Posty oznaczone tagiem: Kościół Katolicki

Bezżenni

10 stycznia 2012, 06:00

Słuchałem sobie radia, kiedy w wywiadzie na temat powołań pewien bardzo stary ksiądz powiedział mi coś, co mnie bardzo uderzyło. Nie zdołam zacytować dosłownie, ale sens zostanie zachowany:

Celibat sprawia, że życie kapłana zostaje ukierunkowane na Boga. To nie znaczy, że w małżeństwie tego nie ma, ale jest trochę inaczej. W związku, mimo wszystko, zawsze najpierw jest ta druga osoba, a dopiero potem Bóg. W kapłaństwie jest dokładnie odwrotnie: Najpierw jest Bóg, a dopiero potem drugi człowiek.

To jest bardzo ważna rzecz, którą przeciwnicy celibatu albo ignorują, albo której najzwyczajniej w świecie nie nie dostrzegają.  Co smutniejsze, czynią to także wtedy, kiedy wskaże im się fragment Pisma Świętego, w którym św. Paweł naucza właśnie tego, że osoba bezżenna troszczy się przede wszystkim o sprawy Pana.

Wracając jednak do słów tego księdza, to widać w nich właśnie to podążanie za nauczaniem Apostoła Pogan, który wzywał do tego, aby właśnie Boga postawić na pierwszym miejscu i troszczyć się tylko o jego sprawy. Właśnie w samotności, w stanie celibatu, człowiek może prawdziwie w pełni poświęcić się dla Pana. Jeżeli bowiem ma kogoś innego w domu, kim musi się opiekować, to automatycznie jakiś procent czasu, mniejszy lub większy, poświęci na tą drugą osobę. Prezbiterzy i biskupi natomiast całe swoje życie poświęcają na służbę Bogu.

Polityka na ambonie

25 listopada 2011, 06:00

Centrum Badania Opinii Społecznej sporządziło raport na temat „Polaków obraz rzeczywistości parafialnej”. Jedno z pytań, które postawiono badanym osobom podczas jego sporządzania, brzmiało: „Czy księża mówią o polityce na kazaniach?” Wyniki wyszły bardzo intrygujące.

62% respondentów odpowiedziało, że nigdy takich kazań nie słyszeli. 14% orzekło, że miało to miejsce sporadycznie. Odpowiedzi „często” lub „bardzo często” udzieliło odpowiednio 5 i 2 procent badanych. Pozostałe siedemnaście procent badanych osób nie stwierdziło, że „trudno powiedzieć”.

Ciekawe, nieprawdaż? No to kolejna zagwozdka: Badania przeprowadzono na przełomie września i października, czyli w największego nasilenia kampanii wyborczej. Jak się okazuje, wbrew tezom lansowanym przez np. Gazetę Wyborczą, polityka nie jest gościem na kazaniach głoszonych w czasie Mszy Świętych nawet w czasie kampanii wyborczej.

Oczywiście dla osób, które rzeczywiście do kościoła chodzą, nie są one niczym zaskakującym (ja kazań o polityce też nie słyszałem). Jednak dla ludzi, którzy głoszą tezy o „polityce w Kościele”, powinny stanowić poważne ostrzeżenie, że nie wypada pisać nieprawdy, a przed wygłoszeniem jakiejś opinii należało by osobiście sprawdzić, czy rzeczywiście tak się rzeczy mają, jak to publicznie twierdzą.

Wątpię jednak, czy te badania coś zmienią. Ludzie, którzy są nastawieni na „nie” do Kościoła katolickiego, mają niesamowitą wprost odporność na fakty, które przeczą ich teoriom.

Dekalog wg. KK po raz n-ty

21 listopada 2011, 06:00

W komentarzu do wpisu pt. Magia relikwii, osoba, która go zamieściła, zawarła takie „pytanie” do mnie:

Do dziś nie wyjaśniełeś mi dlaczego KK pominął 2 przykazanie z Biblii? przecież nie wolno zmieniać litery słowa. owiesz, że Stare Prawo nie obowiązuje. OK tylko po co zatem masz pozostałe 9 i w dodatku zamienione na 10 aby niby pasowało, bo nikt nie sprawdza co jest w Biblii.

Zarzut, który w tym fragmencie postawiono, jest kolejnym przykładem antykatolickiej katarynki na temat II przykazania, o której już zresztą wielokrotnie pisałem. Niestety, tak jak każdy mit krążący wśród przeciwników Kościoła katolickiego, tak i ten wraca jak bumerang.Niewiele osób, tak samo jak autor powyżej zacytowanego komentarza,  zdaje sobie sprawę z tego, że powtarza tezę stworzoną na podstawie katechizmów z formułą katechetyczną Dekalogu, a nie na pełnej treści przykazań.

Niestety, trudno jest określić ile osób spośród innowierców zabierających się za polemikę z katolickim podziałem fragmentu księgi Wyjścia, który zawiera treść dekalogu, na Dziesięć Przykazań, doszło do wniosku o „usunięciu” II przykazania samodzielnie, a ile po prostu ją powtarza za różnego rodzaju tekstami i kaznodziejami. Faktem pozostaje jednak to, że niezależnie od tego, jakie jest ich źródło informacji, treść oskarżenia pozostaje taka sama i jest też odpowiednio „udowodniona” tekstami, że zrobiono to aby można było wprowadzić obrazy i rzeźby, oraz przytoczeniami fragmentów z katechizmów, które zawierają Dekalog w postaci tzw. Formuły katechetycznej.
Jak się to ma do rzeczywistości?

Warto zacząć od najbardziej podstawowej rzeczy, czyli otwarcia dowolnego katolickiego przekładu Pisma Świętego celem sprawdzenia, czy rzeczywiście czegoś brakuje w treści Dekalogu:

Wyj 20,2-6
„(2) «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Sprawdźmy jeszcze w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

Artykuł pierwszy
PIERWSZE PRZYKAZANIE
Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5).

 O co więc tak na prawdę chodzi, skoro rzeczony fragment mamy jednak obecny zarówno w Biblii wydawanej w Kościele katolickim, jak i w Katechizmie Kościoła Katolickiego? Pochodzenie mitu jest bardzo proste i opiera się na kilku faktach.

1. Osoby głoszące ten mit są przekonane, że Biblia podaje podział fragmentu  Wj 20,2-17 i Ptw 5,6-21 na Dziesięć Przykazań. W ich wierze, oczywiście jedynej słusznej, w Piśmie Świętym zdefiniowano, że I przykazanie to Wj 20,3, natomiast drugie to Wj 20,4-6.

2. W Kościele katolickim najbardziej rozpowszechnioną formą nauczania przykazań jest tzw. formuła katechetyczna, czyli stworzona w XVI wieku uproszczony Dekalog. Ponieważ celem jego przygotowania było stworzenie tekstu, który łatwo da się zapamiętać, to przykazania są tam zapisane w formie pojedynczych zdań zawierających istotę przykazania. W efekcie tego zabiegu I przykazanie, które zawiera w sobie zakaz posiadania cudzych bogów w postaci rzeźb czy obrazów, jest tam zapisane jako:

Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie.

Niestety, niewielu osobom chce się poszerzyć swoją wiedzę na temat przykazań i zatrzymują się na treści Dekalogu, której uczy się w II klasie szkoły podstawowej. W efekcie, nie są świadome tego, że I przykazanie, którego się nauczyli, jest tylko esencją, a nie jego pełną treścią.

3. W kościołach katolicki znajduje się wiele figur i obrazów, za pomocą których oddaje się cześć Bogu i świętym.

Zestawienie ze sobą tych kilku faktów tworzy w umysłach osób, które przyjęły protestancki podział Wj 20,2-17 na Dziesięć Przykazań, iluzję, że w katolickich przykazaniach jednego brakuje: Przykazania na temat robienia rzeźb i obrazów, oraz zakazu oddawania im czci. To przekonanie jest w takich osobach zakorzenione tak silnie, że najczęściej, nawet po pokazaniu tekstu katolickich przekładów Biblii czy przytoczeniu tekstu przykazań z wydanego w 1994 roku Katechizmu Kościoła Katolickiego, nie udaje się przekonać oponenta, iż fakty są zupełnie inne, niż to przedstawia. Spytany po rozmowie, czy w Kościele katolickim brakuje jakiegoś przykazania, w większości przypadków odpowie, że „Kościół katolicki usunął przykazanie zakazujące czynienia obrazów”.

 

Relikwie

3 listopada 2011, 14:00

Na MiniCzacie forum biblijnego, w dyskusji na temat relikwii w kontekście wydarzeń, które miały miejsce podczas awaryjnego lądowania Boeinga 767 na Okęciu, Junior Admin Hardi napisał coś takiego (zrzut):

[Dzisiaj 13:06] Hardi:  Gdyby ktoś powiedział, że miał przy sobie zajęczą łapkę i to przez to udało się dobrze wylądować, to chyba niemal każdy ksiądz itd. powiedziałby, że to okultyzm, zabobony itd. ale wystarczy zamienić kawałek martwego zwierzaka, na kawałek martwego człowieka, aby nagle z okultyzmu i zabobonów zamieniło się to w „chrześcijaństwo”. :-/ Później nie ma co się dziwić, że pojawiają się Nergale itp. nabijające się z wierzących, skoro im chrześcijaństwo kojarzy się ze średniowiecznymi zabobonami…

Mamy tutaj typowy przykład tego, w jaki sposób ludzie podobni do Hardiego zapoznają się z Pismem Świętym. Żyją w świętym przekonaniu lub udają, że Biblia niczego nie naucza o relikwiach czy posługiwaniu się przez Boga przedmiotami do obdarzania ludzi swymi łaskami. Tymczasem wystarczy przeczytać Biblię uważnie i bez omijania wzrokiem fragmentów, które potwierdzają nauczanie katolickie, a okaże się, iż relikwie są absolutnie biblijną nauką.

Nie trzeba wiele. Do potwierdzenia relikwii w postaci części ubrania wystarczy ten fragment Dziejów Apostolskich:

Dz 19:11-12
11. Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła,
12. tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy.
(BT)

O relikwiach w postaci części ciała zmarłego mówi z kolei ten fragment:

2 Krl 13:20-21
20. Elizeusz umarł i pochowano go. Oddziały zaś Moabitów wpadały do kraju każdego roku.
21. Zdarzyło się, że grzebiący człowieka ujrzeli jeden oddział [nieprzyjacielski]. Wrzucili więc tego człowieka do grobu Elizeusza i oddalili się. Człowiek ten dotknął kości Elizeusza, ożył i stanął na nogi.
(BT)

Oczywiście przeciwnicy tego nauczania będą twierdzić, że tutaj wcale nie ma mowy o relikwiach, ale to niczego nie zmienia. Działanie Boga przez ciała zmarłych świętych (Elizeusz niewątpliwie nim jest), czy przez ich przedmioty, jest jednoznacznie potwierdzone przez te dwa krótkie fragmenty Pisma Świętego.

 

 

Ps.

Hardi najwyraźniej nie lubi, kiedy ktoś wytknie mu nieznajomość Pisma Świętego. Trudno mi bowiem sądzić, aby ktoś inny zablokował osobom niezarejestrowanym możliwość czytania MiniCzata na forum po tym, jak Junior Adminka Anna01, w „zawoalowany” i de facto naruszający 7 punkt regulaminu sposób, doniosła na nim, że opublikowałem ten wpis. Tylko patrzeć, jak zablokuje całe forum dla osób niezarejestrowanych.

A tak nawiasem mówiąc, to Bogu dzięki, że skopiowałem sobie jeszcze dwa wcześniejsze wpisy Hardiego z dnia dzisiejszego, które mnie zbulwersowały swoją treścią, bo teraz już nie mógłbym tego zrobić. Dzięki temu będę mógł jutro pokazać jak ten człowiek, powołany do egzekwowania przestrzegania regulaminu przez użytkowników forum, sam drastycznie narusza go w MiniCzacie wcześniejszymi wypowiedziami na temat relikwii Jana Pawła II.

Marzenie

16 października 2011, 06:00

Ostatnimi czasy forum biblijne stało się dla mnie kopalnią ciekawych tekstów, które warto skomentować. Jednym z nich jest marzenie użytkowniczki podpisującej się nickiem wiesia, które zamieściła w tym postcie w wątku na temat usuwania krzyża z Parlamentu RP, a które to marzenie brzmi następująco (pisownia oryginalna):

Moim „marzeniem” jest całkowite wyeliminowanie kościołem z polityki polskiej.
Księża powinni wyłącznie zajmować się kościołem,wiarą,głoszeniem Słowa Bożego.

„Piękne” marzenie. Nie wiem, jak w przypadku wiesi, ale większość osób rozumie pod tymi słowami całkowity zakaz wypowiedzi Kościoła katolickiego na tematy związane z prawem, ustawami, politykami czy rządzeniem krajem. Głównie dlatego, aby nie było głosów krytyki pod adresem polityków i ich pomysłów, które są sprzeczne z moralnością i wiarą chrześcijańską. Kościół bowiem nie jest postępowy i nie zgadza się na popieranie antykoncepcji, sprzeciwia się demoralizacji, aborcji czy innym „postępowym” pomysłom naszych polityków.

Wiesia chyba nie zdaje sobie sprawy, że Kościół ma jednak prawo wypowiadać się o tym, co się dzieje w kraju. Decyzje Parlamentu czy Rządu RP nie są oderwane od rzeczywistości i oceny pod kątem moralnym czy też tego, jak się mają do wiary chrześcijańskiej. Politycy mogą być oceniani pod kątem tego, czy wierzący powinni na nich głosować.

Co ciekawe, rozpatrzenie marzenia wiesi w pełnej rozciągłości słowa Kościół, a nie zawężonego wyłącznie do księży (co niektórzy robią), oznacza wyeliminowanie wszystkich katolików z polityki. Każdy katolik jest bowiem częścią Kościoła, więc jak chociaż jeden jest w rządzie, to Kościół jest w polskiej polityce.

Katarynki: Ojciec święty i świętość

15 października 2011, 18:18

Znalazłem dzisiaj takie wpisy w ShoutBoxie na forum biblijnym:

[16:15] Pati:  http://fakty.interia.pl/r…ym,1708735,7377

[16:16] Pati:  coz za obluda…za zycia wolali ojczulku swiety, a po smierci?????

Mamy tutaj typowe powtórzenie błędnego przekonania, a potem „wynikający” z niego wniosek o obłudzie katolików, że określenie „Ojciec Święty” opisuje osobistą świętość człowieka sprawującego urząd papieża. Niestety, w powszechnym przekonaniu osób nienależących do Kościoła katolickiego, albo ludzi którzy go opuścili bez dogłębnego poznania nauczania Kościoła,  słowo „święty” w tym określeniu jest znaczeniowo tożsame z ze słowem używanym jako nazwa osób kanonizowanych. Mniema, że wynika to po prostu z przyjęcia, że w odniesieniu do ludzi to słowo ma zawsze jedno i to samo znaczenie, które dotyczy kanonizacji i uznania danej osoby za świętą.

Tym czasem, jak to wielokrotnie wskazywałem w różnych miejscach, a także na tym i poprzednim blogu mego autorstwa, określenie „święty” w tytule „Ojciec Święty” w żaden sposób nie ocenia osobistej świętości papieża. To słowo, wbrew błędnym przekonaniom przeciwników KK, opisuje tylko i wyłącznie świętość urzędu Namiestnika Chrystusa, do którego przypisany jest ten tytuł.

W efekcie, wracając do cytatu ze wstępu, że nie ma żadnej obłudy w procesie kanonizacyjnym konkretnych papieży. Papież jest bowiem takim samym człowiekiem jak każdy inny i jeżeli ma być ogłoszony świętym, to konieczne jest przeprowadzenie najpierw procesu beatyfikacyjnego, a potem kanonizacyjnego, aby Kościół zezwolił na publiczne oddawanie mu czci jako świętemu.

 

 

Ps.

Z przykrością muszę stwierdzić, że na forum biblijnym obowiązywanie niektórych punktów regulaminu poszło w odstawkę. Tekst, który podkreśliłem w cytacie na początku wpisu, jest ewidentnym naruszeniem 7 punktu regulaminu forum, ale nie widziałem, aby moderacja na niego zareagowała. Przykro się na to patrzy.

Katarynki: Utrzymywanie się prezbiterów.

4 października 2011, 16:33

W temacie o zarobkach księży na forum biblijnym użytkownik  janwisniewski68 jako „gwóźdź do trumny” w kwestii płac prezbiterów napisał:

Paweł aby móc zapłacić za wynajmowane mieszkanie szył namioty .

To jest tak naprawdę typowa „katarynka”, którą do znudzenia serwują katolikom przeciwnicy utrzymywania się księży z ofiar wiernych. De facto wynika ona z wyrywkowego podchodzenia to tekstu Pisma Świętego, z którego przeciwnicy Kościoła katolickiego biorą oderwane od reszty tekstu fragmenty i interpretują je w oderwaniu od całości Biblii. Jako podstawa omawianego argumentu służy fragment Dziejów Apostolskich, w których pisze na temat św. Pawła, że utrzymywał się z wytwarzania namiotów:

Dz 18:1-3, Biblia Tysiąclecia

(1) Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu. (2) Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, (3) a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.

Oś argumentacji opiera się tutaj na przekonaniu, że skoro św. Paweł pracował, to oczywiście także i prezbiterzy katoliccy powinni pracować w jakimś zawodzie, aby pozyskać środki na swoje utrzymanie. Wszak apostołowie, a zwłaszcza św. Paweł, powinni być jedynym wzorem do naśladowania w każdej dziedzinie życia.

Niestety, tak samo jak w innych przypadkach „obalania” praktyk czy nauk Kościoła katolickiego, tak i w tym przypadku wychodzi na wierzch powierzchowna znajomość Pisma Świętego u przeciwników katolicyzmu lub, co czasem się zdarza, ignorowanie fragmentów Biblii, które zaprzeczają ich tezom. W tym konkretnym przypadku tym ignorowanym/nieznanym fragmentem jest ten:

1 Kor 9,9-15, Biblia Tysiąclecia

(9) Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, (10) czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz – /młócić/ w nadziei, że będzie miał coś z tego. (11) Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? (12) Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. (13) Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w /ofiarach/ ołtarza? (14) Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (15) Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

Widać w nim dwie ważne rzeczy: Jedną dotyczącą kwestii utrzymywania się prezbiterów (podkreślona), a drugą wyjaśniającą utrzymywanie się św. Pawła z wytwarzania namiotów (pogrubiona).

Jak widać z 1 Listu do Koryntian, opis Dziejów Apostolskich na temat utrzymywania się św. Pawła z wytwarzania namiotów nie jest „nakazem” dla prezbiterów i biskupów, że mają tak postępować. Jest po prostu zapisem tego, co Apostoł Pogan zadeklarował w kwestii z korzystania z ustanowionego przez Pana Jezusa prawa do utrzymywania się z Ewangelii osób, które ją głoszą innym ludziom. Wnioskowanie, że skoro św. Paweł szył namioty, więc prezbiterzy też muszą, jest zwykłym niezrozumieniem tego, co czynił św. Paweł.

 

 

Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? Cz. 1

3 czerwca 2011, 17:20

Artykuł o takim tytule znalazłem niedawno w wewnątrz firmowym biuletynie w dziale z ciekawostkami. Ponieważ mnie zaintrygował sformułowaniami, z którymi już wielokrotnie się spotykałem w dyskusjach na temat Wielkanocy, stwierdziłem, że warto by go poszukać w sieci. Cóż… Moje przewidywania okazały się słuszne i bez większych problemów trafiłem na witrynę, z której pochodzi: Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? Poziom „merytoryczny” tekstu tak mnie zaintrygował, że postanowiłem, opierając się na fragmentach tego tekstu, napisać dokładnie co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy. Prześledźmy więc krok po kroku ten artykuł i zapoznajmy się z tym, jak się rzeczywiście sprawy mają:

Na pewno wiemy, iż Wielkanoc jest świętem upamiętniającym zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa tzw. Zmartwychwstanie Pańskie. Warto jednak wiedzieć, iż w Nowym Testamencie i w żadnym z pism Ojców Apostolskich nie ma żadnej wzmianki o Wielkanocy, a pierwsi chrześcijanie nie obchodzili takiego święta. Skąd więc wywodzi się Wielkanoc, gdzie są jej początki ?

Niestety, już w pierwszym akapicie autor dopuszcza się, najprawdopodobniej nieświadomie, pisania nieprawdy. O ile faktem jest, że rzeczywiście w Nowym Testamencie nie ma niczego na temat świętowania Wielkanocy, to w kwestii pism Ojców Kościoła i obchodzenia tego święta przez pierwszych chrześcijan sprawy wyglądają zdecydowanie inaczej. Świadczy o tym chociażby żyjący w II wieku Tertulian:

„Najbardziej uroczystym dniem [dla] chrztu jest Wielkanoc. (…) Następnie okres Zielonych Świąt jest również stosowny dla udzielania chrztu. Jest to okres najradośniejszy tak z powodu częstego ukazywania się Zmartwychwstałego wśród uczniów, jak również przekazanie nam daru Ducha św., i wreszcie objawienia nadziei na ponowne przyjście Pana. Albowiem, jak wstąpił do nieba, tak przyjdzie ponownie, to znaczy w Zielone święta. Lecz również i Jeremiasz, gdy mówi: ‘I zgromadzą ich z najdalszego krańca ziemi w owym dniu uroczystym’ [Jr 31:8], wskazywał na Wielkanoc i Zielone święta, które są dniami uroczystymi w najwłaściwszym sensie. Poza tym każdy dzień Pański, każda godzina, każda chwila jest stosowna dla udzielania chrztu. Zresztą, jeśli nawet w uroczystości jest jakaś różnica, to dla łaski nic to nie znaczy”

Tertulian (ur. 155) „O chrzcie” 19

Jak więc widać z powyższego tekstu, Wielkanoc wywodzi się od pierwszych chrześcijan i jest obchodzona od I wieku.

Idźmy dalej:

Trudno jest ustalić samo znaczenie i pochodzenie wyrazu Wielkanoc, zazwyczaj nie znając pochodzenia jakiegoś wyrazu , wpisywaliśmy w google i zawsze mieliśmy przypis przy danym wyrazie z jakiego języka się wywodzi i co oznacza. W przypadku Wielkanocny nie ma tak łatwo, nie znajdziemy żadnych przypisów wyjaśniających pochodzenie tego wyrazu ale opis samego święta .

Autor najwyraźniej udaje greka, albo zwyczajnie nie rozumie języka polskiego, skoro napisał, że „trudno jest ustalić znaczenie i pochodzenie wyrazu Wielkanoc”.

1. Nie potrzeba Googli, aby wiedzieć co oznacza to słowo – pochodzi z języka polskiego i każda osoba, która zna nasz język, jest świadoma jego znaczenia: Wielka noc.

2. Pochodzenia tego wyrazu też łatwo się domyślić, bo wystarczy uczestnictwo w Mszy Świętej sprawowanej w Wielką Sobotę, aby wiedzieć, że ta nazwa pochodzi od tego, że właśnie w nocy z soboty na niedzielę zmartwychwstał Chrystus, a święto dotyczy tego wydarzenia.

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi…