Posty oznaczone tagiem: nauka

Witamina B17

29 października 2011, 11:06

Wiele osób wierzy w antynowotworowe działanie amigdaliny, którą niektórzy nazywają witaminą B17.  Wypowiadałem się dawno temu na ten temat w sposób zdecydowanie krytyczny na forum biblijnym, a wczoraj dostałem, od osoby podpisującej się jako likaon, odpowiedź w komentarzach do wpisu Krzyż w miejscach publicznych:

Moim zdaniem jestes ignorantem jesli nie wiesz kto to jest Ernest Krebs.Naukowiec ten stworzył biochemie czlowieka w sporcie i codziennym funkcjonowaniu.Są Igrzyska i sobie siedzisz w fotelu i oglądasz jakiś tam bieg ,myślisz kto wygra i czy pobije rekord!…a co się dzieje, że zawodnik może tak biec i jakie zachodzą reakcje w jego organizmie?…cykl Krebsa.Post Kesji rzeczowy, konkretny i „piękny” w swoim przekazie, a Ty stwierdziłeś ze nie jest poparty jest to treść popularno-naukowa nie poparta badaniami.WIĘKSZYCH BREDNI DAWNO NIE CZYTAŁEM.To czyli dr Krebs był alchemikiem amatorem?

Z przykrością muszę stwierdzić, że autor tego komentarza oparł się na brzmieniu nazwiska, a nie na poszperaniu po źródła w celu sprawdzenia kim był Ernst Krebs, którego tezami podpierają się zwolennicy „witaminy B17″. Niestety, wbrew tezom likaona, nie jestem ignorantem. Ernst Krebs, chociaż był chemikiem, to jednak nie był twórcą biochemii człowieka , ani nie opisał cyklu przemian kwasu cytrynowego – to są dzieła sir Hansa Adolfa Krebsa. Ernst T. Krebs był co prawda biochemikiem, ale amerykańskim i tak nieznanym, że w polskich encyklopediach nie ma o nim nawet jednego słowa – aby odnaleźć jakiekolwiek informacje na jego temat musiałem sięgnąć do anglojęzycznej wikipedii.

Wracając natomiast do samej amigdaliny, to w artykule na jej temat, jest zawarty taki tekst:

W źródłach niemedycznych preparaty amigdaliny w dalszym ciągu opisywane są jako skuteczne środki przeciwrakowe[3]. Systematyczne badania naukowe dowiodły jednak brak jakiegokolwiek działania antynowotworowego amigdaliny[2][4], natomiast jej stosowanie bez nadzoru lekarskiego może prowadzić do poważnych zatruć cyjanowodorem, np. w wyniku interakcji z witaminą C[5].

Podkreślony fragment jest w tej kwestii najistotniejszy, bo prezentuje stan wiedzy na temat działania tego związku w zwalczaniu nowotworów. Jak się okazuje takiego działania po prostu nie ma, co potwierdziły badania kliniczne tego związku. Ba! Spożywanie amigdaliny może być wręcz szkodliwe i prowadzić do zatruć. Oczywiście likaon możne dalej twierdzić, że piszę brednie, ale to w żaden sposób nie zmieni wyników badań tego związku.

Fakty pozostaną faktami.

 

Zimowe refleksje o klimacie

12 lutego 2010, 15:21

Patrzę tak sobie za okno, obserwuję padający śnieg i zastanawiam się nad klimatologami i tym, z jak wielką pewnością wypowiadają się na temat zmian w klimacie naszej staruszki Ziemi.

Może i nasza planeta jest niewielka w porównaniu z wielkością wszechświata, ale na skalę ludzką pozostaje olbrzymia. Olbrzymia i niezliczona jest również ilość czynników, które mają wpływ na to, jak wygląda klimat na naszej planecie, tak globalny jak i lokalny. W tym kontekście dość dziwnym wydają się opinie naukowców na temat tego, czy następuje jakakolwiek zmiana. Jeszcze dziwniejsze i pełne pychy stają się prognozy opisujące zmiany i kształt klimatu za lat kilkadziesiąt.

Pomyślcie sami: Na czym opieraja się naukowcy, którzy wypowiadają takie prognozy?

Na pomiarach.

Słusznie. Tylko na podstawie jakich pomiarów, z jakiego okresu i jak wykonanych?

Tu zaczynają się schody. Pomiary, chociaż wykonywane już od długiego czasu, różnią się w sposób bardzo drastyczny i spada ich dokładność i wiarygodność im bardziej w przeszłość się cofamy. O ile jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt lat temu były one wykonywane z dużą dokładnością, to jednak o pomiarach z początku XX czy z XIX wieku nic pewnego nie możemy powiedzieć.  Ba! Nie obejmują one swoim zasięgiem takiego terenu jak dzisiejsze. To wszystko sprawia, że nie można na ich podstawie budować obrazu klimatu np. w XIX wieku. Dają bowiem wycinkowe dane, obarczone jednak dużym błędem, na temat zmian pogody na ściśle określonym terenie, a nie obraz globalny.

Tak nawiasem mówiąc, to nawet dzisiejsze pomiary dają zaledwie fragmentaryczne dane. O ile bowiem możemy obserwować przepływ powietrza na całej planecie (satelity), to jednak nie możemy tego samego uczynić z wodą, rozkładem temperatur itd. Wnioskowanie więc, że oto dokładnie znamy klimat naszej planety jest cokolwiek nieuzasadnione.

W świetle tego wszystkiego przestaje być dziwne wycofywanie się rakiem i w atmosterze afery niektórych uczonych z prognoz na temat postępujących zmian naszego klimatu i zapowiedzi dotyczących np. topnienia lodowców na skutek „globalnego ocieplenia”. Jeszcze niedawno przewidywano chociażby stopienie się lodowców w Himalajach do roku 2035 i podawano tę datę praktycznie jako pewnik. Dzisiaj już nikt tak nie mówi, natomist uczony, który tę prognozę wypowiedział, ze wstydem musiał się z niej wycofać.

Mam takie ciekawe przeczucie, że za kilkadziesiąt lat nikt już nie będzie pamiętał strachu przed efektem cieplarnianym, natomiast wszyscy będą znacząco pukali się w głowę wspominając zmarnowane pieniądze i naiwność ludzi, którzy w niego uwierzyli.

A/H1H1

24 listopada 2009, 09:54

Szlag mnie trafia jak słyszę doniesienia o kolejnych ofiarach świńskiej grypy. Zawsze ten sam schemat:

Najpierw dramatyczny tytuł „Zmarła kolejna osoba chora na grypę A/H1N1″, a następnie utrzymany w tym samym tonie artykuł lub materiał radiowy/telewizyjny.

Kiedy jednak posłucha się lub dotrze do opinii lekarskiej, to zawsze okazuje się, że przyczyną zgonu nie była grypa, ale jakaś inna choroba, która pojawiła się jako powikłania. Oczywiście tego żaden redaktor ani nie powie, ani nie napisze. Bowiem co to za sensacja: „Zmarła kolejna osoba chora na zapalenie płuc”?

Żadna.

A/H1N1 to o wiele bardziej chodliwy temat – panika zawsze daje wzrost oglądalnośc czy sprzedawalności. Trzeba ją więc podtrzymywać, a nie wyciszać…