Wpisy archiwalne z kategorii: Myśli nieuczesane

Apostazja Palikota

20 maja 2012, 21:40

Facet mnie rozśmieszył swoimi tezami, które wygłosił w kwestii tego, co Kościół powinien zrobić po tym, jak w nieswojej parafii ogłosił, że odchodzi od Kościoła katolickiego. Chyba już jest całkowicie oderwany od rzeczywistości skoro sądzi, że Kościół będzie skakał wokół niego i łamał przyjęte procedury, bo on postanowił zrobić ze swojego odejścia akt medialny.

Pomarzyć może.

Katolicy, protestanci i wzrost gospodarczy

10 maja 2012, 06:00

Katolicy, protestanci i wzrost gospodarczy

Ciekawe podsumowanie wysuwanego w dyskusjach argumentu przeciwko Kościołowi katolickiemu o rzekomej przewadze gospodarczej państw protestanckich.

Mała miss na komunii

8 maja 2012, 06:00

Na Onecie znalazłem link do bloga z wpisem pt.: Mała miss na komunii. W nim z kolei trafiłem na pytanie:

Dlaczego zapanowała taka moda – na małe miss w trakcie komunii?

Popatrzyłem, pomyślałem i dotarło do mnie, że to wcale nie jest nowa moda na strojenie dzieci do I Komunii i urządzanie wielkiego pokazu mody. Po prostu obecnie jest większe nasilenie ze względu na większą podaż elementów, które służą do upiększania dzieci przystępujących po raz pierwszy do tego sakramentu.

Wieki temu, kiedy ja do niego przystępowałem, tak samo ubierano dziewczynki jak małe miss, a chłopców jak misterów. Nic się nie zmieniło.

Szaleństwo trwa, a cierpią na tym dzieci.

Prawo

4 maja 2012, 06:00

Dura lex, sed… Stop. Człowiek jak się rozpędzi, to słabo myśli. Ja zaś chciałem napisać: Durne prawo, ale prawo.

Dlaczego durne? Ponieważ w przypadku procesu karnego jeżeli sąd nie wyrobi się z wydaniem wyroku w ciągu siedmiu dni od zamknięcia sprawy, to cały proces trzeba zaczynać od początku. Jeżeli więc np. sędzia się rozchoruje i nie go nie ogłosi, to jedziemy od zera.

Kuriozalność tego przepisu tak mnie zdziwiła, że nie wierzyłem, iż taki może istnieć. Sprawdziłem Kodeks Postępowania Karnego i rzeczywistość się potwierdziła:

Art. 411.
§ 1. W sprawie zawiłej albo z innych ważnych powodów sąd może odroczyć w nie wyroku na czas nie przekraczający 7 dni.
§ 2. W razie przekroczenia tego terminu rozprawę prowadzi się od początku.

Rozumiem, że nie można odwlekać wydania wyroku w nieskończoność, ale rozpoczynanie procesu od początku to zdecydowana przesada. W skrajnym przypadku zwykła choroba sędziego może doprowadzić do przedawnienia i uniknięcia przez sprawcę odpowiedzialności za swój czyn.

To prawo powinno być zmienione.

Ludzie bzdury piszą…

2 maja 2012, 06:00

Czytając blogi promowane na Onecie trafiłem na wpis pt.: Wstańcie z tych klęczek. Lektura dzieła osoby podpisującej się jako Eliza poskutkowała lekkim załamaniem nerwowym. I bynajmniej nie z powodu tego, że zarzuty tam przedstawione były słuszne, bo tak nie było. Chodziło po prostu o zgromadzenie w jednym miejscu tak wielu przeinaczeń i bzdur na temat Kościoła katolickiego opowiadanych przez jego różnego typu przeciwników.

Bzdura nr 1:

(…) zawsze można wrócić do finansowania Kościoła w całości ale tylko przez wiernych. Czyli 0,0% jakichkolwiek odpisów.

1. Autorka nie jest świadoma tego, że finanse przekazywane przez państwo Kościolowi nie stanowią 100% wszystkich podatków i opłat odprowadzanych przez Polaków do budżetu RP. W efekcie tak czy siak, to obecnie i tak dotacje państwa dla Kościoła są finansowane przez wiernych. Oczywiście aby to dostrzec trzeba przyjąć z pokorą, że niekatolicy to w Polsce mniejszość i jest bardzo mało prawdopodobne, aby akurat ich wpłaty do budżetu poszły na Kościół katolicki.

2. Autorka nie dostrzega tego prostego faktu, że odpisy na Kościół katolicki dokonywałyby osoby tym zainteresowane, czyli katolicy. Jakoś jest mało prawdopodobne, aby taki odpis zrobił na przykład ateista, luteranin czy sama autorka.

Roszczenie nr 1:

Pieniądze z budżetu nie powinny być dłużej przeznaczane na pensje katechetów wykładających antysemityzm ni na składki emerytalne księży molestujących dzieci.

Autorka najwyraźniej nie rozumie, że skoro wolą większości narodu jest finansowanie pensji katechetów z budżetu państwa czy finansowanie 80% wysokości składki emerytalnej księży, którzy nie są zatrudnieni na etatach, oraz 100% składek zakonników klauzurowych i misjonarzy. Roszczenie to ma bezpośredni związek z bzdurą nr 1.

Niestety.

Bzdura nr 2:

Jeżeli wracamy do funduszu kościelnego, to klechy niech oddadzą majątki. Po zwrocie majątków, a właściwie rabunku państwa, fundusz stracił rację bytu. Jest hipokryzją i kłamstwem, że w zamian za fundusz coś tym chciwcom się należy, był on stworzony po przejęciu przez państweo majątków kościelnych. Majątki zwrócono funduszu nie ma.

1. Ciekawe jakie majątki mieli by oddać księża? Te, które Kościolowi skradł PRL, a które zwrócił RP?

2. Autorka, jak wiele osób, nie dostrzega tego, że Fundusz Kościelny jest rekompensatą za majątki zabrane przez PRL na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki, a majątki zwrócone przez Komisję Majątkową zostały przez PRL skradzione bez żadnych podstaw ustawowych. W efekcie żyje w przekonaniu, że skoro skradzione majątki zwrócono, to Fundusz Kościelny powinien przestać działać. Niestety, najwyraźniej nie chce dostrzec, że majątków rekompensowanych przez FK RP nie zwróciła.

Bzdura nr 3:

Kiedy skończy się grabież państwa przez towarzystwo sukienkowe? Przecież to całkowity brak konsekwencji! Księża z darmowymi rentami i emeryturami, dalej nieopodatkowane dojenie owieczek i możliwości dorabiania jako kapelani i katecheci.

Po pierwsze, to księża nie mają darmowych rent i emerytur. Nawet ci, którzy nie mają etatow, płacą składki na swoje emerytury (20% wysokości). Po drugie, to księża, wbrew wierzeniom autorki, płacą podatki. Kiedy zaś są zatrudnieni jako kapelani i katecheci, to płacą od tego normalny podatek i 100% składki emerytalnej.

Bzdura nr 4:

Tłusty i sprośny biskup nie będzie martwił się problemami budżetu – on wie, że na mocy bandyckiego Konkordatu państwowy żywiciel ma go utrzymywać na wieki wieków amen.

Autorka, jak widać z powyższego tekstu, z Konkordatem się nie zapoznała, skoro pisze takie bzdury na temat utrzymywania biskupów. Gdyby się zapoznała, to nie plotła by idiotyzmów, że państwo utrzymuje biskupów. No, ale wtedy nie mogła by tak oburzać się na Kościół katolicki.

Rodzynek:

(…) w mediach wystartowała rządowa kampania informacyjna wyjaśniająca Polakom, dlaczego reforma emerytalna jest konieczna. W jednym ze spotów pt. „Szczególne uprawnienia” pojawiał się ksiądz(…)

Gdyby autorka miała jakiekolwiek pojęcie na tematy emerytur księży, to wiedziałaby, że akurat „uprzywilejowanie księży” nie istnieje, a w stosunku do przeciętnego Kowalskiego, to mają dużo gorzej. Nie dość bowiem, że żyją bez rodzin i nie mają dzieci, którzy im na starość pomogą, to jeszcze na emeryturę przechodzą od 5 do 10 lat później. Wiek emerytalny księży wynosi bowiem od 70 do 75 roku życia (zależnie od diecezji). Wrzucanie ich do tego spotu to zwykła manipulacja, której osoby pragnące „dokopać” księżom ulegną i będą popierać reformę godzącą w zwykłego Kowalskiego, a nie zmieniającą niczego w wieku przechodzenia księży na emeryturę.

Bzdura nr 5:

Panowie związkowcy i SLDowcy, specjaliści od referendalnych zadym, a gdzie organizacja referendum na temat finansowania Kościoła w świeckim państwie?

Państwo polskie, wbrew tezom przeciwników Kościoła katolickiego i katolików, ma zachowywać neutralność względem religii funkcjonujących na jego terenie, a nie „świeckość”. Tak stanowi Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.

Komentowanie na blogu

28 kwietnia 2012, 13:27

Na stronie Zasady komentowania znajdziecie cztery punkty z wytycznymi. Jeżeli nie możesz komentować, albo Twój komentarz się nie pojawił, to sprawdź sumienie pod kątem, czy się do nich stosujesz.

Język polski?

20 kwietnia 2012, 06:00

W szkołach nie ma czegoś takiego jak „lekcje języka polskiego”. Gdzieś tam, na początku edukacji w podstawówce dzieci jeszcze się uczy mowy ojczystej, ale wraz z postępem edukacji ta wiedza przestaje być przekazywana. Lekcje polskiego przekształcają się w nauczanie historii literatury. Taka też powinna być nazwa tych zajęć: „Historia literatury”.

Lekcje języka polskiego, które rzeczywiście w programie miały by nauczanie mowy ojczystej, powinny istnieć jako osobny przedmiot. Konieczne nauczany przez innego nauczyciela niż prowadzącego historię literatury. Mogło by się bowiem okazać, że język polski byłby wykorzystywany jako dodatkowa godzina lub dwie do uczenia historii.

Skąd wiem? Ponieważ kiedy ja uczęszczałem do liceum, to moja wychowawczyni (polonistka) często wykorzystywała godzinę wychowawczą jako dodatkową lekcję języka polskiego. Nie wyrabiała się z nauczaniem nas historii.

Aha.. Pisanie rozprawek czy charakterystyk to nie jest uczenie języka polskiego. To nauka pisania rozprawek i charakterystyk.

Uczenie języka to nauka poprawnego mówienia, gramatyki, czytania ze zrozumieniem, wyplenianie błędów itd. Nie ta się tego zrobić poprzez pokazywanie tego, jak pisano np. XX wieków temu w Grecji.

Oskarżono, osądzono, skazano…

18 kwietnia 2012, 06:00

Biskup Paetz: Oskarżony. Osądzony. Uznany za winnego.

Przez gazety i innego typu media. Prokuratura nie postawiła zarzutów, więc i wyroku sądu nie było.

Sprawa biskupa Paetza to kliniczny przykład podejścia mediów i części społeczeństwa do oskarżeń pod adresem księży. Bez oczekiwania na postawienie zarzutów przez prokuraturę, bez prawomocnego orzeczenia sądu, ludzie wydają wyroki w sprawie poważnych oskarżeń zawartych w doniesieniach prasowych czy telewizyjnych. Najwyraźniej wychodzą z założenia, że „gdyby nie był winny, to nie było by takich doniesień”. A jak jest naprawdę? To już niewielu obchodzi.

To mi przypomina inny przypadek, o którym przeczytałem w Gościu Niedzielnym:

Załatwić księdza

W maju minionego roku irlandzka telewizja RTE wyemitowała program o ks. Kevinie Reynoldsie, który, gdy 30 lat temu pracował na misjach w Kenii, miał zgwałcić nieletnią. Widzowie dowiedzieli się, że dziewczyna urodziła dziecko, a ksiądz przez wiele lat wspierał ją finansowo. Ksiądz Reynolds jeszcze przed emisją programu proponował badanie DNA w celu zaprzeczenia ojcostwa. Telewizja jednak odmówiła i nie dając księdzu możliwości obrony, program wyemitowała, w wyniku czego ksiądz został usunięty z parafii. Doprowadził jednak do badania DNA. Dwukrotnie przeprowadzone testy potwierdziły jego niewinność. Władze telewizji przeprosiły księdza i na polubownej zasadzie wypłaciły mu odszkodowanie. (…)

Ciekawe, nieprawdaż? Telewizji nie obchodziła prawda. Ważne było zrobienie sensacji, że ksiądz ma dziecko w Afryce. Księdza, na skutek perfidii redaktorów, którzy nie dali mu się bronić, w efekcie usunięto z parafii. Bogu dzięki, że prezbiter się uparł i jednak udowodnił, że stacja go oczerniła.Stawiam jednak zakład, że kiedy program wyemitowano, to mało kto zajmował się kwestią sprawdzenia, czy ksiądz ma rzeczywiście dziecko czy też o kaczka dziennikarska. Wielu na pewno go osądziło i skazało.

A ilu Polaków osądziło i skazało bp. Paetza? Nie wiem, ale na pewno bardzo wielu.