Posty oznaczone tagiem: grzech

Powód wstydu

27 marca 2012, 20:29

Szperając po onetowych blogach trafiłem na wpis pt: „zrobił brzuch mojej córce”. Ogólnie rzecz biorąc dotyczy on ciąż pozamałżeńskich i podejścia społeczeństwa do osób, które tak dorobiły się potomstwa. Mnie zaintrygowała końcówka tego tekstu:

Nie jestem wrogiem instytucji małżeństwa. Nie uważam również, że Ci którzy decydują się na ślub zanim mają dzieci robią źle.

Ja tylko nie rozumiem, dlaczego dziecko będące owocem miłości dwojga ludzi jest powodem do wstydu tylko dlatego, że nie zostało poczęte w małżeństwie. Przecież miłości nie należy się wstydzić, dlaczego więc wstydzić się jej owoców?

To jest takie odwracanie kota ogonem i branie czytelnika pod włos, bo istota wstydu wcale nie dotyczy dziecka, które zostało poczęte. Powodem do wstydu jest grzech, który został popełniony przez taką parę.

Nie ma co ukrywać, udawać i owijać w bawełnę tego prostego faktu: Jeżeli przed zawarciem małżeństwa dochodzi do poczęcia dziecka, to taka ciąża jest efektem naruszenia VI przykazania. Pamiętacie co mówi?

Nie cudzołóż.

Jeżeli zaś czegoś mamy się wstydzić, to właśnie grzechów. Niestety, we współczesnym świecie jakoś tak grzech przestaje być powodem do zawstydzenia. Coraz częściej pojawiają się głosy, że np. przedślubna ciąża to jest owoc miłości dwojga ludzi, a nie owoc grzechu. Bóg jednak popatrzy na to inaczej.

„Kto nie jest z nami…”

25 lutego 2011, 12:13

„… ten jest przeciwko nam. Jeżeli zaś ktoś nie potępia wszystkich księży za pedofilię niektórych spośród nich, to jest obrońcą pedofilów.”

Czasami mam nieodparte wrażenie, że właśnie w taki sposób myślą najbardziej nieprzejednani piewcy potępiania wszystkich księży za grzechy prezbiterów, którzy dopuszczają się pedofilii. Spróbuj tylko stanąć w obronie księży, którzy nigdy takich czynów nie popełnili, a na pewno zostaniesz oskarżony o to, że bronisz pedofilów.

Za każdym razem, kiedy się z tym spotykam, to jestem przerażony ogromem nienawiści, która jest w takiej osobie, że jego gotowa do oskarżenia i potępienia kilkuset tysięcy osób za grzechy niewielkiej grupy jej członków. Jeszcze bardziej przeraża mnie to, że w swym zaślepieniu weźmie obronę niewinnych za chronienie winnych grzechu pedofilii.

Grzechy

1 grudnia 2009, 10:46

Jednym z najczęstszych argumentów przeciwko Kościołowi katolickiemu, którymi są bombardowani katolicy przez wojujących apologetów protestanckich, jest wskazywanie na grzechy tej czy tamtej osoby lub grupy osób. Nie potrafię już policzyć sytuacji, kiedy słyszałem teksty, że „Inkwizycja zrobiła to i tamto”, „ten i ten biskup to uczynił takie złe rzeczy, a już tamten ksiądz to w ogóle wcielenie szatana”. Zdarzało mi się również słyszeć lub czytać świadectwa, że oto ktoś porzucił Kościół, bo zetknął się z jakimś grzesznym kapłanem. Ogólnie rzecz biorąc: Kościół katolicki nie jest Kościołem Chrystusa, bo katolicy grzeszą.

Powyższa metoda „argumentacji” jest wybitnie wredna, ponieważ działa na psychikę człowieka i manipuluje jego przekonaniami zasiewając wątpliwość: „Skoro Kościół założył Chrystus, do niemożliwym jest, aby jego członkowie popełniali aż takie grzechy.” Trudno jest się jej oprzeć.

Oczywiście zwykła znajomość Pisma Świętego wystarcza do pokazania, że jest to błędna teza, ponieważ nawet za Apostołów chrześcijanie dopuszczali się grzechów (włącznie z próbami okłamania Ducha Świętego). Jednakże ostatnio zrozumiałem dlaczego w moim przypadku takie informacje o popełnionych przez kogoś grzechach powodują jedynie smutek i żal, a nie obrzydzenie do Kościoła.

Sprawa jest prosta: Nigdy nie przejmowałem się, ani dłużej nie zatrzymywałem nad złem popełnionym przez innych ludzi. Człowiek jest człowiekiem, a ja nie odpowiadam za grzechy innego człowieka. Po co więc tracić czas na rozmyślanie i deliberowanie nad grzechami popełnionymi przez innego katolika? Taplanie się w cudzych grzechach nie przyczynia się do mojego rozwoju.

Tak na zakończenie warto się zastanowić nad tym, że skoro każdy grzeszy, to twierdzenie, że Kościół katolicki nie jest Kościołem Chrystusa, a są nim wyznania protestanckie, jest pozbawione sensu z racji na to, że protestanci również grzeszą. Wszak nie można przykładać innej miarki do KK, a innej do wyznań protestanckich, nieprawdaż?

Grzech pierworodny

19 września 2009, 06:00

Z dekretów XV (i XVI) Synodu w Kartaginie z 418 A.D.

Kan. 1. Wszyscy biskupi, zebrani na świętym Synodzie Kartagińskim, postanowili, że ktokolwiek mówi, iż pierwszy człowiek tak został stworzony, że, czy by zgrzeszył, czy nie zgrzeszył, umarłby w ciele, tj. wyszedłby z ciała, nie z powodu grzechu, lecz z naturalnej konieczności, ten niech będzie obłożony anatemą.

Kan. 2. Postanowili także, iż ktokolwiek przeczy, że należy chrzcić małe dzieci zaraz po wyjściu z ciał matek, albo mówi, że się je chrzci wprawdzie dla odpuszczenia grzechów, lecz nie ściągają one na siebie z Adama nic z grzechy pierworodnego, który miałby być zgładzony przez kąpiel odrodzenia, z czego wynika, że u tych (dzieci) forma chrztu „dla odpuszczenia grzechów” nie jest prawdziwa, lecz fałszywa w rozumieniu, ten niech będzie obłożony anatemą. Ponieważ nie inaczej należy rozumieć to, co mówi Apostoł: „Przez jednego człowieka grzech wszedł do świata, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi; w nim wszyscy zgrzeszyli”(por. Rz 5,12), ale tylko tak, jak zawsze to rozumiał rozlany wszędzie katolicki Kościół. Według bowiem tej zasady wiary dlatego chrzci się dla odpuszczenia grzechów małe dzieci, które same nie mogły jeszcze popełnić żadnego grzechy, aby w nich przez odrodzenie zostało oczyszczone to, co one ściągnęły na siebie przez narodzenie.

Kan. 3. Postanowili także, jeśli kto mówi, że Pan powiedział: „W domu mego Ojca jest wiele mieszkań” (J 14,2) dlatego, aby rozumiano, że w królestwie niebieskim będzie jakieś środkowe albo inne miejsce, gdzie szczęśliwie żyją małe dzieci, które odeszły z tego życia bez chrztu, bez którego nie mogą wejść do królestwa niebieskiego, które jest życiem wiecznym, ten niech będzie obłożony anatemą. Kiedy bowiem Pan mówi: „Jeśli się ktoś nie narodził z wody i z Ducha, nie wejdzie do królestwa niebieskiego” (J 3,5), który katolik będzie wątpił, że wspólnikiem diabła będzie ten, kto nie zasłużył na to, żeby być współspadkobiercą Chrystusa? Kto bowiem nie stoi na prawej stronie, ten bez wątpienia trafi na lewą.

Cytat za Breviarium Fidei, Poznań 2007

Playboy

4 września 2009, 16:00

Dziwna i jednocześnie smutna prawidłowość. (więcej…)

Grzech

31 sierpnia 2009, 06:00

Skąd pochodzi? Czy grzech zaczyna się od tego, co widzimy, czy w sercu człowieka? (więcej…)