Ekumenizm

28 listopada 2011, 10:35

Kolejne zwycięstwo szatana u wielu osób:

Wmówienie im, że zjednoczenie chrześcijan w jeden Kościół jest wypełnianiem się zapowiedzi apokalipsy na temat wielkiej Nierządnicy, a nie modlitwy naszego Zbawiciela o jedność wśród chrześcijan.

Diabeł nie dość, że doprowadził do rozłamów i powstania wielu fałszywych nauk wśród chrześcijan, to jeszcze wmówił ludziom, że jedność Kościoła to nie jest jedność wiary, nauczania i organizacji jakie istniały w I wieku, ale „jedność w Duchu Świętym”. Przekonał tysiące osób, że chrześcijanie nie muszą wierzyć w to samo, aby byli jednym Kościołem, bo o tej jedności decyduje posiadanie Ducha Świętego. Co gorsza, zdołał tez im wmówić, że właściwa interpretacja Biblii jest każdemu z osobna podpowiadana przez Ducha Świętego, oraz zaślepił ich na to, że gdyby to Duch Święty miał te właściwe wyjaśnienia im podsuwać, to każdemu dawałby takie same, a nie różne…

Perfidia doskonała.

Osoba, która wierzy tak, jak powyżej opisałem, nie tylko uzna każde działanie prowadzące do przywrócenia jedności Kościoła za dzieło szatana, to jeszcze będzie święcie przekonana, że właściwie rozumie Biblię, bo Duch Święty ją prowadzi podczas czytania Pisma Świętego. W rzeczywistości będzie jednak tańczyć jak jej diabeł zagra…

 

Polityka na ambonie

25 listopada 2011, 06:00

Centrum Badania Opinii Społecznej sporządziło raport na temat „Polaków obraz rzeczywistości parafialnej”. Jedno z pytań, które postawiono badanym osobom podczas jego sporządzania, brzmiało: „Czy księża mówią o polityce na kazaniach?” Wyniki wyszły bardzo intrygujące.

62% respondentów odpowiedziało, że nigdy takich kazań nie słyszeli. 14% orzekło, że miało to miejsce sporadycznie. Odpowiedzi „często” lub „bardzo często” udzieliło odpowiednio 5 i 2 procent badanych. Pozostałe siedemnaście procent badanych osób nie stwierdziło, że „trudno powiedzieć”.

Ciekawe, nieprawdaż? No to kolejna zagwozdka: Badania przeprowadzono na przełomie września i października, czyli w największego nasilenia kampanii wyborczej. Jak się okazuje, wbrew tezom lansowanym przez np. Gazetę Wyborczą, polityka nie jest gościem na kazaniach głoszonych w czasie Mszy Świętych nawet w czasie kampanii wyborczej.

Oczywiście dla osób, które rzeczywiście do kościoła chodzą, nie są one niczym zaskakującym (ja kazań o polityce też nie słyszałem). Jednak dla ludzi, którzy głoszą tezy o „polityce w Kościele”, powinny stanowić poważne ostrzeżenie, że nie wypada pisać nieprawdy, a przed wygłoszeniem jakiejś opinii należało by osobiście sprawdzić, czy rzeczywiście tak się rzeczy mają, jak to publicznie twierdzą.

Wątpię jednak, czy te badania coś zmienią. Ludzie, którzy są nastawieni na „nie” do Kościoła katolickiego, mają niesamowitą wprost odporność na fakty, które przeczą ich teoriom.

Bubel

24 listopada 2011, 06:00

Polski rząd wpadł na kolejny „genialny” pomysł: Podniósł akcyzę na paliwa.

Niby podwyżka może wydawać się niewysoka, bo kilkadziesiąt złotych na tysiącu litrów, ale niewątpliwie sprzedawcy postanowią odrobić to na użytkownikach samochodów. W efekcie, zamiast wzrosnąć, to przychody do budżetu z tego tytułu spadną, ponieważ na skutek podwyżki cen paliwa ludzie zaczną mniej jeździć, aby oszczędzić na paliwie.

No tylko pozazdrościć „inteligencji” osobom, które wpadły na ten pomysł…

ZUS tonie

22 listopada 2011, 06:00

No niestety, ale spełniają się najgorsze możliwe scenariusze i nawet okradzenie ludzi z pieniędzy, które mieli odkładać w OFE, nie pomogło: ZUS ma coraz większą dziurę w budżecie, której nie da się w łatwy sposób załatać.

Niestety, rządy, które mamy w Polsce, nie myślą w jaki sposób załatwić sprawę, lecz kombinują jak tu stworzyć iluzję do kolejnych wyborów, że jednak coś w tej sprawie starają się załatwić. Problem w tym, że podwyższanie składek, podatków czy przepompowywanie pieniędzy z OFE do ZUS tego problemu nie rozwiąże, ponieważ jest przelewaniem wody do beczki bez dna. Natomiast im dłużej będą uczynić, tym mniej wody będzie do przelania, bo osoby płacące składki będą próbowały się wymigać od wyższych składek powiększając szarą strefę.

Mam wrażenie, że politycy tak bardzo oderwali się od rzeczywistości szarego obywatela, że nie dostrzegają podstawowych faktów na temat psychiki ludzi mających niewielkie wypłaty czy dochody z małych firm: Obywatel, który będzie miał zarabiać mniej, bo rząd podbije mu podatek lub składkę do ZUS, zacznie kombinować jak tu się zakręcić, aby mnie zapłacić. W efekcie przychody z tych tytułów spadną, zamiast wzrosnąć, i problem będzie się powiększał.

Jedynym rozwiązaniem, które przyniesie długoterminowe efekty (chociaż może na początku przynieść spadek wpływów do budżetu i ZUS) jest obniżenie podatków i składek, oraz ponowne uwolnienie gospodarki z okowów setek przepisów, które uniemożliwiają jej rozwój. Trzeba zlikwidować absurdalne przepisy wymagające pozwoleń czy specjalnych szkoleń do wykonywania dziesiątek zawodów i uprościć procedury zakładania firm. Wtedy ruszy do góry PKB i wpływy do budżetu oraz ZUS, a dziury, po pewnym czasie, zlikwidują się same.

Dekalog wg. KK po raz n-ty

21 listopada 2011, 06:00

W komentarzu do wpisu pt. Magia relikwii, osoba, która go zamieściła, zawarła takie „pytanie” do mnie:

Do dziś nie wyjaśniełeś mi dlaczego KK pominął 2 przykazanie z Biblii? przecież nie wolno zmieniać litery słowa. owiesz, że Stare Prawo nie obowiązuje. OK tylko po co zatem masz pozostałe 9 i w dodatku zamienione na 10 aby niby pasowało, bo nikt nie sprawdza co jest w Biblii.

Zarzut, który w tym fragmencie postawiono, jest kolejnym przykładem antykatolickiej katarynki na temat II przykazania, o której już zresztą wielokrotnie pisałem. Niestety, tak jak każdy mit krążący wśród przeciwników Kościoła katolickiego, tak i ten wraca jak bumerang.Niewiele osób, tak samo jak autor powyżej zacytowanego komentarza,  zdaje sobie sprawę z tego, że powtarza tezę stworzoną na podstawie katechizmów z formułą katechetyczną Dekalogu, a nie na pełnej treści przykazań.

Niestety, trudno jest określić ile osób spośród innowierców zabierających się za polemikę z katolickim podziałem fragmentu księgi Wyjścia, który zawiera treść dekalogu, na Dziesięć Przykazań, doszło do wniosku o „usunięciu” II przykazania samodzielnie, a ile po prostu ją powtarza za różnego rodzaju tekstami i kaznodziejami. Faktem pozostaje jednak to, że niezależnie od tego, jakie jest ich źródło informacji, treść oskarżenia pozostaje taka sama i jest też odpowiednio „udowodniona” tekstami, że zrobiono to aby można było wprowadzić obrazy i rzeźby, oraz przytoczeniami fragmentów z katechizmów, które zawierają Dekalog w postaci tzw. Formuły katechetycznej.
Jak się to ma do rzeczywistości?

Warto zacząć od najbardziej podstawowej rzeczy, czyli otwarcia dowolnego katolickiego przekładu Pisma Świętego celem sprawdzenia, czy rzeczywiście czegoś brakuje w treści Dekalogu:

Wyj 20,2-6
„(2) «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Sprawdźmy jeszcze w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

Artykuł pierwszy
PIERWSZE PRZYKAZANIE
Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5).

 O co więc tak na prawdę chodzi, skoro rzeczony fragment mamy jednak obecny zarówno w Biblii wydawanej w Kościele katolickim, jak i w Katechizmie Kościoła Katolickiego? Pochodzenie mitu jest bardzo proste i opiera się na kilku faktach.

1. Osoby głoszące ten mit są przekonane, że Biblia podaje podział fragmentu  Wj 20,2-17 i Ptw 5,6-21 na Dziesięć Przykazań. W ich wierze, oczywiście jedynej słusznej, w Piśmie Świętym zdefiniowano, że I przykazanie to Wj 20,3, natomiast drugie to Wj 20,4-6.

2. W Kościele katolickim najbardziej rozpowszechnioną formą nauczania przykazań jest tzw. formuła katechetyczna, czyli stworzona w XVI wieku uproszczony Dekalog. Ponieważ celem jego przygotowania było stworzenie tekstu, który łatwo da się zapamiętać, to przykazania są tam zapisane w formie pojedynczych zdań zawierających istotę przykazania. W efekcie tego zabiegu I przykazanie, które zawiera w sobie zakaz posiadania cudzych bogów w postaci rzeźb czy obrazów, jest tam zapisane jako:

Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie.

Niestety, niewielu osobom chce się poszerzyć swoją wiedzę na temat przykazań i zatrzymują się na treści Dekalogu, której uczy się w II klasie szkoły podstawowej. W efekcie, nie są świadome tego, że I przykazanie, którego się nauczyli, jest tylko esencją, a nie jego pełną treścią.

3. W kościołach katolicki znajduje się wiele figur i obrazów, za pomocą których oddaje się cześć Bogu i świętym.

Zestawienie ze sobą tych kilku faktów tworzy w umysłach osób, które przyjęły protestancki podział Wj 20,2-17 na Dziesięć Przykazań, iluzję, że w katolickich przykazaniach jednego brakuje: Przykazania na temat robienia rzeźb i obrazów, oraz zakazu oddawania im czci. To przekonanie jest w takich osobach zakorzenione tak silnie, że najczęściej, nawet po pokazaniu tekstu katolickich przekładów Biblii czy przytoczeniu tekstu przykazań z wydanego w 1994 roku Katechizmu Kościoła Katolickiego, nie udaje się przekonać oponenta, iż fakty są zupełnie inne, niż to przedstawia. Spytany po rozmowie, czy w Kościele katolickim brakuje jakiegoś przykazania, w większości przypadków odpowie, że „Kościół katolicki usunął przykazanie zakazujące czynienia obrazów”.

 

Łk 21,1-4

20 listopada 2011, 06:00

Łk 21,1-4

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki.
I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.

Łatwo jest dawać z tego, co się posiada w nadmiarze. Nie ma problemu, żeby podzielić się rzeczami czy dać ofiarę, kiedy ma się 10 tys złotych pensji. Kiedy bowiem ktoś z daje 50 złotych z pensji wynoszącej np. 10 000 zł, to jakie to jest dla niego wyrzeczenie? Gdy natomiast osoba mająca 500 zł oddaje na ofiarę 50 , to ma już poważny uszczerbek w budżecie.

I ktoś mógłby powiedzieć, że nie powinna tego robić, bo przecież nie ma pieniędzy. Jednakże… Czy Chrystus powiedział o tej wdowie, która wrzuciła te dwie monety, że powinna była zachować je dla siebie wydać na utrzymanie? Czy potępił kapłanów, którzy wystawili skarbonę na ofiary dla Świątyni?

Nie uczynił tego

Dlatego tez i my, zamiast pomstować na Kościół, że utrzymuje kapłanów czy kościoły z ofiar wiernych, zastanówmy się raczej nad tym, jak świadczy o ludziach, którzy dają te ofiary, że zdobywają się na te wyrzeczenia. Pomyślcie, czy przyjęcie takiej ofiary jest hańbą dla Kościoła, czy chlubą dla ofiarującego i jego wolą, której Kościół nie może odmawiać.

Tytuły i tłumacze

19 listopada 2011, 07:00

Zastanawiam się, czemu polscy tłumacze mają paskudną manierę „poprawiania” tytułów filmów. Do klasyki przeszedł już tytuł „Wirujący seks” zamiast  „Dirty dancing”,

Przykłady można mnożyć bez końca:  „Uwierz w ducha”„Ghost”, „Elektroniczny morderca”„Terminator”, „Sezon na misia”„Open Season”, „Prosto w serce”„Music and Lyrics”, „Obłędny rycerz”„A Knight’s Tale”, „Lemur zwany Rollo”„Fierce Creatures”, „Przypadek Harolda Cricka”„Stranger Than Fiction”, itd., itp…

Nie mniej irytujące są też dziwne dopiski do tytułów, jak np.: „Oskar, czyli 60 kłopotów na minutꔄOscar”,  czy też najnowszy przykład: „Tower Heist: Zemsta cieciów”„Tower Heist”.

Czy te tytuły wymagały takiego „poprawiania”? Nie sądzę. Autor nadając tytuł ma jakiś określony zamysł i zmienianie go na siłę może zupełnie zmienić odbiór filmu. Inną kwestią są też tytuły nieprzetłumaczalne albo takie, które po dosłownym tłumaczeniu brzmią idiotycznie, jak wspomniany „Terminator”, i tutaj zostawienie oryginalnego tytułu jest jak najbardziej na miejscu, np.: „Holiday”.

Mój osobisty apel do tłumaczy: mniej własnej inwencji, więcej wierności oryginałowi!

Zespół Downa

18 listopada 2011, 06:00

W Danii i Włoszech przestały rodzić się dzieci z zespołem Downa. Lekarzom w tych państwach udało się doprowadzić do wyeliminowania tego problemu ze społeczeństwa.

Powstaje oczywiście ważne pytanie: W jaki sposób to osiągnięto?

Niestety, wbrew nadziejom, które rodzi ten zerowy odsetek narodzin dzieci chorych na zespół Downa, nie osiągnięto tego za pomocą jakichś lekarstw, które usuwają skazę genetyczną jeszcze w łonie matki. Problem „rozwiązano” dużo bardziej prozaicznie, posługując się następującą procedurą:

1. Poczęcie.

2. Badania prenatalne.

3. Zabicie nienarodzonego dziecka w momencie, kiedy badania wykażą zespół Downa.

De facto nie mamy więc rozwiązania problemu, ale jego zamiatanie pod dywan i pozbywanie się poprzez zamordowanie osób dotkniętych chorobą. Oczywiscie, jak mniemam, w ramach „miłości” i dbania o „jakość życia”, która gwałtownie pogorszy się w rodzicie „zmuszonej” do opieki nad chorym dzieckiem.

Nie wiem jak was, ale mnie ogarnia przerażenie na samą myśl o tym, że taka sytuacja może zaistnieć także w Polsce. Niestety, polskie prawo dopuszcza zabicie dziecka przed narodzeniem w przypadku wykrycia ciężkiej choroby, więc jest to całkiem możliwe, że dołączymy do listy państw z „wyleczonym” zespołem Downa. Potem zaś, kto wiem, może w podobny sposób rozwiążemy problem innych chorób?

Przeraża mnie myśl o tym, do czego może doprowadzić obecna ustawa na temat aborcji w kwestii chorych dzieci (inne aspekty chwilowo pomijam). Nie możemy mówić, że to tylko gdybanie, bo zagrożenie, iż wprowadzi ona tylnymi drzwiami eugenikę, jest całkowicie realne (vide Dania i Włochy). Powinniśmy najszybciej jak to możliwe doprowadzić do zmiany tej ustawy i wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji.