Posty oznaczone tagiem: Kościół

Kapłani

4 marca 2011, 06:00

Istnieją dwa najczęściej powtarzane postulaty dotyczące zmian w katolickim prezbiteriacie: Zlikwidowanie celibatu i wprowadzenie obowiązku utrzymywania się księży z pracy w jakimś dodatkowym zawodzie. Oczywiście obie te „propozycje” mają w oczach osób je wysuwających „solidne” umotywowanie. Pierwszy, czyli zniesienie celibatu, ma na celu uniknięcie nadużyć na tle seksualnym, które pojawiają się wśród księży. Drugi zaś ma stać się sposobem na rozwiązanie problemu „wyzyskiwania” przez księży parafian, aby nie musieli dawać ofiar za posługę sprawowaną przez prezbiterów.

Wczoraj, kiedy jechałem do pracy, tknęło mnie to, jakie były by skutki wprowadzenia tego w życie: Ilość czasu, który ksiądz poświęca na prace duszpasterską w parafii, uległa by bardzo drastycznemu ograniczeniu. Prezbiter musiałby czas, który obecnie zajmuje mu opieka nad parafią i parafianami, przeznaczyć na pracę zarobkową oraz, w przypadku posiadania żony i dzieci, na opiekę nad rodziną. W efekcie z kilkunastu godzin dziennie pracy na rzecz parafii zostało by najwyżej kilka.

I teraz pytanie: Komu najbardziej zależy na tym, aby drastycznie spadła jakość posługi kapłańskiej i ilość czasu poświęcanego przez prezbiterów dla parafii?

Odpowiedź jest bardzo prosta: Diabłu.Diabeł ma największy interes w tym, aby księża przestali zajmować się parafianami i posługą duszpasterską, i swój czas poświęcili na zarabianie pieniędzy i zajmowanie się rodziną.

Uderz w pasterza, a rozproszą się jego owce. Spraw, aby pasterz przestał zajmować się stadem, a wtedy będzie można łatwo ukraść owce, nad którymi opiekę mu powierzono. Taki jest cel postulatów, które co jakiś czas wyskakują jak królik z cylindra: Uczynić wiernych łatwiejszym łupem dla szatana, bo dzięki pozbawieniu opieki duszpasterskiej łatwiej będzie mu „urywać” poszczególne owce ze stada.

Teolodzy?

11 lutego 2011, 20:25

Teolodzy w Niemczech wpadli na „genialny” pomysł: Wystosowali list, w którym postulowali wprowadzenie w Kościele zmian mających na celu jego dopasowanie do współczesności i wyjścia ze „skostniałych struktur”. W ramach modyfikacji zaproponowali wprowadzenie wyświęcania kobiet na prezbiterów i biskupów, zmianę w nauczaniu odnośnie związków homoseksualnych i osób rozwiedzionych, dopuszczenie wyświęcania żonatych mężczyzn, dopuszczenie wiernych do mianowania biskupów poprzez „demokratyzację” Kościoła oraz, co już jest standardem, zniesienie celibatu. Zabrakło jedynie propozycji zniesienia obowiązku corocznej spowiedzi, wiary w dogmaty i posłuszeństwa Kościołowi.

Pisanie czyja to jest tak naprawdę robota jest zasadniczo niepotrzebne. Na tym, aby Kościół rozwalić od środka lub z zewnątrz zależy przede wszystkim upadłym aniołom, więc będą podsuwać różne pomysły różnym osobom aby do tego doprowadzić. Tym razem wpadli na to, żeby posłużyć się do tego „głosem teologów”. Jak sądzę, wiele osób zdołają w ten sposób przekonać, że takie zmiany powinny być wprowadzone, bo przecież „to są teolodzy, więc wiedzą co mówią”.

Tylko czy można nazwać teologiem człowieka, który wbrew nauczaniu Chrystusa i apostołów wyraża przyzwolenie na zawieranie „małżeństw” pomiędzy homoseksualistami lub twierdzi, że w Kościele powinna panować demokracja? Jak dla mnie taki człowiek przestaje być teologiem, a staje się własnologiem, bo głosi, jak by nie patrzeć, własne nauki, a nie te pochodzące od Boga. Teologiem to on już jedynie z nazwy i wykształcenia. Najgorsze jest jednak to, o czym już wspomniałem, że wielu pójdzie za ich głosem. Omamieni przez relatywistyczną moralność prezentowaną w mediach uwierzą, że właśnie taki powinien być kierunek zmian w Kościele. Przyjmą za pewni, bo przecież teolodzy się znają, że kursem Kościoła powinno być dostosowanie się do współczesnych „norm” moralnych promowanych przez „nowoczesnych” ludzi i rozmydlenie nauczania Chrystusa.

Jednakże siły i wiarygodności Kościoła nie buduje się na dopasowywaniu go do upadającej moralności współczesnego świata. Nie tworzy się filaru i podpory dla prawdy z relatywizmu moralnego i odrzucaniu tego, co dobre i słuszne. Jeżeli sól utraci smak, to czymże ją posolić? Jeżeli Kościół przestanie wyznawać nauczanie Chrystusa i apostołów, to jak ma je przekazywać?

Nie da się i dlatego też te postulaty zostaną po prostu odrzucone. Bramy piekielne Kościoła zbudowanego przez Chrystusa nie przemogą.

Radość z seksu

25 grudnia 2010, 06:00

Wiele osób żyje w błędnym przekonaniu, że Kościół katolicki naucza, iż celem aktu płciowego jest tylko i wyłącznie poczęcie potomstwa. Cóż, dla nich wszystkich mam ciekawy artykuł do przeczytania. Mam nadzieję, że po jego lekturze zmienią opinię na temat nauczania Kościoła katolickiego w kwestii współżycia małżeńskiego.

Radość z seksu

Różnica

22 listopada 2009, 18:29

Czym się różni protestant od chrześcijanina z I wieku?

Protestant poddaje nauczanie Kościoła pod swój osąd, natomiast  chrześcijanin z I wieku poddawał swoje nauczanie pod osąd Kościoła.

Co ciekawe, protestant będzie twierdził, że postępując w ten sposób opiera się na Piśmie Świętym i naśladuje postępowanie chrześcijan z I wieku. Powstaje jednak pytanie: Których chrześcijan, skoro nawet Apostoł Pogan po 14 latach samodzielnego nauczania poszedł do apostołów po to, aby orzekli, czy aby nie naucza rzeczy, które są nieprawdziwe (Ga 2:1-3)?

To jest jednak właśnie to…

27 października 2009, 16:55

Przyczyna, dla której apostaci i inni odstępcy od Kościoła zaczynają wierzyć, że „tylko Pismo”: Zwątpienie, że możliwym jest bezbłędne przekazywanie nauczania apostolskiego w Kościele przez niemal dwa tysiące lat jego istnienia.

Daleki Bóg?

9 września 2009, 06:00

Wiecie, to dziwne, jak często słyszę oskarżenie, że katolicy uczynili Boga tak dalekim od siebie, że potrzebują pośredników w postaci kapłanów i świętych, którzy by przekazywali modlitwy Bogu. Zarzut, że nasz Bóg jest nieprzystępny i dlatego bardziej czcimy Marię i częściej zwracamy się do niej, niż do Boga.

Jestem nim po prostu niewymiernie zdumiony w świetle tego, co nauczamy na temat Eucharystii. Jak bowiem można mówić, że czynimy Boga odległym od siebie, skoro nauczamy i wierzymy, że Syn Boży, obecny duchowo tam, gdzie dwóch lub trzech spotyka się w Jego imię, staje się z Ciałem, Duszą i Bóstwem obecny pod postacią chleba i wina w czasie Mszy Świętej? Nauczamy i wierzymy, że spożywamy jego Ciało i Krew, przez co przymujemy Go pod tymi postaciami do swego serca?

Bliżej Boga to już da się przebywać wyłącznie w niebie.