Wpisy archiwalne z kategorii: Myśli nieuczesane

Cwaniactwo

22 stycznia 2012, 19:03

Smutne rzeczy obserwuję na świecie. Przy okazji podwyżki cen w Cyfrze+, o której dwa razy już tutaj pisałem, na forum Satkuriera znalazłem wypowiedź, którą pozwolę sobie poniżej w większości zacytować:

Po długiej przerwie brałem Cyfrę na święta w 2010r. W czerwcu 2011r. zabrali TVN Wa-wa i złożyłem wypowiedzenie. W lipcu brałem w promocji z trzema darmowymi miesiącami i oglądałem za darmo do końca października. W listopadzie była zmiana regulaminu i skończyłem umowę z końcem grudnia. W grudniu umowę wzięła żona i mamy za darmo do końca marca. Oczywiście wysłałem wypowiedzenie w styczniu i umowa jest do końca lutego. W marcu brałbym następną ale zobaczę jakie będą ceny i czy będą jakieś darmowe miesiące.

To jest cwaniactwo, które już graniczy z kradzieżą. Autor tej wypowiedzi tylko czeka na to, aby zerwać kolejną umowę pod pierwszym z brzegu pretekstem i zawrzeć kolejną na nowych warunkach promocyjnych.

Irytują mnie takie zachowania. Kombinowanie jak dostać ciastko, ale jednocześnie nie zapłacić za jego dostawę.

Zły to ptak…

21 stycznia 2012, 20:14

Powiadają, że zły to ptak, co własne gniazdo kala, i słusznie czynią kiedy tak mówią. Jednak wielu, zbyt wielu, nie dostrzega, że są właśnie takimi ptakami, co kalają własne gniazdo. Obmawianie, rzucanie nie popartych dowodami oskarżeń, wypominanie, dziwne żale… Wszystko co najgorsze na porządku dziennym.

Wiecie, to jest taka gorzka refleksja spowodowana dyskusją z kolega w robocie, gdzie w ciągu paru minut rzucono mi w twarz standardowy komplet oskarżeń pod adresem Kościoła. Standardowy także pod względem „statystyk”.

Zaczęło się od kwestii namawiania posłów przez biskupów do tego, aby wprowadzić w Polsce zakaz stosowania in vitro. Szybko jednak rozmowa na temat in vitro przeskoczyła na tematy poboczne, gdzie okazało się, że pod pojęciem „Kościół” kolega zasadniczo rozumie biskupów i księży. Gdy zaś do tego doszło, to zaczęło się wypominanie, czego to „Kościół” nie robi: a to, że nie apeluje w kwestii alkoholizmu, to że nie działa w sprawie dzieci w domach dziecka, a to że pedofilia i celibat jest „be” itd. itp.

Kumpel oczywiście nie zauważał, że powtarza sztampowe pseudoargumenty, które mają podważać autorytet Kościoła i księży, ale mnie zaczęło zastanawiać, czy na tym ma polegać wg. niego bycie katolikiem, że występuje się przeciwko Kościołowi. Oczywiście ja dostrzegam różne niedociągnięcia w postępowaniu katolików, bo nikt nie jest bezgrzeszny, ale są pewne granice. Skoro katolik w dyskusji zaczyna obrzucać swój Kościół pomówieniami i kłamstwami, to jest już coś nie tak z tym człowiekiem.

Martwi mnie fakt, że coraz większa ilość katolików zaczyna tak postępować.

O podwyżce w Cyfrze jeszcze raz…

18 stycznia 2012, 06:00

Wracając do tej podwyżki cen w Cyfrze+, która będzie miała miejsce 1 marca, to najbardziej irytujący są ludzie, którzy dzwonią na infolinię lub zadają na forum to same pytania, na które odpowiedź mają w domu.

Pierwsze z nich brzmi:

Czy ta podwyżka mnie dotyczy?

Wkurzające. Bezmyślność ludzka i nieświadomość co do szczegółów oferty jest bardzo męcząca dla osób pracujących w obsłudze klientów. 5-10 osób, które nie przeczytały aneksu z informacją na temat przyznanego rabatu, można jeszcze znieść. Pięćdziesiąt powoduje stan podwyższonego napięcia. Setka sprawia, że ma się ochotę wyzywać wszystko i wszystkich od idiotów, kretynów, bezmózgów itp. Dlaczego? Z prostej przyczyny:

Pełną informację na temat tego, o co pytają owi abonenci, mają przekazaną w dwóch miejscach:

1) W aneksie do umowy lub regulaminie akcji promocyjnej z przedłużenia umowy jest zamieszczony punkt zawierający warunki rabatu na pakiet. Czarno na białym jest tam zamieszczony zapis, w którym jak wół stoi czy na pakiet jest przyznana stała cena, czy też kwotowy/procentowy rabat od jego wartości.

2) W liście, który wraz z nowym cennikiem jest przesyłany do abonentów, jest zamieszczana informacja, czy zmiana cen dotyczy danego abonenta.

Drugim wkurzającym pytaniem jest to:

Czy mogę rozwiązać umowę z powodu zmiany cen?

Również i w tym przypadku abonenci posiadają już informacje na ten temat i absolutnie nie muszą w tej kwestii dzwonić na infolinię lub tworzyć setek takich samych postów na forach. Odpowiedź, podobnie jak w pierwszym pytaniu, mają w dwóch miejscach:

1. W regulaminie usług Cyfry+, w 5 punkcie 1 paragrafu  artykułu 4, który zacytowałem we wpisie: Oburzeni. Jak wół tam stoi, że w przypadku zmiany cen abonentowi przysługuje prawo do rozwiązania umowy.

2. W liście przewodnim do aneksu ze zmianą cen jest zamieszczone zdanie, że jeżeli abonent nie akceptuje zmiany cen, to ma prawo rozwiązać umowę przesyłając w ciągu 14 dni odpowiednie pismo do Cyfry+.

Są jednak ludzie, którzy zamiast przeczytać list do końca, wolą zatruwać życie innym i zadawać pytania, na które odpowiedź już otrzymali. Po co bowiem pomyśleć, przeczytać dokumenty, które mają w domu, skoro można zadzwonić na infolinię i przy tej okazji nawrzucać konsultantowi, który siedzi po drugiej stronie?

 

Manipulacja

17 stycznia 2012, 08:00

Przez ostatnie kilka miesięcy śledziłam „sądowe” programy TVN-u, czyli „Sędzia Anna Maria Wesołowska” oraz „Sąd rodzinny”. No cóż, niedługo się już nimi nacieszę, bo stacja postanowiła zdjąć je z ramówki. Ale zaraz zaraz, nie o tym chciałam pisać. Otóż oglądanie ich przysparzało mi czasem bardzo ciekawych obserwacji odnośnie technik manipulacyjnych, które stosowali scenarzyści w/w programów. Szczególnie moją uwagę dwa odcinki „Wesołowskiej”, poświęcone tak palącym i dyskusyjnym kwestiom, jak aborcja i eutanazja.

Zacznę od aborcji. Oskarżonym jest lekarz, który miał przeprowadzić ją nielegalnie u matki piątki dzieci. Wszystko zrobione bardzo schematycznie i stereotypowo. Jest mąż, który w ciągu dziewięciu lat spłodził sześcioro (licząc z nienarodzonym)  potomków, i na dodatek zarabia niewiele mimo że jest przy tym bardzo pracowity. Jest żona, która nie wyrabia już w opiece nad całą gromadką i ma już dosyć. Ponadto są jeszcze: lekarz z poglądem, że każda kobieta ma prawo decydować o swoim ciele; wredna teściowa, która narzeka, że nie może pomóc w wychowywaniu, bo zdrowie jej nie pozwala, ale wygląda całkiem nieźle; no i jest jeszcze siostra żony, czyli osoba, która faktycznie dokonała aborcji. Niby wszystko pięknie. Egoistyczny mąż ośmiela się powiedzieć, że ile spłodzi, tyle jego żona urodzi. Przytłoczona obowiązkami żona, płacze, że usunie każdą następną ciążę, ale że też „to nienarodzone dziecko śni jej się po nocach”. Nic więc dziwnego dla twórców, że musiała szukać pomocy w nielegalnej aborcji.

Tyle na temat odcinka. W momencie, kiedy to oglądałam, przed oczami stanęła mi końcowa scena z filmu „Syndrom”. Dla tych co, nie wiedzą, to dokument o małżeństwie, które kilka lat temu dokonało aborcji farmakologicznej. Przez cały czas filmu opowiadają o tym, dlaczego się na to zdecydowali oraz jakie były konsekwencje tej decyzji. Na koniec oboje udają się na grób-pomnik dzieci, które zmarły przed urodzeniem. I wtedy ona patrzy z bólem w oczach, a on zaczyna płakać. Nie, nie pomyliłam się, płacze mężczyzna. Wcześniej też stwierdzają kilka bardzo istotnych rzeczy: „To, co wydaje się nam nieszczęściem, może być tak naprawdę szczęściem.”, „Myślałam: po co dzieci? Ważniejsze są inne sprawy. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, co tak naprawdę tracimy.”

Druga sprawa – eutanazja. I znowu mamy schematyzm i stereotypy. Młoda kobieta oskarżona o zabicie ciężko chorej babci swojego męża. Oczywiście postawiona jest naprzeciwko całej rodziny tegoż męża, a nawet jego samego. Wszyscy okazują się być samolubni, egoistyczni, nikt się chorą nie interesował, a wszyscy czatowali na jej majątek. Tylko oskarżona zajmowała się nią niczym rodzona wnuczka, i jak się okazało, zabiła na wyraźną prośbę staruszki oraz przekonana, że robi to z miłości. Pojawił się też list zmarłej z podziękowaniem za dokonanie tego „czynu miłości”. Przerażające jest to, że co prawda według wyroku ona została skazana, bo sama przyznała się do winy, ale z odstąpieniem od wykonania kary. Na dodatek głos przyjaciółki ofiary stwierdzającej, że „nikt nie rozumie starych ludzi” oraz że w chorobie można powiedzieć coś takiego, czego nie powiedziałoby się wcześniej.

Zwolennicy eutanazji, jak się okazuje, potrafią być wyjątkowymi hipokrytami. Żeby nie rzucać słów na wiatr, przytoczę tutaj tekst Franciszka Kucharczaka:

Magdalena Środa przejechała się w GW po min. Rostowskim za „barbarzyńskie i haniebne” rozporządzenie zezwalające na usypianie starych psów, wysłużonych przy wykrywaniu narkotyków. Nie przekonuje jej powołanie się przez ministerstwo na „definicje eutanazji”. „Ileż to ludzi w Polsce usypia swoje zwierzęta, mówiąc o ich starości, gdy tak naprawdę nie chcą się już nimi opiekować. Mało kto jakoś dostrzega, że zwierzę, tak jak człowiek, ma prawo do godnej starości” – pisze Środa. W 2009 r. ta sama Środa namawiała do eutanazji ludzi: „W Polsce za często okazuje się szacunek dla życia ludzkiego, piętrząc zakazy i nakazy, zamiast realnie pomagać. Tymczasem nasze społeczeństwo się starzeje, technika idzie do przodu, niedługo wielu z nas może się zmierzyć z problemem godnej starości czy umierania”.

Tak na marginesie, to dzisiejszy odcinek tez był ciekawy, ale z innych względów. Na zajawkach wyglądało na to, że wśród świadków pojawi się ksiądz korzystający z usług prostytutki. Okazało się jednak, że było wprost przeciwnie, bo spotykał się z nią, bo chciał jej pomóc i namawiał na porzucenie tego procederu. Bez komentarza.

Oburzeni

15 stycznia 2012, 18:37

W ostatnich czasach namnożyło się wielu różnej maści oburzonych, którzy protestują przeciwko tej czy tamtej sprawie. Z racji mojego aktualnego zajęcia mam wątpliwą przyjemność obserwowania jednej z takich grup: ludzi, którzy nie mogą przeboleć tego, że od 1 marca 2012 roku Cyfra+ podnosi ceny pakietów, które oferuje swoim abonentom.

Co ciekawe, prawie wszyscy uważają postępowanie operatora za „świństwo”, „dojenie klienta”, „oszustwo” itp. Jeszcze ciekawsze, że żadna z tych osób nie miała w swojej umowie zapisu, iż cena abonamentu nie ulegnie zmianie, a wszyscy podpisali akceptację regulaminu, w którym jak wół stoi taki fragment:

5.   Operator CYFRY+ zastrzega sobie prawo do podwyższania opłat opisanych  w Cenniku w trybie art. 15 § 8 Regulaminu. W takim wypadku Abonent ma prawo do wypowiedzenia Umowy w terminie 14 dni od daty otrzymania zawiadomienia  o opisanym powyżej podwyższeniu opłat opisanych w Cenniku, ze skutkiem  na koniec miesiąca kalendarzowego obowiązywania dotychczasowych stawek  tych opłat.

Protestujący doskonale je znali i wiedzieli, że podpisując umowę o abonament godzą się na to, że może być podwyżka opłat. Niestety, najwyraźniej jednak nie potrafią się z tym pogodzić, więc obecnie toczą olbrzymią kampanię przeciwko Cyfrze i nawołują do zrywania umów. Nie wiem jak czynią inni ludzie, którzy dostrzegają, że Cyfra miała prawo podwyższać ceny, ale ja mnie to zachowanie zarówno mierzi jak i śmieszy.

Śmieszy, ponieważ choćby nawet wyszli z siebie i stanęli obok, to i tak nie zmienią niczego w fakcie, że podwyżka cen jest zgodna z regulaminem i nie jest w żaden sposób oszustwem czy robieniem ludzi w konia.

Mierzi, ponieważ te protesty są przejawem hipokryzji tych ludzi. Stawiam bowiem zakład, że nie pisał oburzonych postów na forach ze względu na wzrost cen chleba, masła, benzyny itd, ani nie wzywał do bojkotu tych produktów. Dlatego w mojej ocenie nie zachowują nawet resztek godności, bo takie zachowanie ewidentnie trąci hipokryzją jeżeli nie protestowali np. przeciwko podwyżkom cen w swoim spożywczaku i nie wysyłali listów z rezygnacją z usług do jego właściciela. Wyrazili bowiem zgodę na regulamin i wszystkie jego punkty, a teraz gardłują, że Cyfra dopuszcza się oszustw podnosząc ceny.

Czasem te teksty, które padają na infolinii czy czytam je na forum, są tak żałosne, że aż przykro patrzeć jak ci ludzie robią z siebie osoby, ujmijmy to delikatnie, o ograniczonej inteligencji. Nic bowiem im nie da to „wyrażanie opinii”, albowiem fakty pozostaną niezmienne, a ich protesty bezzasadne.

Dlaczego nie zatrudniam młodych

9 grudnia 2011, 13:39

Zastanawiałem się nad tym, dlaczego młodym osobom często jest trudno znaleźć pracę. Odpowiedź znalazłem w artykule, którego przeczytanie wszystkim polecam. Jest to krótki opis przejść pracodawcy z pracownikami z obecnego młodego pokolenia:

Dlaczego nie zatrudniam młodych?

 

Ekumenizm

28 listopada 2011, 10:35

Kolejne zwycięstwo szatana u wielu osób:

Wmówienie im, że zjednoczenie chrześcijan w jeden Kościół jest wypełnianiem się zapowiedzi apokalipsy na temat wielkiej Nierządnicy, a nie modlitwy naszego Zbawiciela o jedność wśród chrześcijan.

Diabeł nie dość, że doprowadził do rozłamów i powstania wielu fałszywych nauk wśród chrześcijan, to jeszcze wmówił ludziom, że jedność Kościoła to nie jest jedność wiary, nauczania i organizacji jakie istniały w I wieku, ale „jedność w Duchu Świętym”. Przekonał tysiące osób, że chrześcijanie nie muszą wierzyć w to samo, aby byli jednym Kościołem, bo o tej jedności decyduje posiadanie Ducha Świętego. Co gorsza, zdołał tez im wmówić, że właściwa interpretacja Biblii jest każdemu z osobna podpowiadana przez Ducha Świętego, oraz zaślepił ich na to, że gdyby to Duch Święty miał te właściwe wyjaśnienia im podsuwać, to każdemu dawałby takie same, a nie różne…

Perfidia doskonała.

Osoba, która wierzy tak, jak powyżej opisałem, nie tylko uzna każde działanie prowadzące do przywrócenia jedności Kościoła za dzieło szatana, to jeszcze będzie święcie przekonana, że właściwie rozumie Biblię, bo Duch Święty ją prowadzi podczas czytania Pisma Świętego. W rzeczywistości będzie jednak tańczyć jak jej diabeł zagra…

 

Polityka na ambonie

25 listopada 2011, 06:00

Centrum Badania Opinii Społecznej sporządziło raport na temat „Polaków obraz rzeczywistości parafialnej”. Jedno z pytań, które postawiono badanym osobom podczas jego sporządzania, brzmiało: „Czy księża mówią o polityce na kazaniach?” Wyniki wyszły bardzo intrygujące.

62% respondentów odpowiedziało, że nigdy takich kazań nie słyszeli. 14% orzekło, że miało to miejsce sporadycznie. Odpowiedzi „często” lub „bardzo często” udzieliło odpowiednio 5 i 2 procent badanych. Pozostałe siedemnaście procent badanych osób nie stwierdziło, że „trudno powiedzieć”.

Ciekawe, nieprawdaż? No to kolejna zagwozdka: Badania przeprowadzono na przełomie września i października, czyli w największego nasilenia kampanii wyborczej. Jak się okazuje, wbrew tezom lansowanym przez np. Gazetę Wyborczą, polityka nie jest gościem na kazaniach głoszonych w czasie Mszy Świętych nawet w czasie kampanii wyborczej.

Oczywiście dla osób, które rzeczywiście do kościoła chodzą, nie są one niczym zaskakującym (ja kazań o polityce też nie słyszałem). Jednak dla ludzi, którzy głoszą tezy o „polityce w Kościele”, powinny stanowić poważne ostrzeżenie, że nie wypada pisać nieprawdy, a przed wygłoszeniem jakiejś opinii należało by osobiście sprawdzić, czy rzeczywiście tak się rzeczy mają, jak to publicznie twierdzą.

Wątpię jednak, czy te badania coś zmienią. Ludzie, którzy są nastawieni na „nie” do Kościoła katolickiego, mają niesamowitą wprost odporność na fakty, które przeczą ich teoriom.