Posty oznaczone tagiem: absurdy

Wigilijny karp

16 grudnia 2009, 10:28

Jak przeczytałem na Onecie, rząd zabrał się za kwestię uboju karpi z okazji wigilii. Zgodnie z najnowszą nowelizacją ustawy, zabijanie ryb ma dokonywać się w taki sam sposób, jak i pozostałych kręgowców.Pomijając różne aspekty tej sprawy (czyli wynikający z niej zakaz zabijania ryb w domu), najbardziej zaintrygował mnie w artykule zapis:

(…) uśmiercanie zwierząt powinno odbywać się tylko poprzez uderzenie w głowę. Bezwzględnie nie mogą przyglądać się temu dzieci. Dlatego w punktach sprzedaży, powinny być wydzielone specjalne miejsca, gdzie karp będzie zabijany i patroszony. Osoba, która ma się tym zajmować, powinna mieć wykształcenie co najmniej zasadnicze zawodowe.

Inaczej mówiąc, niedopuszczalne jest zabicie ryby przed ocięcie jej głowy jednym ciosem topora czy noża. Co ciekawsze, najwyraźniej nasi rządzący uważają, że osoba bez wykształcenia zawodowego nie jest w stanie sobie przyswoić techniki ogłuszania ryby. Widać wg. nich uderzenie np. trzonkiem noża w głowę przekracza zdolności człowieka po podstawówce.

Zadziwił mnie natomiast fragment na temat o zakazie przyglądania się uboju ryb przez dzieci. Przyznam się bez bicia: Wychowałem się na wsi i wielokrotnie, jako małe dziecko, przyglądałem się „brutalnej” scenie zabijania ryby, a potem jej patroszenia. Ba! Było to powiązane z zabawą, ponieważ bardzo fajnie się strzelało z pęcherza pławnego. Nigdy nie miałem problemu, że płakałem, aby nie zabijać ryby. Od małego byłem bowiem wychowany, że losem karpia wigilijnego jest patelnia i trzeba go wcześniej zabić. Może nasi rządzący powinni więc zabrać się za poprawienie programów, aby uczyć dzieci, że to mięsko, które jedzą w domach, nie bierze się z niczego, ale pochodzi ze krów, świń, kur itd.. Wtedy nie będzie problemu ze zszokowanym miastowym dzieckiem, które przeżywa traumatyczne chwile widząc, jak zabijany jest karp na wigilię.

Tak nawiasem: Jak byłem mały widziałem również szlachtowanie kur i królików – niestety, świnie były zabijane zbyt wcześnie rano (musi się solidnie wykrwawić), abym zdążył na to przedstawienie. Widziałem również ich patroszenie. Nie zauważyłem, żeby to negatywnie wpłynęło na moje przekonania czy psychikę.