„Przyciągnę wszystkich do siebie”
10 lutego 2012, 13:32Jn 12,30-33
Na to rzekł Jezus: Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, ale ze względu na was. Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony. A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć.
Rozmyślając nad tym pogrubionym fragmentem Ewangelii w kontekście wypowiedzi jednego z protestantów wierzących w predestynację, naszedł mnie ciekawy wniosek, o którym za chwilę opowiem.
Osoba, o której piszę, stwierdziła, że w tym miejscu Chrystus wypowiadał się wyłącznie o osobach wierzących, bo przecież nie każdy człowiek jest chrześcijaninem, więc w innym przypadku ta wypowiedź była by kłamstwem. Oczywiście powołuje się tutaj na dowód w postaci przytoczenia innego miejsca w NT, w którym Jezus używa tego samego słowa „wszyscy” jako dookreślenia do kwestii wierzących w niego. Błąd tego typu argumentacji jest widoczny dla każdego, ale nie to jest najważniejsze.
Przytoczę jeszcze raz słowa Chrystusa: (…) Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie. Abstrahując od słów tego protestanta, nachodzi mnie myśl, że te słowa są prawdziwe nie dlatego, że dotyczą wierzących w Chrystusa, a z racji na to, że obok Zbawiciela nie można przejść obojętnie. Wszyscy, którzy „dostrzegają” wywyższonego na krzyżu Chrystusa, są przez Niego przyciągani, nawet jak reagują nienawiścią tak na Jego samego, jak i na ludzi podążających za Nim. Bóg bowiem powołuje do wiary i zbawienia wszystkich ludzi (por. 1 Tym 2,3-4), przyciągając ich do Zbawiciela, ale wolą człowieka jest to, jak na to przyciągnięcie zareaguje: Czy przylgnie do krzyża i da się poprowadzić do zbawienia, czy też to wezwanie odrzuci lub zignoruje, nawet reagując nienawiścią do wszystkiego, co Chrystusem związane.
Wybór jest nasz, ale przyciągnięci do Zbawiciela jesteśmy wszyscy.