Wpisy archiwalne z kategorii: Wiara

Ekumenizm

28 listopada 2011, 10:35

Kolejne zwycięstwo szatana u wielu osób:

Wmówienie im, że zjednoczenie chrześcijan w jeden Kościół jest wypełnianiem się zapowiedzi apokalipsy na temat wielkiej Nierządnicy, a nie modlitwy naszego Zbawiciela o jedność wśród chrześcijan.

Diabeł nie dość, że doprowadził do rozłamów i powstania wielu fałszywych nauk wśród chrześcijan, to jeszcze wmówił ludziom, że jedność Kościoła to nie jest jedność wiary, nauczania i organizacji jakie istniały w I wieku, ale „jedność w Duchu Świętym”. Przekonał tysiące osób, że chrześcijanie nie muszą wierzyć w to samo, aby byli jednym Kościołem, bo o tej jedności decyduje posiadanie Ducha Świętego. Co gorsza, zdołał tez im wmówić, że właściwa interpretacja Biblii jest każdemu z osobna podpowiadana przez Ducha Świętego, oraz zaślepił ich na to, że gdyby to Duch Święty miał te właściwe wyjaśnienia im podsuwać, to każdemu dawałby takie same, a nie różne…

Perfidia doskonała.

Osoba, która wierzy tak, jak powyżej opisałem, nie tylko uzna każde działanie prowadzące do przywrócenia jedności Kościoła za dzieło szatana, to jeszcze będzie święcie przekonana, że właściwie rozumie Biblię, bo Duch Święty ją prowadzi podczas czytania Pisma Świętego. W rzeczywistości będzie jednak tańczyć jak jej diabeł zagra…

 

Łk 21,1-4

20 listopada 2011, 06:00

Łk 21,1-4

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki.
I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.

Łatwo jest dawać z tego, co się posiada w nadmiarze. Nie ma problemu, żeby podzielić się rzeczami czy dać ofiarę, kiedy ma się 10 tys złotych pensji. Kiedy bowiem ktoś z daje 50 złotych z pensji wynoszącej np. 10 000 zł, to jakie to jest dla niego wyrzeczenie? Gdy natomiast osoba mająca 500 zł oddaje na ofiarę 50 , to ma już poważny uszczerbek w budżecie.

I ktoś mógłby powiedzieć, że nie powinna tego robić, bo przecież nie ma pieniędzy. Jednakże… Czy Chrystus powiedział o tej wdowie, która wrzuciła te dwie monety, że powinna była zachować je dla siebie wydać na utrzymanie? Czy potępił kapłanów, którzy wystawili skarbonę na ofiary dla Świątyni?

Nie uczynił tego

Dlatego tez i my, zamiast pomstować na Kościół, że utrzymuje kapłanów czy kościoły z ofiar wiernych, zastanówmy się raczej nad tym, jak świadczy o ludziach, którzy dają te ofiary, że zdobywają się na te wyrzeczenia. Pomyślcie, czy przyjęcie takiej ofiary jest hańbą dla Kościoła, czy chlubą dla ofiarującego i jego wolą, której Kościół nie może odmawiać.

1 Tes 5,1–6

13 listopada 2011, 06:00

1 Tes 5,1–6

Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie jak złodziej w nocy.
Kiedy bowiem będą mówić: „Pokój i bezpieczeństwo”, tak niespodziana przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą. Ale wy, bracia, nie jesteście w ciemnościach, aby ów dzień miał was zaskoczyć jak złodziej. Wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteście synami nocy ani ciemności.
Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi.

Powyższy fragment, to drugie czytanie z dzisiejszej niedzieli.  Czytanie, którego wymowy nie trzeba tłumaczyć, bo widać ją jak na dłoni. Fragment nauczania św. Pawła, który za każdym razem jak do niego zaglądam przejmuje mnie dreszczem: Chrystus może powrócić w każdym momencie. Może za sto lat, a może za 10 sekund? Nikt tego nie wie, dlatego Apostoł wzywa nas to do tego aby czuwać. Nie spać i każdej chwili, w każdej sekundzie naszego życia być gotowymi na przyjście Pana, który przyjdzie „jak złodziej w nocy” w momencie, którego się nikt nie spodziewa.

To dla nas ważne, aby być przygotowanym, bo gdy Zbawiciel powróci, to już nie będzie czasu na nawrócenie, na zmianę życia. Pozostanie tylko Sąd Ostateczny i wieczność tam w niebie albo w piekle. Do piekła zaś chyba nikt z nas się nie wybiera…

 

Bezmyślne kopiowanie

9 listopada 2011, 06:00

W sieci można spotkać wiele blogów o różnej tematyce. Czasem trafiam na nie przypadkowo, a czasem czytuję niektóre regularnie przez dłuższy czas. Jednym z miejsc, do których systematycznie wracam, jest blog pt. blog.protestanci.org prowadzony przez znajomego protestanta. Nie będę go tu reklamował, bo każdy może sobie tam wejść. Zajmę się czymś innym, co na nim zauważyłem, a co jest moim zdaniem symptomatyczne dla wielu antykatolickich apologetów:

Bezmyślne kopiowanie cudzych tekstów.

Dostrzegałem to już od pewnego czasu, ale zawsze wydawało mi się, że to jest marginalne zjawisko występujące wśród najbardziej fanatycznych przeciwników katolicyzmu. Niestety, najnowszy wpis zamieszczony na blogu Przemysława Goli przekonał mnie, że to nie jest dziedzina tylko tych ludzi, którzy zioną nienawiścią do KK. Artykuł, który jest treścią tej publikacji, został przez autora bloga skopiowany ze strony www.rlch.pl. Jednakże z przykrością trzeba stwierdzić, że autorem bloga najwyraźniej kierowała chęć „dokopania” Kościołowi katolickiemu, ponieważ nie sprawdził wrzucanego tekstu pod kątem merytorycznym, a jedynie zadowolił się tym, że stanowi polemikę przeciwko nauczaniu katolickiemu.

Niestety, jak każdy uważny czytelnik, który ma jakieś pojęcie na temat historii, może sam się przekonać, już w pierwszym „autorskim” akapicie tego tekstu mamy zawarte trzy poważne błędy merytoryczne dotyczące historii Kościoła katolickiego:

Chrześcijanie na całym świecie obchodzą różne święta nie wiedząc o tym, że zostały one wprowadzone przez ludzi na przestrzeni wieków i nie maja one nic wspólnego z Biblią. W większości przypadków są z nią sprzeczne.

I tak np. w roku:

 330 r. – wprowadzono kult czczenia zmarłych „świętych” i ich relikwii  
593 r. – papież Grzegorz I wprowadził wiarę w czyściec, dla uzdrowienia finansów kurii rzymskiej poprzez sprzedaż odpustów od kar czyśćcowych.  
1000 r. -ustanowiono uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny

1. Wbrew tezom autora kultu czczenia zmarłych nie wprowadzono w 330 roku (nie wydano wtedy żadnego dekretu), a jego ślady znajdujemy już w Piśmie Świętym, czyli w I wieku, w postaci wezwania św. Pawła do Hebrajczyków w Hbr 13,7, aby rozpamiętywali koniec życia swoich przełożonych, którzy głosili im Słowo Boże. Ponadto wzmianki o tych praktykach mamy u Ojców Kościoła.

2. W przypadku czyśćca mamy błąd merytoryczny i typowe pomówienie. Błąd merytoryczny, tak samo jak w poprzednim przypadku, dotyczy kwestii pojawienia się nauczania (wzmianki mamy już od I wieku) i jego ogłoszenia dogmatycznego. Dodatkowo autor posuwa się do bardzo nieładnego dorzucenia kłamstwa, że celem „wprowadzenia” tej wiary była sprzedaż odpustów. Jednakże już proste zestawienie dat (593 wprowadzenie nauki wg. autora tekstu i 1019 – pierwszy znany odpust) pokazuje, że to jest czysty wymysł.

3. Uroczystość Wszystkich Świętych kształtowała się stopniowo, zaś osateczny kształt, czyli uczczenie wszystkich nieznanych świętych, przybrała 837 roku. Nie było jednorazowego aktu „ustanawiającego” tę uroczystość.

To są błędy z pierwszego akapitu. Potem w tekście jest ich jeszcze kilka, ale jak już pisałem, Przemysławowi Goli nie chciało się nawet sprawdzić dat, które zacytowałem. Co gorsza, jest to częste nie tylko u niego: Jednym z najczęściej przytaczanych jako „dowód” na odstępstwo KK tekstem na forach internetowych jest lista dat, które według autorów odpowiadają terminom przyjęcia różnych rzeczy w Kościele katolickim. Niestety, daty w nich zawarte, pomijając już kwestię poprawności opisów, są również, tak jak powyżej zacytowane, wzięte z sufitu. Jednakże czy ktokolwiek z ludzi, którzy powołują się na ten spis sprawdził, czy te daty są prawidłowe a opisy prawdziwe? Nie. Przecież katolicyzm to odstępstwo, więc jak ktoś przedstawia materiały polemiczne, to na pewno ma rację i nie trzeba ich sprawdzać pod kątem poprawności. Co smutniejsze, to jeszcze nie widziałem, aby ktokolwiek ze współbraci w wierze zwrócił takiemu „apologecie” uwagę, że zanim cytuje, to powinien sprawdzić, czy dany tekst prawdę mówi.

To już jest, tak samo jak wypisywanie niepotwierdzonych niczym oskarżeń o różne niemoralne rzeczy pod adresem księży, prawie reguła: Nie ważne, co autor napisał i na czym się oparł w swoich rozważaniach. Ważne, że występuje przeciwko Kościołowi katolickiemu. Reszta jest nieistotna.

 

Działanie Boga przez przedmioty

8 listopada 2011, 06:00

Osoba, która odrzuca nauczanie katolickie na temat sakramentów, sakramentaliów i relikwii nie może w żaden sposób przyznać, że Biblia przekazuje informację, iż Bóg posługuje się przedmiotami do obdarzania ludzi swoimi łaskami. Musi, bo nie ma innego wyjścia, zaprzeczać ze wszystkich sił tej prawdziwe, ponieważ straci jeden z kluczowych argumentów przeciwko Kościołowi katolickiemu.

Tego zaś, jak dobrze wiemy, nie może uczynić, bo skoro Kościół katolicki naucza prawidłowo tej kwestii, to może mieć również rację w innych kwestiach.

Asyż 2011

7 listopada 2011, 14:52

27 października 2011 roku miało miejsce kolejne spotkanie w Asyżu przedstawicieli różnych wyznań i religii w ramach Dnia Modlitw o Pokój. Spotkanie, oczywiście, pokojowe. Na zaproszenie papieża Benedykta XVI przyjechało 13 delegacji katolickich, 31 chrześcijan z innych Kościołów, 20 żydów, 48 przedstawicieli islamu, 67 buddystów, przedstawiciele 12 różnych religii Azji i Afryki oraz, co ciekawe, 4 ateistów.

Napisano już wiele tekstów na temat tego wydarzenia, więc nie będę tworzył gigant omówienia. Dla mnie bowiem, pomijając inne aspekty, najważniejsze jest pokazanie, że mimo różnej wiary lub braku wiary, możemy pokojowo żyć obok siebie i razem działać. Skoro osoby „na szczycie” potrafią spotkać się ze sobą i nie obrzucać się błotem, to na dole tym bardziej powinno być to możliwe, aby niewalczyć z sąsiadem z innego wyznania chrześcijańskiego czy religii ponieważ wierzy w coś innego.

Oczywiście niektórzy będą się upierać, że powinno się innowierców nawracać na chrześcijaństwo, ale więcej uczynimy pokazywaniem tego, czym chrześcijaństwo jest i co daje przez przykładne życie i podążanie za Chrystusem, a nie w ramach agresywnego nawracania. Misjonarze, którzy jadą do „dzikich krajów”, najpierw pomagają i pokazują jacy są chrześcijanie, a dopiero potem ewangelizują.

1 Tes 4,13–18

6 listopada 2011, 10:44

1 Tes 4,13–18

Nie chcemy, bracia, waszego trwania w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim. To bowiem głosimy wam jako słowo Pańskie, że my, żywi, pozostawieni na przyjście Pana, nie wyprzedzimy tych, którzy pomarli.

Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami.

Lubię ten fragment 1 listu do Tesaloniczan. Jest on jednym z tych, które umacniają i podnoszą na duchu ludzi cierpiących z powodu utraty bliskich osób.

Św. Paweł, troszcząc się o chrześcijan, którzy stracili kogoś z rodziny, przekazuje pocieszenie w postaci zapowiedzi, że rozstanie wynikające ze śmierci człowieka jest jedynie stanem tymczasowym. Głosi ważną część Ewangelii: „zmarli w Chrystusie powstaną” kiedy Zbawiciel powróci na ziemię, a potem razem z nimi będziemy zabrani do nieba. Apostoł nie pisze tego jako przypuszczenia lub nadziei, ale podaje to jako pewnik, którym mamy pocieszać się w chwilach żałoby.

To są olbrzymie słowa otuchy i pocieszenia, które powinniśmy jak najczęściej sobie przypominać, gdy nachodzi nas moment rozpaczy po utracie bliskich: Śmierć nie jest końcem. Jest po prostu przejściem w inny stan oczekiwania na powrót Chrystusa i zmartwychwstanie ciał.

Relikwie

3 listopada 2011, 14:00

Na MiniCzacie forum biblijnego, w dyskusji na temat relikwii w kontekście wydarzeń, które miały miejsce podczas awaryjnego lądowania Boeinga 767 na Okęciu, Junior Admin Hardi napisał coś takiego (zrzut):

[Dzisiaj 13:06] Hardi:  Gdyby ktoś powiedział, że miał przy sobie zajęczą łapkę i to przez to udało się dobrze wylądować, to chyba niemal każdy ksiądz itd. powiedziałby, że to okultyzm, zabobony itd. ale wystarczy zamienić kawałek martwego zwierzaka, na kawałek martwego człowieka, aby nagle z okultyzmu i zabobonów zamieniło się to w „chrześcijaństwo”. :-/ Później nie ma co się dziwić, że pojawiają się Nergale itp. nabijające się z wierzących, skoro im chrześcijaństwo kojarzy się ze średniowiecznymi zabobonami…

Mamy tutaj typowy przykład tego, w jaki sposób ludzie podobni do Hardiego zapoznają się z Pismem Świętym. Żyją w świętym przekonaniu lub udają, że Biblia niczego nie naucza o relikwiach czy posługiwaniu się przez Boga przedmiotami do obdarzania ludzi swymi łaskami. Tymczasem wystarczy przeczytać Biblię uważnie i bez omijania wzrokiem fragmentów, które potwierdzają nauczanie katolickie, a okaże się, iż relikwie są absolutnie biblijną nauką.

Nie trzeba wiele. Do potwierdzenia relikwii w postaci części ubrania wystarczy ten fragment Dziejów Apostolskich:

Dz 19:11-12
11. Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła,
12. tak że nawet chusty i przepaski z jego ciała kładziono na chorych, a choroby ustępowały z nich i wychodziły złe duchy.
(BT)

O relikwiach w postaci części ciała zmarłego mówi z kolei ten fragment:

2 Krl 13:20-21
20. Elizeusz umarł i pochowano go. Oddziały zaś Moabitów wpadały do kraju każdego roku.
21. Zdarzyło się, że grzebiący człowieka ujrzeli jeden oddział [nieprzyjacielski]. Wrzucili więc tego człowieka do grobu Elizeusza i oddalili się. Człowiek ten dotknął kości Elizeusza, ożył i stanął na nogi.
(BT)

Oczywiście przeciwnicy tego nauczania będą twierdzić, że tutaj wcale nie ma mowy o relikwiach, ale to niczego nie zmienia. Działanie Boga przez ciała zmarłych świętych (Elizeusz niewątpliwie nim jest), czy przez ich przedmioty, jest jednoznacznie potwierdzone przez te dwa krótkie fragmenty Pisma Świętego.

 

 

Ps.

Hardi najwyraźniej nie lubi, kiedy ktoś wytknie mu nieznajomość Pisma Świętego. Trudno mi bowiem sądzić, aby ktoś inny zablokował osobom niezarejestrowanym możliwość czytania MiniCzata na forum po tym, jak Junior Adminka Anna01, w „zawoalowany” i de facto naruszający 7 punkt regulaminu sposób, doniosła na nim, że opublikowałem ten wpis. Tylko patrzeć, jak zablokuje całe forum dla osób niezarejestrowanych.

A tak nawiasem mówiąc, to Bogu dzięki, że skopiowałem sobie jeszcze dwa wcześniejsze wpisy Hardiego z dnia dzisiejszego, które mnie zbulwersowały swoją treścią, bo teraz już nie mógłbym tego zrobić. Dzięki temu będę mógł jutro pokazać jak ten człowiek, powołany do egzekwowania przestrzegania regulaminu przez użytkowników forum, sam drastycznie narusza go w MiniCzacie wcześniejszymi wypowiedziami na temat relikwii Jana Pawła II.