Wpisy archiwalne z kategorii: Myśli nieuczesane

Ręce opadają…

29 lutego 2012, 22:09

Powiem tak:

To, co zobaczyłem na tym filmie, przeraziło mnie totalnie. Jak go obejrzycie, to sami przekonacie się dlaczego tak się stało.

Kto winien?

27 lutego 2012, 15:41

Zerknąłem sobie dzisiaj na forum biblijne. Dawno mnie tam nie było, więc zastanawiałem się, co tam ciekawego się dzieje. Z dziesiątków wątków, które tam powstały w czasie mojej nieobecności, zaintrygował mnie jeden: Na temat świadectwa Mai Frykowskiej. W nim zaś zadziwiło mnie narzekanie jednego z userów na politykę jednego z wyznań chrześcijańskich odnośnie publikacji ich materiałów filmowych na różnych serwisach. Konkretniej, to w kwestii usunięcia z Yout Tube filmów, które oni wyprodukowali (zrzut ekranu):

Hardi:

najbardziej ucierpiały na tym szczere osoby, bo tylko tacy dawali to na YT, wystarczyło poczytać komentarze tych co umieszczali, konsekwencja tego jest taka, że nie jedno konto z treściami chrześcijańskimi zostało zablokowane, a tym którym nie zablokowali dali półroczny zakaz wklejania filmików dłuższych niż 15 minut. Krótko mówiąc owoc umieszczenia tego świadectwa to spustoszenie i zniszczenie, a stoją za tym autorzy tego filmiku, przykro mi to pisać ale taka jest prawda, są odpowiedzialni za ten stan, to nie świat, ale to wina kościoła, że nie jedno konto z treściami chrześcijańskimi zostało zablokowane

Warto dodać, że Hardi również należy do kręgu osób, którym You Tube nakazało usunięcie świadectwa Mai Frykowskiej z ich profili i dało ostrzeżenie, iż w przypadku dalszego naruszania praw autorskich konto może zostać zablokowane.

Wracając do zacytowanej powyżej odpowiedzi, to trudno nie nabrać przekonania, że dla Hardiego ważniejsze jest rozpowszechnianie czyjegoś świadectwa, nawet jeżeli to łamie prawo, niż stosowanie się do zasad czy regulaminów. Prawo, a zanim portal You Tube, podaje bowiem, że nie wolno zamieszczać w sposób ogólnodostępny materiałów, do których nie ma się praw autorskich (za wyjątkiem cytatów lub małych utworów w ramach opracowań). Wrzucenie na You Tuba czystego filmu, bez dodania czegokolwiek, a potem udostępnienie go dla wszystkich osób stanowi ewidentne naruszenie prawa autorskiego i nie dziwi reakcja portalu, który nakazał usunięcie materiału.

Oczywiście, jak to często bywa w takich przypadkach, Hardi, chociaż naruszył prawo i regulamin, nie uważa, że to on jest winny. Jak to bowiem wina może być po jego stronie, skoro on chciał dobrze? Szuka więc winnych wokół i zrzuca ją tak na świadectwo („owoc umieszczenia tego świadectwa to spustoszenie i zniszczenie”), jak i na wyznanie, do którego dołączyła Maja Frykowska („odpowiedzialni za ten stan, to nie świat, ale to wina kościoła, że nie jedno konto z treściami chrześcijańskimi zostało zablokowane”). Teraz zaś odpowiedzmy szczerze na pytanie: Czy to jest owoc świadectwa i odpowiedzialność tego wyznania?

No jasne, że nie. Wina leży tylko i wyłącznie po stronie osób, które skopiowały świadectwo i wrzuciły je na swoje profile. Nikt inny jej nie ponosi, a zablokowane konta, limity długości filmów czy ostrzeżenia to owoc działania ludzi, którzy dopuścili się naruszenia prawa polskiego i regulaminu portalu You Tube, a nie świadectwa. Łatwiej jednak zrzucać z siebie odpowiedzialność i udawać, że sprawy nie ma, niż przyznać się przed sobą samym do grzechu. Ba! Hardi w swoim pędzie do „oczyszczenia” sumienia napisał coś takiego:

Nie było też nic o żadnych prawach autorskich, nagle teraz po fakcie pojawił się komunikat: „Uwaga! Prawa autorskie do wszystkich materiałów multimedialnych zawartych na stronach Chrześcijańskiego Kościoła Reformacyjnego zastrzeżone. Wykorzystanie tych materiałów możliwe jest wyłącznie za zgodą wydawcy.”

Uwalili szczerych ludzi, stoją za zablokowaniem nie jednego konta YT z treściami chrześcijańskimi, a dopiero później umieścili tekst o prawach autorskich… ehhh sorki, ale na pewno nie wejdę już na nabo-online bo nie lubię hipokryzji i obłudy…

Kuriozalność tego tekstu polega na tym, że nie musi być zamieszczany tekst o prawach autorskich, aby film podlegał ochronie i nie wolno było go publicznie rozpowszechniać. To wynika z ustawy per se i nie ma konieczności zamieszczania tego typu ostrzeżeń. Jest wręcz przeciwnie: Jeżeli film lub inne dzieło wolno rozpowszechniać, to należy zamieścić w nim lub miejscu publikacji stosowne oświadczenie.

Powiadają: Nieznajomość prawa szkodzi. Nie uprawnia także do zwalania winy za własne grzechy na innych ludzi.

 

 

Syryjski problem

8 lutego 2012, 16:51

Syria.

Wyrzut sumienia dla rządzących państwami. Pokaz niemocy ONZ i NATO. Wstyd i hańba tym większe, że jakiś czas temu, w bardzo podobnej sytuacji, kraje europejskie bez skrupułów wmieszały się w wojnę domową w Libii. Różnica jest taka, że tym razem dwa z państw „decydujących o losach świata” prowadzą interesy z reżimem, które przynoszą im duże zyski.

I co teraz? Nic.

Politycy gardłują z oburzeniem na Rosję i Chiny, ale niczego więcej nie zrobią. Żadne państwo nie wystąpi przeciwko reżimowi w Syrii, bo nie ma w tym żadnego interesu, a atak przyniósłby same straty. Zwłaszcza, że Syria jest o wiele lepiej uzbrojona niż Libia.

A Polska? Jak znam życie, to zaraz będą głosy, iż bardzo dobrze, że nie będzie interwencji w Syrii, bo przecież to niepotrzebne straty i nie ma po co narażać naszych żołnierzy. Zwłaszcza, że i tak niczego z tego nie dostaniemy. To po co się pchać w kolejną awanturę?

A mieszkańcy Syrii cierpią…

 

ACTA

6 lutego 2012, 20:00

Nieustające protesty w sprawie ACTA zaczynają mnie powoli nużyć, natomiast postawa rządu RP w tej kwestii zaczyna mnie coraz bardziej wkurzać. Ile bowiem można klepać w kółko to samo?

Widać bowiem od razu, o ile tylko chce się dostrzec fakty, że Tusk nie ustąpi i doprowadzi do ratyfikacji tej umowy. Nie przyzna się do błędu i zlekceważenia opinii Polaków w tej sprawie, b0 to były bardzo bolesny cios dla jego wizerunku. Ustąpienie z pola walki i wycofanie podpisu Polski z umowy zostało by bowiem zinterpretowane przez wszystkich jako pokazanie, że najpierw należało zapoznać się z opinią społeczeństwa, po wcześniejszym wyjaśnieniu czym jest i co zmieni ta umowa. Jednakże, jak widać z przebiegu wydarzeń, premier najwyraźniej wciągnął Polskę w tę umowę na zasadzie, że i tak nikt nie zauważy jej podpisania. Grubo się przeliczył, a przyciśnięty przez ludzi tworzy teraz pozory dyskusji nad umową. Jednakże w mojej ocenie klamka już zapadła i niech się wali, niech się pali, a ludzie stoją pod Urzędem Rady Ministrów, to i tak premier będzie czynił wszystko, aby tylko Parlament ratyfikował ACTĘ i wprowadził ją w życie.

Protesty niczego nie zmienią.

Cwaniactwo

22 stycznia 2012, 19:03

Smutne rzeczy obserwuję na świecie. Przy okazji podwyżki cen w Cyfrze+, o której dwa razy już tutaj pisałem, na forum Satkuriera znalazłem wypowiedź, którą pozwolę sobie poniżej w większości zacytować:

Po długiej przerwie brałem Cyfrę na święta w 2010r. W czerwcu 2011r. zabrali TVN Wa-wa i złożyłem wypowiedzenie. W lipcu brałem w promocji z trzema darmowymi miesiącami i oglądałem za darmo do końca października. W listopadzie była zmiana regulaminu i skończyłem umowę z końcem grudnia. W grudniu umowę wzięła żona i mamy za darmo do końca marca. Oczywiście wysłałem wypowiedzenie w styczniu i umowa jest do końca lutego. W marcu brałbym następną ale zobaczę jakie będą ceny i czy będą jakieś darmowe miesiące.

To jest cwaniactwo, które już graniczy z kradzieżą. Autor tej wypowiedzi tylko czeka na to, aby zerwać kolejną umowę pod pierwszym z brzegu pretekstem i zawrzeć kolejną na nowych warunkach promocyjnych.

Irytują mnie takie zachowania. Kombinowanie jak dostać ciastko, ale jednocześnie nie zapłacić za jego dostawę.

Zły to ptak…

21 stycznia 2012, 20:14

Powiadają, że zły to ptak, co własne gniazdo kala, i słusznie czynią kiedy tak mówią. Jednak wielu, zbyt wielu, nie dostrzega, że są właśnie takimi ptakami, co kalają własne gniazdo. Obmawianie, rzucanie nie popartych dowodami oskarżeń, wypominanie, dziwne żale… Wszystko co najgorsze na porządku dziennym.

Wiecie, to jest taka gorzka refleksja spowodowana dyskusją z kolega w robocie, gdzie w ciągu paru minut rzucono mi w twarz standardowy komplet oskarżeń pod adresem Kościoła. Standardowy także pod względem „statystyk”.

Zaczęło się od kwestii namawiania posłów przez biskupów do tego, aby wprowadzić w Polsce zakaz stosowania in vitro. Szybko jednak rozmowa na temat in vitro przeskoczyła na tematy poboczne, gdzie okazało się, że pod pojęciem „Kościół” kolega zasadniczo rozumie biskupów i księży. Gdy zaś do tego doszło, to zaczęło się wypominanie, czego to „Kościół” nie robi: a to, że nie apeluje w kwestii alkoholizmu, to że nie działa w sprawie dzieci w domach dziecka, a to że pedofilia i celibat jest „be” itd. itp.

Kumpel oczywiście nie zauważał, że powtarza sztampowe pseudoargumenty, które mają podważać autorytet Kościoła i księży, ale mnie zaczęło zastanawiać, czy na tym ma polegać wg. niego bycie katolikiem, że występuje się przeciwko Kościołowi. Oczywiście ja dostrzegam różne niedociągnięcia w postępowaniu katolików, bo nikt nie jest bezgrzeszny, ale są pewne granice. Skoro katolik w dyskusji zaczyna obrzucać swój Kościół pomówieniami i kłamstwami, to jest już coś nie tak z tym człowiekiem.

Martwi mnie fakt, że coraz większa ilość katolików zaczyna tak postępować.

O podwyżce w Cyfrze jeszcze raz…

18 stycznia 2012, 06:00

Wracając do tej podwyżki cen w Cyfrze+, która będzie miała miejsce 1 marca, to najbardziej irytujący są ludzie, którzy dzwonią na infolinię lub zadają na forum to same pytania, na które odpowiedź mają w domu.

Pierwsze z nich brzmi:

Czy ta podwyżka mnie dotyczy?

Wkurzające. Bezmyślność ludzka i nieświadomość co do szczegółów oferty jest bardzo męcząca dla osób pracujących w obsłudze klientów. 5-10 osób, które nie przeczytały aneksu z informacją na temat przyznanego rabatu, można jeszcze znieść. Pięćdziesiąt powoduje stan podwyższonego napięcia. Setka sprawia, że ma się ochotę wyzywać wszystko i wszystkich od idiotów, kretynów, bezmózgów itp. Dlaczego? Z prostej przyczyny:

Pełną informację na temat tego, o co pytają owi abonenci, mają przekazaną w dwóch miejscach:

1) W aneksie do umowy lub regulaminie akcji promocyjnej z przedłużenia umowy jest zamieszczony punkt zawierający warunki rabatu na pakiet. Czarno na białym jest tam zamieszczony zapis, w którym jak wół stoi czy na pakiet jest przyznana stała cena, czy też kwotowy/procentowy rabat od jego wartości.

2) W liście, który wraz z nowym cennikiem jest przesyłany do abonentów, jest zamieszczana informacja, czy zmiana cen dotyczy danego abonenta.

Drugim wkurzającym pytaniem jest to:

Czy mogę rozwiązać umowę z powodu zmiany cen?

Również i w tym przypadku abonenci posiadają już informacje na ten temat i absolutnie nie muszą w tej kwestii dzwonić na infolinię lub tworzyć setek takich samych postów na forach. Odpowiedź, podobnie jak w pierwszym pytaniu, mają w dwóch miejscach:

1. W regulaminie usług Cyfry+, w 5 punkcie 1 paragrafu  artykułu 4, który zacytowałem we wpisie: Oburzeni. Jak wół tam stoi, że w przypadku zmiany cen abonentowi przysługuje prawo do rozwiązania umowy.

2. W liście przewodnim do aneksu ze zmianą cen jest zamieszczone zdanie, że jeżeli abonent nie akceptuje zmiany cen, to ma prawo rozwiązać umowę przesyłając w ciągu 14 dni odpowiednie pismo do Cyfry+.

Są jednak ludzie, którzy zamiast przeczytać list do końca, wolą zatruwać życie innym i zadawać pytania, na które odpowiedź już otrzymali. Po co bowiem pomyśleć, przeczytać dokumenty, które mają w domu, skoro można zadzwonić na infolinię i przy tej okazji nawrzucać konsultantowi, który siedzi po drugiej stronie?

 

Manipulacja

17 stycznia 2012, 08:00

Przez ostatnie kilka miesięcy śledziłam „sądowe” programy TVN-u, czyli „Sędzia Anna Maria Wesołowska” oraz „Sąd rodzinny”. No cóż, niedługo się już nimi nacieszę, bo stacja postanowiła zdjąć je z ramówki. Ale zaraz zaraz, nie o tym chciałam pisać. Otóż oglądanie ich przysparzało mi czasem bardzo ciekawych obserwacji odnośnie technik manipulacyjnych, które stosowali scenarzyści w/w programów. Szczególnie moją uwagę dwa odcinki „Wesołowskiej”, poświęcone tak palącym i dyskusyjnym kwestiom, jak aborcja i eutanazja.

Zacznę od aborcji. Oskarżonym jest lekarz, który miał przeprowadzić ją nielegalnie u matki piątki dzieci. Wszystko zrobione bardzo schematycznie i stereotypowo. Jest mąż, który w ciągu dziewięciu lat spłodził sześcioro (licząc z nienarodzonym)  potomków, i na dodatek zarabia niewiele mimo że jest przy tym bardzo pracowity. Jest żona, która nie wyrabia już w opiece nad całą gromadką i ma już dosyć. Ponadto są jeszcze: lekarz z poglądem, że każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele; wredna teściowa, która narzeka, że nie może pomóc w wychowywaniu, bo zdrowie jej nie pozwala, ale wygląda całkiem nieźle; no i jest jeszcze siostra żony, czyli osoba, która faktycznie dokonała aborcji. Niby wszystko pięknie. Egoistyczny mąż ośmiela się powiedzieć, że ile spłodzi, tyle jego żona urodzi. Przytłoczona obowiązkami żona, płacze, że usunie każdą następną ciążę, ale że też „to nienarodzone dziecko śni jej się po nocach”. Nic więc dziwnego dla twórców, że musiała szukać pomocy w nielegalnej aborcji.

Tyle na temat odcinka. W momencie, kiedy to oglądałam, przed oczami stanęła mi końcowa scena z filmu „Syndrom”. Dla tych co, nie wiedzą, to dokument o małżeństwie, które kilka lat temu dokonało aborcji farmakologicznej. Przez cały czas filmu opowiadają o tym, dlaczego się na to zdecydowali oraz jakie były konsekwencje tej decyzji. Na koniec oboje udają się na grób-pomnik dzieci, które zmarły przed urodzeniem. I wtedy ona patrzy z bólem w oczach, a on zaczyna płakać. Nie, nie pomyliłam się, płacze mężczyzna. Wcześniej też stwierdzają kilka bardzo istotnych rzeczy: „To, co wydaje się nam nieszczęściem, może być tak naprawdę szczęściem.”, „Myślałam: po co dzieci? Ważniejsze są inne sprawy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, co tak naprawdę tracimy.”

Druga sprawa – eutanazja. I znowu mamy schematyzm i stereotypy. Młoda kobieta oskarżona o zabicie ciężko chorej babci swojego męża. Oczywiście postawiona jest naprzeciwko całej rodziny tegoż męża, a nawet jego samego. Wszyscy okazują się być samolubni, egoistyczni, nikt się chorą nie interesował, a wszyscy czatowali na jej majątek. Tylko oskarżona zajmowała się nią niczym rodzona wnuczka, i jak się okazało, zabiła na wyraźną prośbę staruszki oraz przekonana, że robi to z miłości. Pojawił się też list zmarłej z podziękowaniem za dokonanie tego „czynu miłości”. Przerażające jest to, że co prawda według wyroku ona została skazana, bo sama przyznała się do winy, ale z odstąpieniem od wykonania kary. Na dodatek głos przyjaciółki ofiary stwierdzającej, że „nikt nie rozumie starych ludzi” oraz że w chorobie można powiedzieć coś takiego, czego nie powiedziałoby się wcześniej.

Zwolennicy eutanazji, jak się okazuje, potrafią być wyjątkowymi hipokrytami. Żeby nie rzucać słów na wiatr, przytoczę tutaj tekst Franciszka Kucharczaka:

Magdalena Środa przejechała się w GW po min. Rostowskim za „barbarzyńskie i haniebne” rozporządzenie zezwalające na usypianie starych psów, wysłużonych przy wykrywaniu narkotyków. Nie przekonuje jej powołanie się przez ministerstwo na „definicje eutanazji”. „Ileż to ludzi w Polsce usypia swoje zwierzęta, mówiąc o ich starości, gdy tak naprawdę nie chcą się już nimi opiekować. Mało kto jakoś dostrzega, że zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do godnej starości” – pisze Środa. W 2009 r. ta sama Środa namawiała do eutanazji ludzi: „W Polsce za często okazuje się szacunek dla życia ludzkiego, piętrząc zakazy i nakazy, zamiast realnie pomagać. Tymczasem nasze społeczeństwo się starzeje, technika idzie do przodu, niedługo wielu z nas może się zmierzyć z problemem godnej starości czy umierania”.

Tak na marginesie, to dzisiejszy odcinek tez był ciekawy, ale z innych względów. Na zajawkach wyglądało na to, że wśród świadków pojawi się ksiądz korzystający z usług prostytutki. Okazało się jednak, że było wprost przeciwnie, bo spotykał się z nią, bo chciał jej pomóc i namawiał na porzucenie tego procederu. Bez komentarza.