Ojciec Mateusz
7 września 2009, 06:00Yarpen:
Od dnia, w którym zakończono emisję pierwszego sezonu tego serialu z niecierpliwością czekałem na ciąg dalszy. Po prostu, jak niewiele polskich seriali, ten zdołał mnie wciągnąć nietuzinkowymi fabułami kolejnych odcinków, gdzie, jak w prozie Artura Conan Doyla, do samego końca nie było wiadomo kto „zabił”.
Niestety, tak długo wyczekiwany nowy sezon, którego emisja rozpoczęto w dniu wczorajszym, bardzo mocno rozczarowała mnie pierwszym odcinkiem. W przeciwieństwie do poprzednich 13 części, w tym przypadku byłem w stanie praktycznie od początku określić kto i dlaczego dopuścił się przestępstwa. Nie było w nim żadnej tajemnicy, żadnej zagadki.
Goryczy przewidywalności nie osłodziły nawet elementy komediowe związane z nową pracą gospodyni ks. Mateusza. Chociaż Kinga Preiss usiłuje wydusić co tylko możliwe ze scenariusza, to jednak cały wątek jest nieprzekonywujący. Nie ma bowiem żadnego wyjaśnienia, żadnej najmniejszej informacji, która tłumaczyła by to, dlaczego Natalia nagle postanowiła zabrać się za akwizytorstwo.
Extraterranka:
W poprzednich odcinkach bardzo mocno podkreślane było, że popełniane przestępstwo bierze się z autentycznego ludzkiego dramatu i powoduje dramat kolejny. A wczoraj? Temat wydumany i nadęty, brak przekonywującego aktorstwa. Na dodatek drętwe dialogi, dziwny montaż i brak drugiego pionu akcji w postaci wydarzeń na plebanii, miejscowa policja w roli „tajniaków”, przydługie i telenowelowe zakończenie…
Jedynym miłym akcentem była postać grana przez Kurowską – przerażona, złamana życiem (ale po co ta retrospekcja dialogów, przecież to nie „Moda na sukces”!).
Podsumowując: aż chce się powiedzieć ” Co to w ogóle za szajs”!
Boję się, co będzie za tydzień.