Wpisy archiwalne z kategorii: Wiara

Marzenie

16 października 2011, 06:00

Ostatnimi czasy forum biblijne stało się dla mnie kopalnią ciekawych tekstów, które warto skomentować. Jednym z nich jest marzenie użytkowniczki podpisującej się nickiem wiesia, które zamieściła w tym postcie w wątku na temat usuwania krzyża z Parlamentu RP, a które to marzenie brzmi następująco (pisownia oryginalna):

Moim „marzeniem” jest całkowite wyeliminowanie kościołem z polityki polskiej.
Księża powinni wyłącznie zajmować się kościołem,wiarą,głoszeniem Słowa Bożego.

„Piękne” marzenie. Nie wiem, jak w przypadku wiesi, ale większość osób rozumie pod tymi słowami całkowity zakaz wypowiedzi Kościoła katolickiego na tematy związane z prawem, ustawami, politykami czy rządzeniem krajem. Głównie dlatego, aby nie było głosów krytyki pod adresem polityków i ich pomysłów, które są sprzeczne z moralnością i wiarą chrześcijańską. Kościół bowiem nie jest postępowy i nie zgadza się na popieranie antykoncepcji, sprzeciwia się demoralizacji, aborcji czy innym „postępowym” pomysłom naszych polityków.

Wiesia chyba nie zdaje sobie sprawy, że Kościół ma jednak prawo wypowiadać się o tym, co się dzieje w kraju. Decyzje Parlamentu czy Rządu RP nie są oderwane od rzeczywistości i oceny pod kątem moralnym czy też tego, jak się mają do wiary chrześcijańskiej. Politycy mogą być oceniani pod kątem tego, czy wierzący powinni na nich głosować.

Co ciekawe, rozpatrzenie marzenia wiesi w pełnej rozciągłości słowa Kościół, a nie zawężonego wyłącznie do księży (co niektórzy robią), oznacza wyeliminowanie wszystkich katolików z polityki. Każdy katolik jest bowiem częścią Kościoła, więc jak chociaż jeden jest w rządzie, to Kościół jest w polskiej polityce.

Katarynki: Utrzymywanie się prezbiterów.

4 października 2011, 16:33

W temacie o zarobkach księży na forum biblijnym użytkownik  janwisniewski68 jako „gwóźdź do trumny” w kwestii płac prezbiterów napisał:

Paweł aby móc zapłacić za wynajmowane mieszkanie szył namioty .

To jest tak naprawdę typowa „katarynka”, którą do znudzenia serwują katolikom przeciwnicy utrzymywania się księży z ofiar wiernych. De facto wynika ona z wyrywkowego podchodzenia to tekstu Pisma Świętego, z którego przeciwnicy Kościoła katolickiego biorą oderwane od reszty tekstu fragmenty i interpretują je w oderwaniu od całości Biblii. Jako podstawa omawianego argumentu służy fragment Dziejów Apostolskich, w których pisze na temat św. Pawła, że utrzymywał się z wytwarzania namiotów:

Dz 18:1-3, Biblia Tysiąclecia

(1) Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu. (2) Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, (3) a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.

Oś argumentacji opiera się tutaj na przekonaniu, że skoro św. Paweł pracował, to oczywiście także i prezbiterzy katoliccy powinni pracować w jakimś zawodzie, aby pozyskać środki na swoje utrzymanie. Wszak apostołowie, a zwłaszcza św. Paweł, powinni być jedynym wzorem do naśladowania w każdej dziedzinie życia.

Niestety, tak samo jak w innych przypadkach „obalania” praktyk czy nauk Kościoła katolickiego, tak i w tym przypadku wychodzi na wierzch powierzchowna znajomość Pisma Świętego u przeciwników katolicyzmu lub, co czasem się zdarza, ignorowanie fragmentów Biblii, które zaprzeczają ich tezom. W tym konkretnym przypadku tym ignorowanym/nieznanym fragmentem jest ten:

1 Kor 9,9-15, Biblia Tysiąclecia

(9) Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, (10) czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz – /młócić/ w nadziei, że będzie miał coś z tego. (11) Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? (12) Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. (13) Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w /ofiarach/ ołtarza? (14) Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (15) Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

Widać w nim dwie ważne rzeczy: Jedną dotyczącą kwestii utrzymywania się prezbiterów (podkreślona), a drugą wyjaśniającą utrzymywanie się św. Pawła z wytwarzania namiotów (pogrubiona).

Jak widać z 1 Listu do Koryntian, opis Dziejów Apostolskich na temat utrzymywania się św. Pawła z wytwarzania namiotów nie jest „nakazem” dla prezbiterów i biskupów, że mają tak postępować. Jest po prostu zapisem tego, co Apostoł Pogan zadeklarował w kwestii z korzystania z ustanowionego przez Pana Jezusa prawa do utrzymywania się z Ewangelii osób, które ją głoszą innym ludziom. Wnioskowanie, że skoro św. Paweł szył namioty, więc prezbiterzy też muszą, jest zwykłym niezrozumieniem tego, co czynił św. Paweł.

 

 

Kanon Pisma Świętego i mity na jego temat

29 września 2011, 06:00

W dyskusji na temat działań Marcina Lutra w kwestii kanon Pisma Świętego Hardi napisał na forum biblijnym (kolory pochodzą ode mnie, aby zaznaczyć fragmenty, do który będę się odnosił):

[M. Luter] Niczego nie zastąpił tylko nie przyjął zmian, zostawił taki układ jaki od zawsze mieli żydzi i mają do dzisiaj, taki układ jaki używali pierwsi chrześcijanie.

Tekst, jak może się zorientować każda osoba mająca nieco więcej wiedzy w tej kwestii, jest kompilacją trzech mitów na temat kanonu Pisma Świętego, które krążą wśród zwolenników spisu ksiąg Biblii stworzonego przez M. Lutra. Omówię je po kolei, tak jak są zaznaczone kolorami.

Zielony:

Nie jest prawdą twierdzenie, że M. Luter nie przyjął „zmian”, bo takich nie było w istniejącym w Kościele katolickim od IV wieku kanonie Pisma Świętego. Protestanci twierdzą co prawda, że dopiero Sobór Trydencki dopisał księgi deuterokanoniczne do Pisma Świętego, ale ta teza nie wytrzymuje konfrontacji z dekretami synodów w Hipponie i Kartaginie, listą ksiąg Wulgaty czy dekretem soboru we Florencji dla Jakobinów z 1441 roku. Co najciekawsze, protestanckie twierdzenia nie wytrzymują nawet zestawienia z dekretem Soboru Trydenckiego, który stwierdza, że przyjmuje księgi Pisma Świętego, tak jak je czytano w Kościele, a nie że ogłasza listę ksiąg natchnionych przez Boga.

Czerwony:

Żydzi, wbrew tezom piewców kanonu Lutra, nie posiadali jednego, obowiązującego wszystkich wyznawców judaizmu kanonu Pism co najmniej do końca I wieku n.e. Ba! W czasach Chrystusa na terenie samej Judei i Galilei istniały co najmniej trzy wersje list ksiąg natchnionych (faryzeuszów, saduceuszów i esseńczyków), a diaspora dokładała czwartą. Kanon faryzejski, który przyjął Luter, wygrał wśród żydów po powstaniach żydowskich pod koniec I i na początku II wieku – inne stronnictwa (esseńczycy, saduceusze) wyginęły, a faryzeusze przejęli przewodnictwo w diasporach po tym, jak wyemigrowali z Palestyny.

Niebieski:

Pierwsi chrześcijanie w kwestii ksiąg ST posługiwali się zasadniczo Septuagintą. Pojawiały się głosy, że powinien obowiązywać kanon faryzejski, ale zostały one ucięte przez orzeczenia synodów w Hipponie i Kartaginie, które po zatwierdzeniu przez papieża zostały rozciągnięte na cały Kościół. De facto mówienie o jakimkolwiek kanonie w przypadku chrześcijan do wydania tych dekretów jest błędne. Kanon to jest coś ustalonego, a do końca IV wieku każda lokalna wspólnota sama decydowała o tym, które księgi uznaje za natchnione. Różnice dotyczyły nie tylko spisu ST, ale nawet ksiąg NT. Dopiero te synody, które wymieniłem, uporządkowały sytuację podając pełen spis ksiąg natchnionych przez Boga (tak ST jak i NT).

„Dowód”

27 września 2011, 06:00

Kiedy przychodzi do dyskusji na temat modlitwy do świętych, aby wstawili się za nami do Boga, można oczekiwać z ponad dziewięćdziesięcioprocentową pewnością, że oponent zacytuje ten fragment Biblii:

„Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza.” V Moj. 18.10-12

Kiedy zaś już przytoczy powyższy cytat, to z triumfem obwieści, że właśnie pokazał, iż Bóg zakazał proszenia kogokolwiek w niebie o wstawianie się do Niego. Jednakże, chociaż na pierwszy rzut oka wydawało by się, że rzeczywiście tak jest, to jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. W tym konkretnym przypadku w kontekście, który pomijają osoby powołujące się na ten fragment jako na zakaz modlenia się do świętych.

Przytoczę teraz jeszcze raz ten cytat, ale wraz z kilkoma wersami poprzedzającymi i następującymi po nim:

Pwt 18:9-14 Biblia Tysiąclecia

„(9) Gdy ty wejdziesz do kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popełniania tych samych obrzydliwości jak tamte narody. (10) Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; (11) nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. (12) Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. (13) Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. (14) Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.”

Kontekst, jak widać, zdecydowanie zmienia znaczenie zakazów, które są zawarte w wersach 9-12. Przestają być one uniwersalne, co twierdzą osoby powołujące się na ten fragment, ale zaczynają odnosić się do praktyk ludów pogańskich, na terenie których mieli zamieszkać Izraelici. Zakaz przestaje dotyczyć, jak to próbują wszystkim wmówić przeciwnicy modlitw do świętych, zwracania się z prośbami do osób w niebie, ale staje się zakazem wywoływania duchów za pomocą ludzi parających się tym zajęciem.

Inaczej mówiąc: Jest całkowicie chybiony jako argument przeciwko tym modlitwom.

I co z tego?

8 lipca 2011, 10:56

I co z tego, że w Bibli zapisano, że zmarły Samuel rozmawiał z Saulem? Dla osób, które nie chcą uwierzyć w to, iż dusza człowieka żyje po śmierci ciała, wiarygodna jest opinia kobiety, która wywołała Samuela („Widzę istotę pozaziemską (…)” 1 Sm 28,13), od opinii natchnionego autora Pisma Świętego (np. „Samuel rzekł do Saula” (1 Sm 28,15). Biblia sobie, a oni sobie…

Najlepszy numer polega na tym, że te osoby twierdzą, że w swojej opinii opierają się na Biblii, jednakże, jak łatwo się przekonać, opierają się wyłącznie na swojej własnej opinii. Widać to szczególnie po uzasadnieniach, które ostatnio pojawiły się w dyskusjach na temat 1 Sm 28,11-20. Jest to mianowicie dowodzenie, że to nie mógł być Samuel, ponieważ:

Przecież Zlekceważył Boży zakaz.Myślisz,że ukazała mu się zmarła osoba?

To już nie jest Pismo Święte. To jest opieranie się na graniu na emocjach i „logice”. A że Biblia jednoznacznie mówi, ze to był Samuel? Kto by się tym przejmował.

Mt 10,7-13

11 czerwca 2011, 12:13

Jezus powiedział do swoich Apostołów:
„Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie.
Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was”.

To jest czytanie przewidziane na dzisiaj, ale, w przeciwieństwie do poprzednich wpisów w tym cyklu, nie będę tworzył rozważania na temat tego, jaka nauka jest w nim zawarta dla nas. Po prostu kiedy go przeczytałem, to zrorientowałem się, że jego fragment jest wykorzystywany jako „argument” przeciwko temu, że księża katoliccy utrzymują się ze sprawowanej posługi. Tymczasem, kiedy się mu dokładnie przyjżeć, to on wcale nie ma takiej wymowy. Owszem, jest tam zapis, że darmo należy dawać to, co się od Boga otrzymało, ale nie ma w nim zakazu, aby przyjmować od ludzi ofiary za sprawowaną posługę.

Ba! Jak każdy może się przekonać, jest tam zapis, że można taką ofiarę przyjąć:

Wart jest bowiem robotnik swej strawy.

Praca, którą wykonuje prezbiter, misjonarz czy inna osoba sprawująca posługę w Kościele, zasługuje na zapłatę.

 

 

Niewygodne słowa…

8 czerwca 2011, 09:40

Riddick, w odpowiedzi na moją wypowiedź na jego blogu, napisał:

Dopóki wkładasz w usta Chrystusowi to co nigdy nie rzekł, dla mnie Twoja mowa jest pusta, póki przekręcasz Pismo Świętej, jesteś na poziomie ŚJ.

Ciekawostka: Napisał to, co napisał, kiedy powołałem się na poniższy fragment Ewangelii wg św. Mateusza jako dowód na to, że Chrystus zaprzecza tezie, iż sama wiara wystarczy do zbawienia i konieczne są jeszcze do tego uczynki miłosierdzia:

Mt 25:31-36
31. Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.
32. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.
33. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
34. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
36. byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.
(BT)

Niestety,  kiedy teraz wklejam mu ten fragment wypowiedzi Chrystusa, a potem zadaję pytanie…

W czym przekręciłem słowa Chrystusa kiedy stwierdziłem, ze Jezus da królestwo tym ludziom, bo dokonywali względem niego uczynków miłosierdzia?

… Riddick natychmiast je usuwa. Wygląda na to, że jak Biblia przeczy jego poglądom, to tym gorzej dla Biblii.

Łk 5,27-32 – potrzebny jest nam lekarz

13 marca 2011, 06:00

Łk 5,27-32

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On zostawił wszystko, wstał i poszedł za Nim. Potem Lewi sprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?” Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”.

Jakże często zapominamy o tym, co Jezus powiedział do żydowskich uczonych w piśmie na zarzut, że jada z grzesznikami. Może nawet nie tyle zapominamy, co uważamy, że te słowa nie dotyczą nas samych, ale kogoś innego, żyjącego gdzieś w oddali – jakiegoś pijaka, złodzieja w więzieniu czy innego człowieka, który gdzieś tam mocno w ten czy inny sposób łamie prawa ludzkie lub Boże.

Jednakże te słowa, w rzeczywistości odnoszą się do każdego z nas. Nie jesteśmy powołani do bycia chrześcijanami dlatego, że jesteśmy wyjątkowi i bezgrzeszni, ale dlatego, że będąc grzesznikami potrzebujemy zbawienia, aby dostąpić życia wiecznego w niebie. Potrzebujemy lekarza, który nas uzdrowi i przyprowadzi do chwały nieba. Nie możemy się oszukiwać, że skoro nas ochrzczono i jesteśmy w Kościele Chrystusa, to na pewno nie mamy grzechów i już dostąpiliśmy zbawienia. Jest całkowicie inaczej: Przynależność do kręgu uczniów Pana Jezusa powinna nam uświadamiać i przypominać, że cały czas musimy nad sobą pracować i nie wolno nam popadać w samouwielbienie oraz przekonanie o własnej doskonałości. Chrystus nie uczynił nas bowiem członkami swojego ciała dlatego, że nie mamy grzechów, ale właśnie dlatego, że chce nas uleczyć.

Wszyscy bowiem cierpimy na tę samą chorobę: Jesteśmy ludźmi, którzy są niedoskonali i popełniają grzechy, a Jezus nas chce z tej „choroby” uzdrowić.