę sobie z niego zacytować (podkreślenie moje):

Jeśli jednak wierzysz, a wymienione okoliczności [choroba, śmierć - YZ] nie zachodzą, powinieneś czym prędzej przyjąć biblijny chrzest w wodzie na wyznanie swojej wiary.

Pomijając kwestię miejsca w Biblii np. „chrztu na wyznanie wiary”, którego autor nie może wskazać, ponieważ ono nie istnieje, to cytat jest dobrym obrazem tego, jak to protestanci nauczają rzeczy, które są de facto wzięte z sufitu, a nie z Pisma Świętego. Kiedy bowiem otworzymy sobie Dzieje Apostolskie i będziemy czytać je tak, jak Pan Bóg przykazał, czyli po kolei i bez pomijania niepasujących do poglądów wersów, to w drugim rozdziale tej księgi natrafiamy na takie wezwanie św. Piotra:

Dz 2:38
38. Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego.
(BT)

Popatrzcie na podkreślony fragment, który podaje informację o tym „na co” jest chrzest.

Wiecie, za każdym razem, kiedy czytam ten fragment pierwszego kazania św. Piotra, opadają mi ręce jak przypomnę sobie tezy głoszone przez wielu spośród wyznawców sola scriptura, że chrzest to tylko symbol. W ten sam sposób zareagowałem również w momencie, kiedy uświadomiłem sobie, że Przemysław Gola, de facto głoszący wykłady w zborach protestanckich, pisze publicznie, że „chrzest jest na wyznanie wiary”, zamiast za Szymonem Piotrem powtórzyć słowa o chrzcie „na odpuszczenie grzechów”.

Czy to jest głoszenie nauczania apostolskiego? Czy tak ma wyglądać nauczanie Słowa Bożego?

Jasno i jednoznacznie stoi czarno na białym „na co” jest udzielany chrzest, ale to w niczym nie przeszkadza ani Przemysławowi Goli, ani wielu innym solascripturowcom głosić tez o chrzcie jako symbolu czy „na wyznanie wiary”. Ba! Nie przeszkadza im to w twierdzeniu, że swoje wierzenia opierają wyłącznie na Biblii i nie przyjmują żadnych ludzkich nauk, oraz wypominaniu katolikom, że nie przyjmujemy wyznawanej przez nich zasady tylko Biblia i zachowujemy całą Tradycję Apostolską.

Publiczne wyznanie wiary przez chrzest?

13 grudnia 2011, 06:00

Na blogu Przemysława Goli został niedawno opublikowany wpis pt.: Czy jesteś narodzony na nowo? Po dłuższych wywodach na temat tego, co autor uważa za narodzenie na nowo (opartych, jak to zwykle w takim przypadku bywa, na wyrwanych z kontekstu fragmentach Biblii), autor zadał serię pytań, które mają skłonić czytelnika do uznania, że ich narodzenie na nowo jeszcze nie miało miejsca. Jedno z nich zaintrygowało mnie w sposób szczególny:

Czy, o ile to możliwe, wyznałeś swoją wiarę publicznie poprzez biblijny chrzest w wodzie?

Zadałem tedy autorowi dwa bardzo ważne pytania:

1 Gdzie w Piśmie Świętym zawarto naukę, że chrzest jest wyznaniem wiary?

2. Gdzie w Piśmie Świętym zawarto naukę, że chrzest ma się odbyć publicznie?

Niestety, autrowi najwyraźniej nie ma zamiaru skonfrontować swoich przekonań na ten temat z Biblią, ponieważ nie uzyskałem odpowiedzi na te pytania (zostały trzykrotnie usunięte), a mi zablokował możliwość komentowania jego wpisów. Cóż, mi z powodu tej blokady krzywda się nie stanie, ale Przemysław Gola postawił się w nieciekawym świetle jako osoba pretendująca do nauczania o protestanckich prawdach wiary:

Skoro, zamiast odpowiadać na pytania, blokuje pytającego, to widać nie ma takich miejsc  w Piśmie Świętym i jest świadomy, że głosi swoje własne przekonania, których nie może poprzeć wyłącznie Biblią. Czyni więc wszystko, aby to nie wyszło na jaw, bo zdaje sobie sprawę, że przyznając się do braku poparcia w Biblii dla tego pytania, skompromituje się w oczach czytelników bloga wyznawaniem zasady sola scriptura tylko wtedy gdy mu to pasuje do przekonań

Narodzenie na nowo

12 grudnia 2011, 11:34

Od czasu do czasu przeglądam sobie strony www tworzone przez różne wyznania i organizacje innowiercze. Praktycznie za każdym razem przekonuję się o mądrości przestrogi św. Piotra (2 Ptr 3,14-16) w kwestii wyjaśniania Pism przez osoby, które nie powinny tego czynić. Ty razem utwierdził mnie w niej poniższe teksty, który znalazłem witrynie CHLEB Z NIEBA w ich wyznaniu wiary (podkreślenie moje):

Wierzymy że nowonarodzenie z Ducha Świętego (Ew. Jana 3:3-7), jest jedynym warunkiem przynależności do kościoła Jezusa Chrystusa i według nauczania Pisma Świętego wyraża się ono poprzez: (…)

Wzięcie daru Ducha Świętegoczyli zwrócenie się do Boga w modlitwie o dary duchowe (Dz Ap 2:38-39)

Pomijając już kwestię tego, że narodzenie na nowo jest z wody i Ducha, to wystarczy przeczytać fragment Dziejów Apostolskich podany w cytacie, aby przekonać się, że podkreślony fragment tego wyznania wiary jest całkowicie wzięty z sufitu. Popatrzcie sami:

Dz 2:38-39
38. Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a weźmiecie w darze Ducha Świętego.
39. Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których powoła Pan Bóg nasz.
(BT)

Jak widać, św. Piotr nie mówi, że „wzięcie daru Ducha Świętego”, to ma być otrzymanie Jego darów. Ba! Nawet nie stwierdza, że osoby, które chcą zostać zbawione, mają prosić w modlitwie o dary Ducha Świętego. Jednoznacznie podaje naukę, że po nawróceniu się i ochrzczeniu każdy otrzyma w darze Ducha Świętego.Takie samo nauczanie przewija się także w opisach samoistnego zstępowania Ducha Świętego na osoby jak i z Jego przekazywania. Nie masz tam nauki, że to „przekazywanie” lub „otrzymywanie” darów Ducha Świętego.

Skąd więc autorzy tego wyznania wiary wytrzasnęli swoje nauki? Bóg raczy wiedzieć…