Wpisy archiwalne z kategorii: Z pomysłów innowierców

Herezja…

6 października 2011, 17:36

Taki krótki dialog z forum biblijnego:

Rembow:

Mt 18:18
18. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
(BT)

I sprawa rozstrzygnięta. Apostołowie otrzymali władzę rozkazywania Bogu.

Gilgamesz:

Jedna z najohydniejszych i bluźnierczych herezji jakie w życiu widziałem. Aż mnie na obrzydzenie wzięło.

Tfuuuu!

Cóż, jedyne co można stwierdzić o wypowiedzi Gilgamesza:

Właśnie stwierdził, że Chrystus wypowiedział herezję. Za Chrystusem bowiem powtarzamy w Kościele katolickim (vide Mt 18,18), że Bóg posłucha człowieka, kiedy ten coś postanowi.

Katarynki: Utrzymywanie się prezbiterów.

4 października 2011, 16:33

W temacie o zarobkach księży na forum biblijnym użytkownik  janwisniewski68 jako „gwóźdź do trumny” w kwestii płac prezbiterów napisał:

Paweł aby móc zapłacić za wynajmowane mieszkanie szył namioty .

To jest tak naprawdę typowa „katarynka”, którą do znudzenia serwują katolikom przeciwnicy utrzymywania się księży z ofiar wiernych. De facto wynika ona z wyrywkowego podchodzenia to tekstu Pisma Świętego, z którego przeciwnicy Kościoła katolickiego biorą oderwane od reszty tekstu fragmenty i interpretują je w oderwaniu od całości Biblii. Jako podstawa omawianego argumentu służy fragment Dziejów Apostolskich, w których pisze na temat św. Pawła, że utrzymywał się z wytwarzania namiotów:

Dz 18:1-3, Biblia Tysiąclecia

(1) Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu. (2) Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, (3) a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.

Oś argumentacji opiera się tutaj na przekonaniu, że skoro św. Paweł pracował, to oczywiście także i prezbiterzy katoliccy powinni pracować w jakimś zawodzie, aby pozyskać środki na swoje utrzymanie. Wszak apostołowie, a zwłaszcza św. Paweł, powinni być jedynym wzorem do naśladowania w każdej dziedzinie życia.

Niestety, tak samo jak w innych przypadkach „obalania” praktyk czy nauk Kościoła katolickiego, tak i w tym przypadku wychodzi na wierzch powierzchowna znajomość Pisma Świętego u przeciwników katolicyzmu lub, co czasem się zdarza, ignorowanie fragmentów Biblii, które zaprzeczają ich tezom. W tym konkretnym przypadku tym ignorowanym/nieznanym fragmentem jest ten:

1 Kor 9,9-15, Biblia Tysiąclecia

(9) Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, (10) czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz – /młócić/ w nadziei, że będzie miał coś z tego. (11) Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? (12) Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. (13) Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w /ofiarach/ ołtarza? (14) Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (15) Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

Widać w nim dwie ważne rzeczy: Jedną dotyczącą kwestii utrzymywania się prezbiterów (podkreślona), a drugą wyjaśniającą utrzymywanie się św. Pawła z wytwarzania namiotów (pogrubiona).

Jak widać z 1 Listu do Koryntian, opis Dziejów Apostolskich na temat utrzymywania się św. Pawła z wytwarzania namiotów nie jest „nakazem” dla prezbiterów i biskupów, że mają tak postępować. Jest po prostu zapisem tego, co Apostoł Pogan zadeklarował w kwestii z korzystania z ustanowionego przez Pana Jezusa prawa do utrzymywania się z Ewangelii osób, które ją głoszą innym ludziom. Wnioskowanie, że skoro św. Paweł szył namioty, więc prezbiterzy też muszą, jest zwykłym niezrozumieniem tego, co czynił św. Paweł.

 

 

Kanon Pisma Świętego i mity na jego temat

29 września 2011, 06:00

W dyskusji na temat działań Marcina Lutra w kwestii kanon Pisma Świętego Hardi napisał na forum biblijnym (kolory pochodzą ode mnie, aby zaznaczyć fragmenty, do który będę się odnosił):

[M. Luter] Niczego nie zastąpił tylko nie przyjął zmian, zostawił taki układ jaki od zawsze mieli żydzi i mają do dzisiaj, taki układ jaki używali pierwsi chrześcijanie.

Tekst, jak może się zorientować każda osoba mająca nieco więcej wiedzy w tej kwestii, jest kompilacją trzech mitów na temat kanonu Pisma Świętego, które krążą wśród zwolenników spisu ksiąg Biblii stworzonego przez M. Lutra. Omówię je po kolei, tak jak są zaznaczone kolorami.

Zielony:

Nie jest prawdą twierdzenie, że M. Luter nie przyjął „zmian”, bo takich nie było w istniejącym w Kościele katolickim od IV wieku kanonie Pisma Świętego. Protestanci twierdzą co prawda, że dopiero Sobór Trydencki dopisał księgi deuterokanoniczne do Pisma Świętego, ale ta teza nie wytrzymuje konfrontacji z dekretami synodów w Hipponie i Kartaginie, listą ksiąg Wulgaty czy dekretem soboru we Florencji dla Jakobinów z 1441 roku. Co najciekawsze, protestanckie twierdzenia nie wytrzymują nawet zestawienia z dekretem Soboru Trydenckiego, który stwierdza, że przyjmuje księgi Pisma Świętego, tak jak je czytano w Kościele, a nie że ogłasza listę ksiąg natchnionych przez Boga.

Czerwony:

Żydzi, wbrew tezom piewców kanonu Lutra, nie posiadali jednego, obowiązującego wszystkich wyznawców judaizmu kanonu Pism co najmniej do końca I wieku n.e. Ba! W czasach Chrystusa na terenie samej Judei i Galilei istniały co najmniej trzy wersje list ksiąg natchnionych (faryzeuszów, saduceuszów i esseńczyków), a diaspora dokładała czwartą. Kanon faryzejski, który przyjął Luter, wygrał wśród żydów po powstaniach żydowskich pod koniec I i na początku II wieku – inne stronnictwa (esseńczycy, saduceusze) wyginęły, a faryzeusze przejęli przewodnictwo w diasporach po tym, jak wyemigrowali z Palestyny.

Niebieski:

Pierwsi chrześcijanie w kwestii ksiąg ST posługiwali się zasadniczo Septuagintą. Pojawiały się głosy, że powinien obowiązywać kanon faryzejski, ale zostały one ucięte przez orzeczenia synodów w Hipponie i Kartaginie, które po zatwierdzeniu przez papieża zostały rozciągnięte na cały Kościół. De facto mówienie o jakimkolwiek kanonie w przypadku chrześcijan do wydania tych dekretów jest błędne. Kanon to jest coś ustalonego, a do końca IV wieku każda lokalna wspólnota sama decydowała o tym, które księgi uznaje za natchnione. Różnice dotyczyły nie tylko spisu ST, ale nawet ksiąg NT. Dopiero te synody, które wymieniłem, uporządkowały sytuację podając pełen spis ksiąg natchnionych przez Boga (tak ST jak i NT).

Religia księgi na bis

26 września 2011, 17:47

Po tekście wprowadzającym zasadę sola scriptura jako obowiązującą na forum biblijnym, gdzie do tej pory istniała wolność pod względem argumentowania, jeden z userów napisał takie słowa w komentarzu:

(…) krótko mówiąc: Jedyną prawdą jest BIBLIA. I ja jak najbardziej podzielam to zdanie

On podziela tę prawdą, a ja dostałem kolejny dowód na to, że dla protestantów najważniejsza jest Biblia, co czyni tę wiarę „religią księgi”, a nie „religią Boga”. Trudno nawet powiedzieć, czy osoba wypowiadająca te słowa jest chrześcijaninem, bo chrześcijanin na pytanie co jest prawdą odpowiedziałby: „Jedyną prawdą jest Chrystus.”

W kogo więc, a raczej w co wierzy tamta osoba?

 

Czy katolicy sa chrześcijanami… Cz. 5

20 września 2011, 15:22

Dawno nie pisałem niczego w tym cyklu, ale stwierdziłem, że jednak warto do niego powrócić i omówić kolejne „wpadki” autora komiksu „Czy rzymscy katolicy są chrześcijanami?”

5. Eucharystia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr. 1

Hostia owszem, ale określenia „opłatek” w Kościele katolickim używa się jedynie wobec opłatków używanych w czasie Wigilii.  Kolejnym błędem merytorycznym jest stwierdzenie, że błogosławieństwo kapłana (vide obrazek) sprawia, że staje się on „Świętą Eucharystią”. O ile kwestia błogosławieństwa jest prawdziwa, to pochodzi ono od Boga. W dodatku czyni ono Hostię Ciałem Chrystusa, a nie „świętą Eucharystią”, którym to mianem określamy Mszę Świętą. Mamy też tutaj aluzję do słońca, która dla każdego uważnego czytelnika jest widoczną jak na dłoni manipulacją mającą na celu stworzenie iluzji, że Hostie są ukrytym kultem słońca.

Nr. 2

Podczas ofiarowania ksiądz ofiarowuje chleb i wino, a nie „opłatek i wino”.

Nr. 3

Pan, wbrew tezom Chicka, nie „wchodzi w opłatek”, ale przemienia chleb i wino w swoje Ciało i Krew.

Nr. 4

Trudno mi powiedzieć, kto pisał ten tekst patrząc na koszmarną składnię, ale katolicy wierzą, zgodnie ze słowami Chrystusa, że chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa. To zaś oznacza, że zawierają w sobie także duszę i Bóstwo Chrystusa, które są z nimi nierozdzielnie powiedziane. Cześć należną Bogu oddajemy Chrystusowi, który jest obecny pod postaciami chleba i wina, a nie „hostii”.

Nr. 5

Nie ma czegoś takiego jak „poświęcenie” w czasie Mszy Świętej, ale jest tam „podniesienie”, w czasie którego dochodzi do Przeistoczenia chleba w Ciało Chrystusa, a nie „staje się Bogiem”. Nie ma też „poświęcenia wina” – jest jego przeistoczenie.

 

 

Nr. 1

Ksiądz nie ma „magicznych mocy”, ani nie przemienia „opłatka” w Pana Jezusa. Przeistoczenia chleba w Ciało Chrystusa dokonuje Bóg mocą Ducha Świętego na prośbę prezbitera (wystarczy zapoznać się z modlitwami eucharystycznymi, aby się o tym przekonać).

Nr. 2

Katolicy wierzą, że ksiądz ma władzę od Chrystusa, aby na jego prośbę Bóg przemienił chleb i wino w Ciało i Krew Chrystusa. Nie ma w KK wiary w „ściąganie Chrystusa z nieba” czy „wkładanie go na krzyż”. Msza Święta, wbrew tezom Chicka, nie jest „ponowną” ofiarą, lecz uobecnieniem ofiary, którą Chrystus złożył na krzyżu.

Nr. 3

Katolicy nie muszą się kłaniać i oddawać czci opłatkowi. Natomiast mogą i chcą oddawać cześć Chrystusowi, który jest obecny z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem pod postaciami chleba i wina. W dodatku bez obawy, że jak tego nie uczynią, to spotka ich jakaś kara.

Nr. 4

W tym miejscu Chick znowu w zawoalowany sposób powtarza wymyśloną przez siebie tezę, że „opłatek” wymyślono w starożytnym Egipcie, a Kościół katolicki go od Egipcjan skopiował. Bez poparcia źródłami.

Tak nawiasem mówiąc, to w Egipcie nie stosowano naszych liter, a Horus i Set byli antagonistami, którzy się zwalczali, więc ich połączenie w Trójcę z Izydą było niemożliwe.

 

Nr 1.

Mamy tutaj przykład typowego pisania nieprawdy przez Chicka. Żaden z dekretów Soboru Trydenckiego nie ustanawiał takiego prawa (vide tekst Dekretu o Najświętszym Sakramencie). Kanony, które zostały do niego dołączone, nakazywały ekskomunikowanie osób (klątwa, anatema), które zaprzeczają dogmatowi o Przeistoczeniu, a nie ich skazywanie na śmierć.

Nr. 2

Jak pisałem powyżej, takiego prawa nie było, co sam pokazał cytując poniżej kanon 1 Dekretu o Najświętszym Sakramencie, gdzie jest mowa o ekskomunice. Ponadto Chick bierze osoby wierzące po protestancku za „wierzące biblijnie”. Niestety nie da się tego potwierdzić w świetle faktu, że protestantyzm zaprzecza słowom Chrystusa „To jest moje Ciało”, to „to jest moja Krew Przymierza” o chlebie i winie, które dał do spożycia Apostołom, a których spożywanie nakazał również innym chrześcijanom.

Nr. 3

To jest typowy błąd merytoryczny, bo żaden koleiny papież, a zwłaszcza Ci po II Soborze Watykańskim, nie musi „ratyfikować” postanowień Soboru Trydenckiego. Zatwierdzenie tych dekretów miało miejsce na tamtym soborze i nikt nie musi tego powtarzać.

Nr. 4

Autor nie wskazał żadnych źródeł, które potwierdzają jego tezy w tej materii.

Nr. 5 (biała ramka)

Hbr 10,30 mówi o sądzeniu ludu przez Boga, a jak widać, Chick odniósł go do własnych pomysłów na temat wymowy kanonu Soboru Trydenckiego, a nie do rzeczywistości. W dodatku z tekstu wynika, że najwyraźniej miał jakieś prywatne objawienie Pana Jezusa, skoro  posiada informację na temat tego, na kogo gniewa się Zbawiciel.

 

 

Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? Cz. 2

7 czerwca 2011, 17:33

W pierwszej części wpisu pt. „Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? zająłem się akapitami artykułu pod tym samym tytułem znajdującego się w tym miejscu, „omawiającymi” kwestię obchodzenia tego święta w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa oraz znaczenia i etymologii słowa „Wielkanoc”. Pora na ciąg dalszy.

Ustalmy więc fakty : z ang. Easter, z akadyjskiego- istar, rozpatrzymy najbardziej prawdopodobne wersje np. Isztar (wcześniej Esztar) – w mitologii mezopotamskiej bogini wojny i miłości, z czasem główna i jedyna licząca się bogini panteonu mezopotamskiego; jej kult rozpowszechnił się szeroko na całym obszarze starożytnego Bliskiego Wschodu – w Syrii i Fenicji(Asztarte) .

Ten fragment pasuje do artykułu jak pięść do nosa. Ni z gruszki, ni z pietruszki autor pisze o pogańskiej bogini w kontekście nazwy święta upamiętniającego zmartwychwstanie Chrystusa. Jak by bowiem nie patrzeć, to nie ma związku pomiędzy polską nazwą uroczystości, czyli słowem „Wielkanoc”, a pogańską boginią Istar. O tym, jaki autor ma w tym cel, łatwo się przekonać po lekturze następnego akapitu jego artykułu. Wcześniej warto jednak zwrócić uwagę na ważny fakt: Autor napisał ten fragment jako „wstęp” do wyjaśnienia skąd się wzięła Wielkanoc i rozwinięcie kwestii nazwy. Ciekawe jest to, że na „warsztat” wziął nazwę święta używaną w krajach, w których używa się różnych języków germańskich, a nie nazwy używane w kręgu języków pochodzenia łacińskiego, greckiego czy słowiańskich. Wiecie jak brzmi ta nazwa? Brzmi ona: „Pascha”.

Idźmy dalej:

Eastre” to także germańska bogini wiosny, której oddawano hołd w kwietniu. Biorąc pod uwagę iż najczęściej obchodzimy Wielkanoc w kwietniu teza ta wydaje się być bardzo prawdopodobna. Podczas soboru nicejskiego w 325 roku ustalono, że będzie się ją obchodzić w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. Więc bardzo prawdopodobną wersją jest fakt, iż Wielkanoc była pierwotnie świętem związanym z przesileniem wiosennym i świętem nadejścia nowego cyklu rocznego, nowego życia. Obrzędów związanych z świętowaniem nowego cyklu życia natury jest bardzo wiele w historii , np. „święto nowego życia” – i to święto uznawane jest za pierwowzór naszej dzisiejszej Wielkanocy, przynajmniej tak utrzymuje większość znawców tematu.

I to jest to, o czym mówiłem. Opierając się na tezie stworzonej z angielskojęzycznej nazwy Wielkanocy, która notabene powstała dopiero około VIII-IX wieku, autor zaczyna dowodzić, że uroczystość upamiętniająca zmartwychwstanie Chrystusa została stworzona z przemalowanego święta na cześć Istar. Sęk w tym, że w swoim tekście pominął ważny fakt: Na soborze Nicejskim ustalono co prawda to, kiedy będzie obchodzona Wielkanoc, ale uczyniono to dlatego, że istniał spór między Wschodem i Zachodem na temat tego, kiedy to powinno mieć miejsce, a nie jak sugeruje, ponieważ szukano święta pogańskiego, które można przemalować na chrześcijańskie. Dodatkowo, wbrew świadectwom z pism z wieków I-III, tworzy „prawdopodobną” tezę, że w Wielkanocy pierwotnie chodziło o uczczenie przesilenia wiosennego i rozpoczęcia „nowego cyklu rocznego”. Co ciekawe twierdzi, że tak „utrzymuje większość znawców tematu”, ale nie przytacza żadnej opinii uczonych w tej kwestii.
C.d.n.

Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? Cz. 1

3 czerwca 2011, 17:20

Artykuł o takim tytule znalazłem niedawno w wewnątrz firmowym biuletynie w dziale z ciekawostkami. Ponieważ mnie zaintrygował sformułowaniami, z którymi już wielokrotnie się spotykałem w dyskusjach na temat Wielkanocy, stwierdziłem, że warto by go poszukać w sieci. Cóż… Moje przewidywania okazały się słuszne i bez większych problemów trafiłem na witrynę, z której pochodzi: Co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy? Poziom „merytoryczny” tekstu tak mnie zaintrygował, że postanowiłem, opierając się na fragmentach tego tekstu, napisać dokładnie co tak naprawdę wiemy o Wielkanocy. Prześledźmy więc krok po kroku ten artykuł i zapoznajmy się z tym, jak się rzeczywiście sprawy mają:

Na pewno wiemy, iż Wielkanoc jest świętem upamiętniającym zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa tzw. Zmartwychwstanie Pańskie. Warto jednak wiedzieć, iż w Nowym Testamencie i w żadnym z pism Ojców Apostolskich nie ma żadnej wzmianki o Wielkanocy, a pierwsi chrześcijanie nie obchodzili takiego święta. Skąd więc wywodzi się Wielkanoc, gdzie są jej początki ?

Niestety, już w pierwszym akapicie autor dopuszcza się, najprawdopodobniej nieświadomie, pisania nieprawdy. O ile faktem jest, że rzeczywiście w Nowym Testamencie nie ma niczego na temat świętowania Wielkanocy, to w kwestii pism Ojców Kościoła i obchodzenia tego święta przez pierwszych chrześcijan sprawy wyglądają zdecydowanie inaczej. Świadczy o tym chociażby żyjący w II wieku Tertulian:

„Najbardziej uroczystym dniem [dla] chrztu jest Wielkanoc. (…) Następnie okres Zielonych Świąt jest również stosowny dla udzielania chrztu. Jest to okres najradośniejszy tak z powodu częstego ukazywania się Zmartwychwstałego wśród uczniów, jak również przekazanie nam daru Ducha św., i wreszcie objawienia nadziei na ponowne przyjście Pana. Albowiem, jak wstąpił do nieba, tak przyjdzie ponownie, to znaczy w Zielone święta. Lecz również i Jeremiasz, gdy mówi: ‘I zgromadzą ich z najdalszego krańca ziemi w owym dniu uroczystym’ [Jr 31:8], wskazywał na Wielkanoc i Zielone święta, które są dniami uroczystymi w najwłaściwszym sensie. Poza tym każdy dzień Pański, każda godzina, każda chwila jest stosowna dla udzielania chrztu. Zresztą, jeśli nawet w uroczystości jest jakaś różnica, to dla łaski nic to nie znaczy”

Tertulian (ur. 155) „O chrzcie” 19

Jak więc widać z powyższego tekstu, Wielkanoc wywodzi się od pierwszych chrześcijan i jest obchodzona od I wieku.

Idźmy dalej:

Trudno jest ustalić samo znaczenie i pochodzenie wyrazu Wielkanoc, zazwyczaj nie znając pochodzenia jakiegoś wyrazu , wpisywaliśmy w google i zawsze mieliśmy przypis przy danym wyrazie z jakiego języka się wywodzi i co oznacza. W przypadku Wielkanocny nie ma tak łatwo, nie znajdziemy żadnych przypisów wyjaśniających pochodzenie tego wyrazu ale opis samego święta .

Autor najwyraźniej udaje greka, albo zwyczajnie nie rozumie języka polskiego, skoro napisał, że „trudno jest ustalić znaczenie i pochodzenie wyrazu Wielkanoc”.

1. Nie potrzeba Googli, aby wiedzieć co oznacza to słowo – pochodzi z języka polskiego i każda osoba, która zna nasz język, jest świadoma jego znaczenia: Wielka noc.

2. Pochodzenia tego wyrazu też łatwo się domyślić, bo wystarczy uczestnictwo w Mszy Świętej sprawowanej w Wielką Sobotę, aby wiedzieć, że ta nazwa pochodzi od tego, że właśnie w nocy z soboty na niedzielę zmartwychwstał Chrystus, a święto dotyczy tego wydarzenia.

Ciąg dalszy oczywiście nastąpi…

 

 

 

Pastorzy geje

18 marca 2011, 13:15

Poniższy filmik jest smutnym świadectwem na temat tego, jak daleko niektórzy protestanci odeszli od Pisma Świętego.

ZD YouTube FLV Player

Tak nawiasem, to stawiam zakład, że luteranie ze Szwecji ciągle twierdzą, iż opierają się wyłącznie na Biblii i głoszą Ewangelię Jezusa Chrystusa.