Poprawianie Pisma Świętego

15 marca 2012, 21:07

Kolejny kamyczek do stosu nieciekawych zachowań protestanckich. Tym razem dołożył go Przemysław Gola, który jest autorem bloga . We wpisie na temat stosowania zasady sola scirptura zamieścił taki tekst:

Podstawową zasadą chrześcijaństwa jest wiara, że tylko Pismo Święte jest nieomylnym drogowskazem dla naszej wiary i postępowania. W I Liście do Koryntian czytamy:

abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co Pismo mówi, żeby nikt z was nie wynosił się nad drugiego, stając po stronie jednego nauczyciela przeciwko drugiemu (1 Koryntian 4, 6)

Pomijając już kwestię, że pan Gola „zapomniał” najwyraźniej, że to jest podstawowa zasada protestantów, a nie chrześcijan w ogóle, to o wiele bardziej bulwersujący jest tekst, który rzekomo zacytował z Biblii. Dlaczego „rzekomo”? Ponieważ ten fragment został przez św. Pawła sformułowany nieco inaczej:

1 Kor 4:6
6. Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, i niech nikt w swej pysze nie wynosi się nad drugiego.
(BT)

Paweł, jak widać, nie mówi o „Piśmie”.  Mówi o tym, co zostało „napisane”. Niby to może wydawać się niewielka zmiana, ale jednak znacząca. Ten wers nie odnosi się bowiem do Pisma Świętego, ani nie podaje zasady sola scriptura. Mówi o jakiejś zaginionej katechezie, którą apostoł przesłał do mieszkańców Koryntu. Przeinaczenie tekstu listu św. Pawła jest tutaj poważne.

Zresztą to i nie dziwne, bo protestanci opierając się „tylko na Biblii” nie mają w nim zawartej tej zasady. Szukają więc podpory gdzie tylko się da, a nawet, jak widać powyżej, w tym celu poprawiają teksty ksiąg Pisma Świętego.

 

Smutna mentalność

12 marca 2012, 19:49

Hardi jakoś nie może zejść mi z tapety. Ciągle dokłada coś nowego, co mnie zdecydowanie bulwersuje. Tym razem była to taka wymiana zdań na forum PROTESTANCI na temat wpisu, który Hardi opublikował na swoim blogu na temat Modlitwy Pańskiej:

Hardi:

trzeba było posłuchać tego co mówili PiSowcy itd., którzy tam lecieli, to nie tylko uraza, ale wielka, wielka, wielka nienawiść…

sandr:

- zacytuj proszę konkretne, nienawistne wypowiedzi (tych, którzy tam lecieli)…

Hardi:

nie o tym jest ten temat, to nie temat polityka… poza tym nie mam zamiaru grzebać w brudach osób zmarłych…

Nie wiem jak dla was, ale da mnie to jest przyznanie się, że autor wpisu palnął tekst na podstawie jakichś własnych uprzedzeń i przekonań na temat treści wypowiedzi polityków, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, a nie rzetelnych badaniach. Gdyby posiadał takie teksty, albo wiedział, gdzie można je poczytać, to sypałby nimi jak z rękawa. Przykro patrzeć, kiedy ktoś nie dość, że rzuca oskarżeniami, to czyni to wobec zmarłych, a w dodatku odmawia poparcia swoich tez dowodami.

Mam wrażenie, że Hardi już tak mocno zapętlił się w atakowaniu wszystkiego z czym się nie zgadza, że przestał przebierać w środkach do tego celu. Nie jest już ważne, czy ma coś na poparcie swoich tez. Ważne, aby dokopać przeciwnikowi.

Traktuj Biblię jak komórkę?

9 marca 2012, 06:00

Pytanie retoryczne zadane przez autora tekstu skopiowanego przez Przemysława Golę w tym wpisie: Gdybyśmy traktowali naszą Biblię tak, jak naszą komórkę…

Odpowiedź, ta prawdziwa, a nie podana przez autora, brzmi tak: Biblia stała by się naszym bożkiem w miejsce Boga prawdziwego.

A tak odnośnie ostatniego punktu wymienionego jako przykład podejścia do Biblii tak jak do komórki, to jest ona de facto fałszywa. Nie trzeba mieć Biblii i wydawać na nią pieniędzy aby ewangelizować. Dobrą Nowinę przez długie lata przekazywano bez Biblii.

Coś się kończy?

8 marca 2012, 10:29

Patrząc na coraz to nowe projekty ustaw lub już wchodzące w życie rozporządzenia rządu RP dotyczące między innym Kościoła katolickiego zaczynam odnosić wrażenie, że wracają czasy PRL. Rząd bowiem, jak by nie patrzeć, łamie podpisane przez siebie umowy międzynarodowe i w tylnej części ciała ma zawarte porozumienia z Kościołem katolickim.

Naszła mnie taka myśl, że to może być, pomijając już próbę przejęcia ludzi głosujących na Palikota, próba udowodnienia sobie przez polityków PO, że jednak potrafią być twardzi i uderzyć pięścią w stół. Skoro nie mają dość siły woli, aby uczynić to w polityce zagranicznej, to przynajmniej chcą się „wykazać” na terenie kraju. A ponieważ wielu osób ma mniej lub bardziej urojone pretensje do Kościoła katolickiego, to taki pokaz „siły” pozwoli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: Morale PO wzrośnie, a elektorat Palikota zagłosuje w następnych wyborach na Tuska.

A reszta obywateli i obraz Polski w oczach świata? Kto by się nimi przejmował. Wszak w mniemaniu niektórych osób umowy są po to, aby je łamać.

Pycha?

7 marca 2012, 11:04

Jedną z tych rzeczy, która najbardziej mnie bulwersuje w protestantach należących do wyznań n-tego pokolenia odłamów na łonie protestantyzmu, jest pojawiająca się u sporej grupy osób pycha. Niesamowite wywyższanie się ponad innych ludzi i skłonność do oceny wiary i życia osób, których nigdy nie spotkali na swojej drodze i nie mieli nawet okazji poznać. Co gorsza, często potrafią oceniać ludzi, którzy dla nich są tylko liczbami w statystykach.

Ja po prostu nie rozumiem: Jak można być tak pysznym, aby nie znając jakiejś osoby wydawać takie oceny?

Dla mnie to jest nie do pojęcia. Co gorsza: Tacy ludzie często zaczynają wywyższać siebie i swoje wyznanie ponad inne przywołując słowa Chrystusa na temat małej trzódki (oczywiście oderwane od kontekstu sytuacji). Niestety, nie patrzą w tym momencie na siebie krytycznie i nie dostrzegają, że są jak ten faryzeusz z przypowieści, który modlił się do Boga i dziękował mu, że „nie jest jak ten celnik”.

Chamstwo Biblią uzasadniane

6 marca 2012, 13:44

Czytając forum PROTESTANCI nie sposób nie zauważyć, że jest tam kilka osób, które w stosunku do katolików odnoszą się po chamsku. Pozwalają sobie na lekceważące odpowiedzi do swoich rozmówców, kpienie z prawd wiary czy też okazywanie braku szacunki dla osób dla nas ważnych. Tragiczne jest to, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, że niewłaściwie się zachowują, a jeszcze gorsze, iż próbują powoływać się na Pismo Święte jako uzasadnienie swojego postępowania. Jedna z tych osób, w odpowiedzi na wezwanie do zmiany zachowania, napisała coś takiego:

Hardi:

Poczytaj sobie w Biblii jak Eliasz kpił z Baala i jego kapłanów, więc nie widzę powodu, aby uważać za coś złego kpienie sobie z katolickich bóstw i ich kapłanów

To jest bardzo ciekawe, bo najwyraźniej autor zamiast sięgać po wzór do Nowego Testamentu i patrzeć na postępowanie Chrystusa i Apostołów, woli przeszukiwać Stary Testament w poszukiwaniu osób, które pozwolą mu na chamstwo względem katolików. W sumie to nie dziwne, bo jak popatrzymy na podejście Jezusa czy np. św. Pawła do osób, które nie wierzyły w Boga, albo miały jakieś błędne przekonania, to nie widać, aby zachowywali się tak, jak to czyni Hardi. Ba! Święty Paweł, kiedy przemawiał na Areopagu, pochwalił wiarę Greków i ich podświadome poszukiwanie prawdziwego Boga. Jednakże wzięcie Zbawiciela lub Apostołów jako wzorzec do naśladowania nie pozwoliło by Hardiemu na wylewanie swojej „niechęci” do Kościoła katolickiego w słowach, których używa w swoich dyskusjach. Musiałby traktować katolików z szacunkiem i nie mógłby polemizować z wymyślonymi przez siebie naukami, które przedstawia jako nauki katolickie. To zaś, z tego co widzę po jego zachowaniu, jest najwyraźniej zbyt trudne dla niego i innych podobnych mu osób.

Po co ten blog…

1 marca 2012, 06:00

Kiedyś, dawno temu, napisałem na moim pierwszym blogu „manifest” na temat tego, dlaczego piszę na forach. Tutaj, zirytowany znalezionym w sieci oskarżeniem, że tworzę wpisy np. o Hardim aby nakręcić komentarze, publikuję „manifest” o celach istnienia tego bloga:

On istnieje dla mnie. To moje na nim pisanie, jak również mojej żony, jest tworzone ku mojej satysfakcji. Misja poboczna, która czasem mi przyświeca, to napisanie jakichś wyjaśnień, na które ktoś może wpaść i będą mu pomocne. Jednakże takie wpisy stanowią niewielką część tego, co tu zamieszczam. W większości to zapis tego, co mnie bulwersuje w ludzkich zachowaniach lub wydarzeniach na świecie.

Ot, takie moje duszy granie…

Ręce opadają…

29 lutego 2012, 22:09

Powiem tak:

To, co zobaczyłem na tym filmie, przeraziło mnie totalnie. Jak go obejrzycie, to sami przekonacie się dlaczego tak się stało.