Wpisy archiwalne z kategorii: Wiara

Dwa słowa o obrazach

7 grudnia 2011, 10:21

W argumentacji osób, które „walczą” z obrazami w Kościele katolickim, często powtarza się motyw ilości obrazów i rzeźb w kościołach i kaplicach. Zapętleni w kręgu własnych przekonań na ten temat dowodzą między innymi, że katolicy mają dziesiątki bożków, przed którymi padają na twarz, bo przecież „wystarczy wejść do kościoła, aby się o tym przekonać”.

Tylko czy to jest prawda?

Nie. Pomijając już aspekt obrazów, przez które czci się Boga i świętych (np. Obra Jezusa Miłosiernego czy obraz NMP na Jasnej Górze), to nie każdy wizerunek czy rzeźba w kościele jest stworzona do tego samego celu. Większość rzeźb i obrazów posiada wyłącznie ozdobny lub pouczający charakter, a w efekcie żaden sposób nie są nakierowane na czynności związane z kultem.

Ołtarz Wita Stwosza w Kościele Mariackim w Krakowie jest tego bardzo charakterystycznym przykładem. Popatrzcie sami:

Nikt nie oddaje mu czci w żaden sposób, a został stworzony w dwóch celach: Przedstawienie określonego wydarzenia z historii zbawienia, oraz ozdoba kościoła, w którym został umieszczony. Tak samo jest również z większością rzeźb i obrazów w Kościele katolickim, niezależnie od tego, czy będzie to obraz stworzenia Adama z wizualizacją Boga na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej, czy Ukrzyżowanie na tylnej ścianie prezbiterium w parafii w Dołsze.

Trzeba tylko chcieć to dostrzec, a nie owczym pędem wrzucać każdy obraz czy rzeźbę do jednego worka.

 

 

„Mało utwierdzeni i niedouczeni”

3 grudnia 2011, 06:06

Drugi list św. Piotra zawiera taki fragment:

2 Ptr 3:14-16
14. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby /On/ was zastał bez plamy i skazy – w pokoju,
15. a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną, jak to również umiłowany nasz brat Paweł według danej mu mądrości napisał do was,
16. jak również we wszystkich listach, w których mówi o tym. Są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę.
(BT)

Czytałem go wielokrotnie, bo stanowi on ważna przestrogę na temat wyjaśniania Pisma Świętego. Pomijając różne aspekty dotyczące wymowy słowa niedouczeni, to dopiero niedawno, podczas kolejnej rozmowy na temat wiary katolickiej, dotarło do mnie o co w tym chodzi. Oczywiście najprościej jest przyjąć, że apostoł miał na myśli wiedzę na temat okoliczności spisania ksiąg, stylów autorów, środków wyrazu itd. Jednakże, w mojej opinii, wyjaśnienie jest dużo prostsze:

Chodzi po prostu o wiedzę na temat nauczania Kościoła i jego podstaw.

Bez tej wiedzy nauczanie Pisma Świętego zostanie wypaczone na zgubę czytającej osoby, bo porzuci Kościół i pójdzie ścieżką własnych pomysłów, a nie drogą do zbawienia wytyczoną przez Boga.

„Tylko Bóg odpuszcza grzechy”

30 listopada 2011, 11:56

Właśnie dotarła do mnie kuriozalność powoływania się na Mk 2,7 jako dowód, że Pan Jezus nie mógł udzielić apostołom władzy odpuszczania i zatrzymywania grzechów. Przytaczany fragment najczęściej obejmuje parafrazę pogrubionego fragmentu poniższego wersu:

Mr 2:7
7. Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?
(BT)

Kiedy jednak zerkniemy na to miejsce wraz z wersem poprzedzającym, to widać coś ciekawego:

Mr 2:6-7
6. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich:
7. Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?
(BT)

Jak sami widzicie, te słowa to nie jest wypowiedź Boga Ojca, Syna Bożego, Ducha Świętego, anioła czy któregoś z apostołów. To są przekonania uczonych w piśmie, którzy byli nastawieni na „nie” do Chrystusa, czyli de facto ich prywatna opinia na ten temat.

Przytaczanie tego fragmentu w dyskusji o sakramencie pojednania jest w efekcie jest równie zasadne, jak powoływanie się na Ps 10,4 jako dowód, że nie ma Boga.

Ekumenizm

28 listopada 2011, 10:35

Kolejne zwycięstwo szatana u wielu osób:

Wmówienie im, że zjednoczenie chrześcijan w jeden Kościół jest wypełnianiem się zapowiedzi apokalipsy na temat wielkiej Nierządnicy, a nie modlitwy naszego Zbawiciela o jedność wśród chrześcijan.

Diabeł nie dość, że doprowadził do rozłamów i powstania wielu fałszywych nauk wśród chrześcijan, to jeszcze wmówił ludziom, że jedność Kościoła to nie jest jedność wiary, nauczania i organizacji jakie istniały w I wieku, ale „jedność w Duchu Świętym”. Przekonał tysiące osób, że chrześcijanie nie muszą wierzyć w to samo, aby byli jednym Kościołem, bo o tej jedności decyduje posiadanie Ducha Świętego. Co gorsza, zdołał tez im wmówić, że właściwa interpretacja Biblii jest każdemu z osobna podpowiadana przez Ducha Świętego, oraz zaślepił ich na to, że gdyby to Duch Święty miał te właściwe wyjaśnienia im podsuwać, to każdemu dawałby takie same, a nie różne…

Perfidia doskonała.

Osoba, która wierzy tak, jak powyżej opisałem, nie tylko uzna każde działanie prowadzące do przywrócenia jedności Kościoła za dzieło szatana, to jeszcze będzie święcie przekonana, że właściwie rozumie Biblię, bo Duch Święty ją prowadzi podczas czytania Pisma Świętego. W rzeczywistości będzie jednak tańczyć jak jej diabeł zagra…

 

Łk 21,1-4

20 listopada 2011, 06:00

Łk 21,1-4

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki.
I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.

Łatwo jest dawać z tego, co się posiada w nadmiarze. Nie ma problemu, żeby podzielić się rzeczami czy dać ofiarę, kiedy ma się 10 tys złotych pensji. Kiedy bowiem ktoś z daje 50 złotych z pensji wynoszącej np. 10 000 zł, to jakie to jest dla niego wyrzeczenie? Gdy natomiast osoba mająca 500 zł oddaje na ofiarę 50 , to ma już poważny uszczerbek w budżecie.

I ktoś mógłby powiedzieć, że nie powinna tego robić, bo przecież nie ma pieniędzy. Jednakże… Czy Chrystus powiedział o tej wdowie, która wrzuciła te dwie monety, że powinna była zachować je dla siebie wydać na utrzymanie? Czy potępił kapłanów, którzy wystawili skarbonę na ofiary dla Świątyni?

Nie uczynił tego

Dlatego tez i my, zamiast pomstować na Kościół, że utrzymuje kapłanów czy kościoły z ofiar wiernych, zastanówmy się raczej nad tym, jak świadczy o ludziach, którzy dają te ofiary, że zdobywają się na te wyrzeczenia. Pomyślcie, czy przyjęcie takiej ofiary jest hańbą dla Kościoła, czy chlubą dla ofiarującego i jego wolą, której Kościół nie może odmawiać.

1 Tes 5,1–6

13 listopada 2011, 06:00

1 Tes 5,1–6

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy.
Kiedy bowiem będą mówić: „Pokój i bezpieczeństwo”, tak niespodziana przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteście synami nocy ani ciemności.
Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Powyższy fragment, to drugie czytanie z dzisiejszej niedzieli.  Czytanie, którego wymowy nie trzeba tłumaczyć, bo widać ją jak na dłoni. Fragment nauczania św. Pawła, który za każdym razem jak do niego zaglądam przejmuje mnie dreszczem: Chrystus może powrócić w każdym momencie. Może za sto lat, a może za 10 sekund? Nikt tego nie wie, dlatego Apostoł wzywa nas to do tego aby czuwać. Nie spać i każdej chwili, w każdej sekundzie naszego życia być gotowymi na przyjście Pana, który przyjdzie „jak złodziej w nocy” w momencie, którego się nikt nie spodziewa.

To dla nas ważne, aby być przygotowanym, bo gdy Zbawiciel powróci, to już nie będzie czasu na nawrócenie, na zmianę życia. Pozostanie tylko Sąd Ostateczny i wieczność tam w niebie albo w piekle. Do piekła zaś chyba nikt z nas się nie wybiera…

 

Bezmyślne kopiowanie

9 listopada 2011, 06:00

W sieci można spotkać wiele blogów o różnej tematyce. Czasem trafiam na nie przypadkowo, a czasem czytuję niektóre regularnie przez dłuższy czas. Jednym z miejsc, do których systematycznie wracam, jest blog pt. blog.protestanci.org prowadzony przez znajomego protestanta. Nie będę go tu reklamował, bo każdy może sobie tam wejść. Zajmę się czymś innym, co na nim zauważyłem, a co jest moim zdaniem symptomatyczne dla wielu antykatolickich apologetów:

Bezmyślne kopiowanie cudzych tekstów.

Dostrzegałem to już od pewnego czasu, ale zawsze wydawało mi się, że to jest marginalne zjawisko występujące wśród najbardziej fanatycznych przeciwników katolicyzmu. Niestety, najnowszy wpis zamieszczony na blogu Przemysława Goli przekonał mnie, że to nie jest dziedzina tylko tych ludzi, którzy zioną nienawiścią do KK. Artykuł, który jest treścią tej publikacji, został przez autora bloga skopiowany ze strony www.rlch.pl. Jednakże z przykrością trzeba stwierdzić, że autorem bloga najwyraźniej kierowała chęć „dokopania” Kościołowi katolickiemu, ponieważ nie sprawdził wrzucanego tekstu pod kątem merytorycznym, a jedynie zadowolił się tym, że stanowi polemikę przeciwko nauczaniu katolickiemu.

Niestety, jak każdy uważny czytelnik, który ma jakieś pojęcie na temat historii, może sam się przekonać, już w pierwszym „autorskim” akapicie tego tekstu mamy zawarte trzy poważne błędy merytoryczne dotyczące historii Kościoła katolickiego:

Chrześcijanie na całym świecie obchodzą różne święta nie wiedząc o tym, że zostały one wprowadzone przez ludzi na przestrzeni wieków i nie maja one nic wspólnego z Biblią. W większości przypadków są z nią sprzeczne.

I tak np. w roku:

 330 r. – wprowadzono kult czczenia zmarłych „świętych” i ich relikwii  
593 r. – papież Grzegorz I wprowadził wiarę w czyściec, dla uzdrowienia finansów kurii rzymskiej poprzez sprzedaż odpustów od kar czyśćcowych.  
1000 r. -ustanowiono uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

1. Wbrew tezom autora kultu czczenia zmarłych nie wprowadzono w 330 roku (nie wydano wtedy żadnego dekretu), a jego ślady znajdujemy już w Piśmie Świętym, czyli w I wieku, w postaci wezwania św. Pawła do Hebrajczyków w Hbr 13,7, aby rozpamiętywali koniec życia swoich przełożonych, którzy głosili im Słowo Boże. Ponadto wzmianki o tych praktykach mamy u Ojców Kościoła.

2. W przypadku czyśćca mamy błąd merytoryczny i typowe pomówienie. Błąd merytoryczny, tak samo jak w poprzednim przypadku, dotyczy kwestii pojawienia się nauczania (wzmianki mamy już od I wieku) i jego ogłoszenia dogmatycznego. Dodatkowo autor posuwa się do bardzo nieładnego dorzucenia kłamstwa, że celem „wprowadzenia” tej wiary była sprzedaż odpustów. Jednakże już proste zestawienie dat (593 wprowadzenie nauki wg. autora tekstu i 1019 – pierwszy znany odpust) pokazuje, że to jest czysty wymysł.

3. Uroczystość Wszystkich Świętych kształtowała się stopniowo, zaś osateczny kształt, czyli uczczenie wszystkich nieznanych świętych, przybrała 837 roku. Nie było jednorazowego aktu „ustanawiającego” tę uroczystość.

To są błędy z pierwszego akapitu. Potem w tekście jest ich jeszcze kilka, ale jak już pisałem, Przemysławowi Goli nie chciało się nawet sprawdzić dat, które zacytowałem. Co gorsza, jest to częste nie tylko u niego: Jednym z najczęściej przytaczanych jako „dowód” na odstępstwo KK tekstem na forach internetowych jest lista dat, które według autorów odpowiadają terminom przyjęcia różnych rzeczy w Kościele katolickim. Niestety, daty w nich zawarte, pomijając już kwestię poprawności opisów, są również, tak jak powyżej zacytowane, wzięte z sufitu. Jednakże czy ktokolwiek z ludzi, którzy powołują się na ten spis sprawdził, czy te daty są prawidłowe a opisy prawdziwe? Nie. Przecież katolicyzm to odstępstwo, więc jak ktoś przedstawia materiały polemiczne, to na pewno ma rację i nie trzeba ich sprawdzać pod kątem poprawności. Co smutniejsze, to jeszcze nie widziałem, aby ktokolwiek ze współbraci w wierze zwrócił takiemu „apologecie” uwagę, że zanim cytuje, to powinien sprawdzić, czy dany tekst prawdę mówi.

To już jest, tak samo jak wypisywanie niepotwierdzonych niczym oskarżeń o różne niemoralne rzeczy pod adresem księży, prawie reguła: Nie ważne, co autor napisał i na czym się oparł w swoich rozważaniach. Ważne, że występuje przeciwko Kościołowi katolickiemu. Reszta jest nieistotna.

 

Działanie Boga przez przedmioty

8 listopada 2011, 06:00

Osoba, która odrzuca nauczanie katolickie na temat sakramentów, sakramentaliów i relikwii nie może w żaden sposób przyznać, że Biblia przekazuje informację, iż Bóg posługuje się przedmiotami do obdarzania ludzi swoimi łaskami. Musi, bo nie ma innego wyjścia, zaprzeczać ze wszystkich sił tej prawdziwe, ponieważ straci jeden z kluczowych argumentów przeciwko Kościołowi katolickiemu.

Tego zaś, jak dobrze wiemy, nie może uczynić, bo skoro Kościół katolicki naucza prawidłowo tej kwestii, to może mieć również rację w innych kwestiach.