Wpisy archiwalne z kategorii: Wiara

Asyż 2011

7 listopada 2011, 14:52

27 października 2011 roku miało miejsce kolejne spotkanie w Asyżu przedstawicieli różnych wyznań i religii w ramach Dnia Modlitw o Pokój. Spotkanie, oczywiście, pokojowe. Na zaproszenie papieża Benedykta XVI przyjechało 13 delegacji katolickich, 31 chrześcijan z innych Kościołów, 20 żydów, 48 przedstawicieli islamu, 67 buddystów, przedstawiciele 12 różnych religii Azji i Afryki oraz, co ciekawe, 4 ateistów.

Napisano już wiele tekstów na temat tego wydarzenia, więc nie będę tworzył gigant omówienia. Dla mnie bowiem, pomijając inne aspekty, najważniejsze jest pokazanie, że mimo różnej wiary lub braku wiary, możemy pokojowo żyć obok siebie i razem działać. Skoro osoby „na szczycie” potrafią spotkać się ze sobą i nie obrzucać się błotem, to na dole tym bardziej powinno być to możliwe, aby niewalczyć z sąsiadem z innego wyznania chrześcijańskiego czy religii ponieważ wierzy w coś innego.

Oczywiście niektórzy będą się upierać, że powinno się innowierców nawracać na chrześcijaństwo, ale więcej uczynimy pokazywaniem tego, czym chrześcijaństwo jest i co daje przez przykładne życie i podążanie za Chrystusem, a nie w ramach agresywnego nawracania. Misjonarze, którzy jadą do „dzikich krajów”, najpierw pomagają i pokazują jacy są chrześcijanie, a dopiero potem ewangelizują.

1 Tes 4,13–18

6 listopada 2011, 10:44

1 Tes 4,13–18

Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli.

Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.

Lubię ten fragment 1 listu do Tesaloniczan. Jest on jednym z tych, które umacniają i podnoszą na duchu ludzi cierpiących z powodu utraty bliskich osób.

Św. Paweł, troszcząc się o chrześcijan, którzy stracili kogoś z rodziny, przekazuje pocieszenie w postaci zapowiedzi, że rozstanie wynikające ze śmierci człowieka jest jedynie stanem tymczasowym. Głosi ważną część Ewangelii: „zmarli w Chrystusie powstaną” kiedy Zbawiciel powróci na ziemię, a potem razem z nimi będziemy zabrani do nieba. Apostoł nie pisze tego jako przypuszczenia lub nadziei, ale podaje to jako pewnik, którym mamy pocieszać się w chwilach żałoby.

To są olbrzymie słowa otuchy i pocieszenia, które powinniśmy jak najczęściej sobie przypominać, gdy nachodzi nas moment rozpaczy po utracie bliskich: Śmierć nie jest końcem. Jest po prostu przejściem w inny stan oczekiwania na powrót Chrystusa i zmartwychwstanie ciał.

Relikwie

3 listopada 2011, 14:00

Na MiniCzacie forum biblijnego, w dyskusji na temat relikwii w kontekście wydarzeń, które miały miejsce podczas awaryjnego lądowania Boeinga 767 na Okęciu, Junior Admin Hardi napisał coś takiego (zrzut):

[Dzisiaj 13:06] Hardi:  Gdyby ktoś powiedział, że miał przy sobie zajęczą łapkę i to przez to udało się dobrze wylądować, to chyba niemal każdy ksiądz itd. powiedziałby, że to okultyzm, zabobony itd. ale wystarczy zamienić kawałek martwego zwierzaka, na kawałek martwego człowieka, aby nagle z okultyzmu i zabobonów zamieniło się to w „chrześcijaństwo”. :-/ Później nie ma co się dziwić, że pojawiają się Nergale itp. nabijające się z wierzących, skoro im chrześcijaństwo kojarzy się ze średniowiecznymi zabobonami…

Mamy tutaj typowy przykład tego, w jaki sposób ludzie podobni do Hardiego zapoznają się z Pismem Świętym. Żyją w świętym przekonaniu lub udają, że Biblia niczego nie naucza o relikwiach czy posługiwaniu się przez Boga przedmiotami do obdarzania ludzi swymi łaskami. Tymczasem wystarczy przeczytać Biblię uważnie i bez omijania wzrokiem fragmentów, które potwierdzają nauczanie katolickie, a okaże się, iż relikwie są absolutnie biblijną nauką.

Nie trzeba wiele. Do potwierdzenia relikwii w postaci części ubrania wystarczy ten fragment Dziejów Apostolskich:

Dz 19:11-12
11. Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła,
12. tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy.
(BT)

O relikwiach w postaci części ciała zmarłego mówi z kolei ten fragment:

2 Krl 13:20-21
20. Elizeusz umarł i pochowano go. Oddziały zaś Moabitów wpadały do kraju każdego roku.
21. Zdarzyło się, że grzebiący człowieka ujrzeli jeden oddział [nieprzyjacielski]. Wrzucili więc tego człowieka do grobu Elizeusza i oddalili się. Człowiek ten dotknął kości Elizeusza, ożył i stanął na nogi.
(BT)

Oczywiście przeciwnicy tego nauczania będą twierdzić, że tutaj wcale nie ma mowy o relikwiach, ale to niczego nie zmienia. Działanie Boga przez ciała zmarłych świętych (Elizeusz niewątpliwie nim jest), czy przez ich przedmioty, jest jednoznacznie potwierdzone przez te dwa krótkie fragmenty Pisma Świętego.

 

 

Ps.

Hardi najwyraźniej nie lubi, kiedy ktoś wytknie mu nieznajomość Pisma Świętego. Trudno mi bowiem sądzić, aby ktoś inny zablokował osobom niezarejestrowanym możliwość czytania MiniCzata na forum po tym, jak Junior Adminka Anna01, w „zawoalowany” i de facto naruszający 7 punkt regulaminu sposób, doniosła na nim, że opublikowałem ten wpis. Tylko patrzeć, jak zablokuje całe forum dla osób niezarejestrowanych.

A tak nawiasem mówiąc, to Bogu dzięki, że skopiowałem sobie jeszcze dwa wcześniejsze wpisy Hardiego z dnia dzisiejszego, które mnie zbulwersowały swoją treścią, bo teraz już nie mógłbym tego zrobić. Dzięki temu będę mógł jutro pokazać jak ten człowiek, powołany do egzekwowania przestrzegania regulaminu przez użytkowników forum, sam drastycznie narusza go w MiniCzacie wcześniejszymi wypowiedziami na temat relikwii Jana Pawła II.

Marzenie

16 października 2011, 06:00

Ostatnimi czasy forum biblijne stało się dla mnie kopalnią ciekawych tekstów, które warto skomentować. Jednym z nich jest marzenie użytkowniczki podpisującej się nickiem wiesia, które zamieściła w tym postcie w wątku na temat usuwania krzyża z Parlamentu RP, a które to marzenie brzmi następująco (pisownia oryginalna):

Moim „marzeniem” jest całkowite wyeliminowanie kościołem z polityki polskiej.
Księża powinni wyłącznie zajmować się kościołem,wiarą,głoszeniem Słowa Bożego.

„Piękne” marzenie. Nie wiem, jak w przypadku wiesi, ale większość osób rozumie pod tymi słowami całkowity zakaz wypowiedzi Kościoła katolickiego na tematy związane z prawem, ustawami, politykami czy rządzeniem krajem. Głównie dlatego, aby nie było głosów krytyki pod adresem polityków i ich pomysłów, które są sprzeczne z moralnością i wiarą chrześcijańską. Kościół bowiem nie jest postępowy i nie zgadza się na popieranie antykoncepcji, sprzeciwia się demoralizacji, aborcji czy innym „postępowym” pomysłom naszych polityków.

Wiesia chyba nie zdaje sobie sprawy, że Kościół ma jednak prawo wypowiadać się o tym, co się dzieje w kraju. Decyzje Parlamentu czy Rządu RP nie są oderwane od rzeczywistości i oceny pod kątem moralnym czy też tego, jak się mają do wiary chrześcijańskiej. Politycy mogą być oceniani pod kątem tego, czy wierzący powinni na nich głosować.

Co ciekawe, rozpatrzenie marzenia wiesi w pełnej rozciągłości słowa Kościół, a nie zawężonego wyłącznie do księży (co niektórzy robią), oznacza wyeliminowanie wszystkich katolików z polityki. Każdy katolik jest bowiem częścią Kościoła, więc jak chociaż jeden jest w rządzie, to Kościół jest w polskiej polityce.

Katarynki: Utrzymywanie się prezbiterów.

4 października 2011, 16:33

W temacie o zarobkach księży na forum biblijnym użytkownik  janwisniewski68 jako „gwóźdź do trumny” w kwestii płac prezbiterów napisał:

Paweł aby móc zapłacić za wynajmowane mieszkanie szył namioty .

To jest tak naprawdę typowa „katarynka”, którą do znudzenia serwują katolikom przeciwnicy utrzymywania się księży z ofiar wiernych. De facto wynika ona z wyrywkowego podchodzenia to tekstu Pisma Świętego, z którego przeciwnicy Kościoła katolickiego biorą oderwane od reszty tekstu fragmenty i interpretują je w oderwaniu od całości Biblii. Jako podstawa omawianego argumentu służy fragment Dziejów Apostolskich, w których pisze na temat św. Pawła, że utrzymywał się z wytwarzania namiotów:

Dz 18:1-3, Biblia Tysiąclecia

(1) Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu. (2) Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, (3) a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.

Oś argumentacji opiera się tutaj na przekonaniu, że skoro św. Paweł pracował, to oczywiście także i prezbiterzy katoliccy powinni pracować w jakimś zawodzie, aby pozyskać środki na swoje utrzymanie. Wszak apostołowie, a zwłaszcza św. Paweł, powinni być jedynym wzorem do naśladowania w każdej dziedzinie życia.

Niestety, tak samo jak w innych przypadkach „obalania” praktyk czy nauk Kościoła katolickiego, tak i w tym przypadku wychodzi na wierzch powierzchowna znajomość Pisma Świętego u przeciwników katolicyzmu lub, co czasem się zdarza, ignorowanie fragmentów Biblii, które zaprzeczają ich tezom. W tym konkretnym przypadku tym ignorowanym/nieznanym fragmentem jest ten:

1 Kor 9,9-15, Biblia Tysiąclecia

(9) Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, (10) czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz – /młócić/ w nadziei, że będzie miał coś z tego. (11) Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? (12) Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. (13) Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w /ofiarach/ ołtarza? (14) Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (15) Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

Widać w nim dwie ważne rzeczy: Jedną dotyczącą kwestii utrzymywania się prezbiterów (podkreślona), a drugą wyjaśniającą utrzymywanie się św. Pawła z wytwarzania namiotów (pogrubiona).

Jak widać z 1 Listu do Koryntian, opis Dziejów Apostolskich na temat utrzymywania się św. Pawła z wytwarzania namiotów nie jest „nakazem” dla prezbiterów i biskupów, że mają tak postępować. Jest po prostu zapisem tego, co Apostoł Pogan zadeklarował w kwestii z korzystania z ustanowionego przez Pana Jezusa prawa do utrzymywania się z Ewangelii osób, które ją głoszą innym ludziom. Wnioskowanie, że skoro św. Paweł szył namioty, więc prezbiterzy też muszą, jest zwykłym niezrozumieniem tego, co czynił św. Paweł.

 

 

Kanon Pisma Świętego i mity na jego temat

29 września 2011, 06:00

W dyskusji na temat działań Marcina Lutra w kwestii kanon Pisma Świętego Hardi napisał na forum biblijnym (kolory pochodzą ode mnie, aby zaznaczyć fragmenty, do który będę się odnosił):

[M. Luter] Niczego nie zastąpił tylko nie przyjął zmian, zostawił taki układ jaki od zawsze mieli żydzi i mają do dzisiaj, taki układ jaki używali pierwsi chrześcijanie.

Tekst, jak może się zorientować każda osoba mająca nieco więcej wiedzy w tej kwestii, jest kompilacją trzech mitów na temat kanonu Pisma Świętego, które krążą wśród zwolenników spisu ksiąg Biblii stworzonego przez M. Lutra. Omówię je po kolei, tak jak są zaznaczone kolorami.

Zielony:

Nie jest prawdą twierdzenie, że M. Luter nie przyjął „zmian”, bo takich nie było w istniejącym w Kościele katolickim od IV wieku kanonie Pisma Świętego. Protestanci twierdzą co prawda, że dopiero Sobór Trydencki dopisał księgi deuterokanoniczne do Pisma Świętego, ale ta teza nie wytrzymuje konfrontacji z dekretami synodów w Hipponie i Kartaginie, listą ksiąg Wulgaty czy dekretem soboru we Florencji dla Jakobinów z 1441 roku. Co najciekawsze, protestanckie twierdzenia nie wytrzymują nawet zestawienia z dekretem Soboru Trydenckiego, który stwierdza, że przyjmuje księgi Pisma Świętego, tak jak je czytano w Kościele, a nie że ogłasza listę ksiąg natchnionych przez Boga.

Czerwony:

Żydzi, wbrew tezom piewców kanonu Lutra, nie posiadali jednego, obowiązującego wszystkich wyznawców judaizmu kanonu Pism co najmniej do końca I wieku n.e. Ba! W czasach Chrystusa na terenie samej Judei i Galilei istniały co najmniej trzy wersje list ksiąg natchnionych (faryzeuszów, saduceuszów i esseńczyków), a diaspora dokładała czwartą. Kanon faryzejski, który przyjął Luter, wygrał wśród żydów po powstaniach żydowskich pod koniec I i na początku II wieku – inne stronnictwa (esseńczycy, saduceusze) wyginęły, a faryzeusze przejęli przewodnictwo w diasporach po tym, jak wyemigrowali z Palestyny.

Niebieski:

Pierwsi chrześcijanie w kwestii ksiąg ST posługiwali się zasadniczo Septuagintą. Pojawiały się głosy, że powinien obowiązywać kanon faryzejski, ale zostały one ucięte przez orzeczenia synodów w Hipponie i Kartaginie, które po zatwierdzeniu przez papieża zostały rozciągnięte na cały Kościół. De facto mówienie o jakimkolwiek kanonie w przypadku chrześcijan do wydania tych dekretów jest błędne. Kanon to jest coś ustalonego, a do końca IV wieku każda lokalna wspólnota sama decydowała o tym, które księgi uznaje za natchnione. Różnice dotyczyły nie tylko spisu ST, ale nawet ksiąg NT. Dopiero te synody, które wymieniłem, uporządkowały sytuację podając pełen spis ksiąg natchnionych przez Boga (tak ST jak i NT).

„Dowód”

27 września 2011, 06:00

Kiedy przychodzi do dyskusji na temat modlitwy do świętych, aby wstawili się za nami do Boga, można oczekiwać z ponad dziewięćdziesięcioprocentową pewnością, że oponent zacytuje ten fragment Biblii:

„Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza.” V Moj. 18.10-12

Kiedy zaś już przytoczy powyższy cytat, to z triumfem obwieści, że właśnie pokazał, iż Bóg zakazał proszenia kogokolwiek w niebie o wstawianie się do Niego. Jednakże, chociaż na pierwszy rzut oka wydawało by się, że rzeczywiście tak jest, to jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. W tym konkretnym przypadku w kontekście, który pomijają osoby powołujące się na ten fragment jako na zakaz modlenia się do świętych.

Przytoczę teraz jeszcze raz ten cytat, ale wraz z kilkoma wersami poprzedzającymi i następującymi po nim:

Pwt 18:9-14 Biblia Tysiąclecia

„(9) Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. (10) Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; (11) nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. (12) Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. (13) Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. (14) Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.”

Kontekst, jak widać, zdecydowanie zmienia znaczenie zakazów, które są zawarte w wersach 9-12. Przestają być one uniwersalne, co twierdzą osoby powołujące się na ten fragment, ale zaczynają odnosić się do praktyk ludów pogańskich, na terenie których mieli zamieszkać Izraelici. Zakaz przestaje dotyczyć, jak to próbują wszystkim wmówić przeciwnicy modlitw do świętych, zwracania się z prośbami do osób w niebie, ale staje się zakazem wywoływania duchów za pomocą ludzi parających się tym zajęciem.

Inaczej mówiąc: Jest całkowicie chybiony jako argument przeciwko tym modlitwom.

I co z tego?

8 lipca 2011, 10:56

I co z tego, że w Bibli zapisano, że zmarły Samuel rozmawiał z Saulem? Dla osób, które nie chcą uwierzyć w to, iż dusza człowieka żyje po śmierci ciała, wiarygodna jest opinia kobiety, która wywołała Samuela („Widzę istotę pozaziemską (…)” 1 Sm 28,13), od opinii natchnionego autora Pisma Świętego (np. „Samuel rzekł do Saula” (1 Sm 28,15). Biblia sobie, a oni sobie…

Najlepszy numer polega na tym, że te osoby twierdzą, że w swojej opinii opierają się na Biblii, jednakże, jak łatwo się przekonać, opierają się wyłącznie na swojej własnej opinii. Widać to szczególnie po uzasadnieniach, które ostatnio pojawiły się w dyskusjach na temat 1 Sm 28,11-20. Jest to mianowicie dowodzenie, że to nie mógł być Samuel, ponieważ:

Przecież Zlekceważył Boży zakaz.Myślisz,że ukazała mu się zmarła osoba?

To już nie jest Pismo Święte. To jest opieranie się na graniu na emocjach i „logice”. A że Biblia jednoznacznie mówi, ze to był Samuel? Kto by się tym przejmował.