Wpisy archiwalne z kategorii: Katarynki

Dekalog wg. KK po raz n-ty

21 listopada 2011, 06:00

W komentarzu do wpisu pt. Magia relikwii, osoba, która go zamieściła, zawarła takie „pytanie” do mnie:

Do dziś nie wyjaśniełeś mi dlaczego KK pominął 2 przykazanie z Biblii? przecież nie wolno zmieniać litery słowa. owiesz, że Stare Prawo nie obowiązuje. OK tylko po co zatem masz pozostałe 9 i w dodatku zamienione na 10 aby niby pasowało, bo nikt nie sprawdza co jest w Biblii.

Zarzut, który w tym fragmencie postawiono, jest kolejnym przykładem antykatolickiej katarynki na temat II przykazania, o której już zresztą wielokrotnie pisałem. Niestety, tak jak każdy mit krążący wśród przeciwników Kościoła katolickiego, tak i ten wraca jak bumerang.Niewiele osób, tak samo jak autor powyżej zacytowanego komentarza,  zdaje sobie sprawę z tego, że powtarza tezę stworzoną na podstawie katechizmów z formułą katechetyczną Dekalogu, a nie na pełnej treści przykazań.

Niestety, trudno jest określić ile osób spośród innowierców zabierających się za polemikę z katolickim podziałem fragmentu księgi Wyjścia, który zawiera treść dekalogu, na Dziesięć Przykazań, doszło do wniosku o „usunięciu” II przykazania samodzielnie, a ile po prostu ją powtarza za różnego rodzaju tekstami i kaznodziejami. Faktem pozostaje jednak to, że niezależnie od tego, jakie jest ich źródło informacji, treść oskarżenia pozostaje taka sama i jest też odpowiednio „udowodniona” tekstami, że zrobiono to aby można było wprowadzić obrazy i rzeźby, oraz przytoczeniami fragmentów z katechizmów, które zawierają Dekalog w postaci tzw. Formuły katechetycznej.
Jak się to ma do rzeczywistości?

Warto zacząć od najbardziej podstawowej rzeczy, czyli otwarcia dowolnego katolickiego przekładu Pisma Świętego celem sprawdzenia, czy rzeczywiście czegoś brakuje w treści Dekalogu:

Wyj 20,2-6
„(2) «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (3) Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! (4) Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! (5) Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. (6) Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań.

Sprawdźmy jeszcze w Katechizmie Kościoła Katolickiego:

Artykuł pierwszy
PIERWSZE PRZYKAZANIE
Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (Wj 20, 2-5).

 O co więc tak na prawdę chodzi, skoro rzeczony fragment mamy jednak obecny zarówno w Biblii wydawanej w Kościele katolickim, jak i w Katechizmie Kościoła Katolickiego? Pochodzenie mitu jest bardzo proste i opiera się na kilku faktach.

1. Osoby głoszące ten mit są przekonane, że Biblia podaje podział fragmentu  Wj 20,2-17 i Ptw 5,6-21 na Dziesięć Przykazań. W ich wierze, oczywiście jedynej słusznej, w Piśmie Świętym zdefiniowano, że I przykazanie to Wj 20,3, natomiast drugie to Wj 20,4-6.

2. W Kościele katolickim najbardziej rozpowszechnioną formą nauczania przykazań jest tzw. formuła katechetyczna, czyli stworzona w XVI wieku uproszczony Dekalog. Ponieważ celem jego przygotowania było stworzenie tekstu, który łatwo da się zapamiętać, to przykazania są tam zapisane w formie pojedynczych zdań zawierających istotę przykazania. W efekcie tego zabiegu I przykazanie, które zawiera w sobie zakaz posiadania cudzych bogów w postaci rzeźb czy obrazów, jest tam zapisane jako:

Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie.

Niestety, niewielu osobom chce się poszerzyć swoją wiedzę na temat przykazań i zatrzymują się na treści Dekalogu, której uczy się w II klasie szkoły podstawowej. W efekcie, nie są świadome tego, że I przykazanie, którego się nauczyli, jest tylko esencją, a nie jego pełną treścią.

3. W kościołach katolicki znajduje się wiele figur i obrazów, za pomocą których oddaje się cześć Bogu i świętym.

Zestawienie ze sobą tych kilku faktów tworzy w umysłach osób, które przyjęły protestancki podział Wj 20,2-17 na Dziesięć Przykazań, iluzję, że w katolickich przykazaniach jednego brakuje: Przykazania na temat robienia rzeźb i obrazów, oraz zakazu oddawania im czci. To przekonanie jest w takich osobach zakorzenione tak silnie, że najczęściej, nawet po pokazaniu tekstu katolickich przekładów Biblii czy przytoczeniu tekstu przykazań z wydanego w 1994 roku Katechizmu Kościoła Katolickiego, nie udaje się przekonać oponenta, iż fakty są zupełnie inne, niż to przedstawia. Spytany po rozmowie, czy w Kościele katolickim brakuje jakiegoś przykazania, w większości przypadków odpowie, że „Kościół katolicki usunął przykazanie zakazujące czynienia obrazów”.

 

Magia relikwii

17 listopada 2011, 06:00

I co z tego, że wielokrotnie napiszesz na czym polega wiara w relikwie i skaramentalia? Co z tego, że przytoczysz fragmenty Pisma Świętego, które potwierdzą katolickie nauczanie na temat relikwii i sakramentaliów?

Nic.

Dalej, mimo tych wszystkich wyjaśnień, możesz spotkać się z opinią:

YZ wierzy, że różne relikwie itd. posiadają niezwykłą siłę oddziaływania (…) YZ wierzy w magię

Można sobie wypruwać flaki, ale na katarynki nic nie poradzi. To jest jedna z tych rzeczy, które po prostu nie ulegają zmianie. Jak antykatolik wbije sobie do głowy, że coś wygląda tak, jak to sobie wymyślił, to pewnie nawet gdyby sam Chrystus przyszedł i powiedział, że jest inaczej, to i tak by nie uwierzył.

Katarynki: Ojciec święty i świętość

15 października 2011, 18:18

Znalazłem dzisiaj takie wpisy w ShoutBoxie na forum biblijnym:

[16:15] Pati:  http://fakty.interia.pl/r…ym,1708735,7377

[16:16] Pati:  coz za obluda…za zycia wolali ojczulku swiety, a po smierci?????

Mamy tutaj typowe powtórzenie błędnego przekonania, a potem „wynikający” z niego wniosek o obłudzie katolików, że określenie „Ojciec Święty” opisuje osobistą świętość człowieka sprawującego urząd papieża. Niestety, w powszechnym przekonaniu osób nienależących do Kościoła katolickiego, albo ludzi którzy go opuścili bez dogłębnego poznania nauczania Kościoła,  słowo „święty” w tym określeniu jest znaczeniowo tożsame z ze słowem używanym jako nazwa osób kanonizowanych. Mniema, że wynika to po prostu z przyjęcia, że w odniesieniu do ludzi to słowo ma zawsze jedno i to samo znaczenie, które dotyczy kanonizacji i uznania danej osoby za świętą.

Tym czasem, jak to wielokrotnie wskazywałem w różnych miejscach, a także na tym i poprzednim blogu mego autorstwa, określenie „święty” w tytule „Ojciec Święty” w żaden sposób nie ocenia osobistej świętości papieża. To słowo, wbrew błędnym przekonaniom przeciwników KK, opisuje tylko i wyłącznie świętość urzędu Namiestnika Chrystusa, do którego przypisany jest ten tytuł.

W efekcie, wracając do cytatu ze wstępu, że nie ma żadnej obłudy w procesie kanonizacyjnym konkretnych papieży. Papież jest bowiem takim samym człowiekiem jak każdy inny i jeżeli ma być ogłoszony świętym, to konieczne jest przeprowadzenie najpierw procesu beatyfikacyjnego, a potem kanonizacyjnego, aby Kościół zezwolił na publiczne oddawanie mu czci jako świętemu.

 

 

Ps.

Z przykrością muszę stwierdzić, że na forum biblijnym obowiązywanie niektórych punktów regulaminu poszło w odstawkę. Tekst, który podkreśliłem w cytacie na początku wpisu, jest ewidentnym naruszeniem 7 punktu regulaminu forum, ale nie widziałem, aby moderacja na niego zareagowała. Przykro się na to patrzy.

Katarynki: Utrzymywanie się prezbiterów.

4 października 2011, 16:33

W temacie o zarobkach księży na forum biblijnym użytkownik  janwisniewski68 jako „gwóźdź do trumny” w kwestii płac prezbiterów napisał:

Paweł aby móc zapłacić za wynajmowane mieszkanie szył namioty .

To jest tak naprawdę typowa „katarynka”, którą do znudzenia serwują katolikom przeciwnicy utrzymywania się księży z ofiar wiernych. De facto wynika ona z wyrywkowego podchodzenia to tekstu Pisma Świętego, z którego przeciwnicy Kościoła katolickiego biorą oderwane od reszty tekstu fragmenty i interpretują je w oderwaniu od całości Biblii. Jako podstawa omawianego argumentu służy fragment Dziejów Apostolskich, w których pisze na temat św. Pawła, że utrzymywał się z wytwarzania namiotów:

Dz 18:1-3, Biblia Tysiąclecia

(1) Potem opuścił Ateny i przybył do Koryntu. (2) Znalazł tam pewnego Żyda, imieniem Akwila, rodem z Pontu, który z żoną Pryscyllą przybył niedawno z Italii, ponieważ Klaudiusz wysiedlił z Rzymu wszystkich Żydów. Przyszedł do nich, (3) a ponieważ znał to samo rzemiosło, zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.

Oś argumentacji opiera się tutaj na przekonaniu, że skoro św. Paweł pracował, to oczywiście także i prezbiterzy katoliccy powinni pracować w jakimś zawodzie, aby pozyskać środki na swoje utrzymanie. Wszak apostołowie, a zwłaszcza św. Paweł, powinni być jedynym wzorem do naśladowania w każdej dziedzinie życia.

Niestety, tak samo jak w innych przypadkach „obalania” praktyk czy nauk Kościoła katolickiego, tak i w tym przypadku wychodzi na wierzch powierzchowna znajomość Pisma Świętego u przeciwników katolicyzmu lub, co czasem się zdarza, ignorowanie fragmentów Biblii, które zaprzeczają ich tezom. W tym konkretnym przypadku tym ignorowanym/nieznanym fragmentem jest ten:

1 Kor 9,9-15, Biblia Tysiąclecia

(9) Napisane jest właśnie w Prawie Mojżesza. Nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu. Czyż o woły troszczy się Bóg, (10) czy też powiedział to przede wszystkim ze względu na nas? Bo przecież ze względu na nas zostało napisane, iż oracz ma orać w nadziei, a młocarz – /młócić/ w nadziei, że będzie miał coś z tego. (11) Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? (12) Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. (13) Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w /ofiarach/ ołtarza? (14) Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (15) Lecz ja z żadnego z tych praw nie skorzystałem. Piszę zaś to, nie żeby coś osiągnąć w ten sposób. Wolałbym raczej umrzeć niż… Nikt mię nie pozbawi mojej chluby.

Widać w nim dwie ważne rzeczy: Jedną dotyczącą kwestii utrzymywania się prezbiterów (podkreślona), a drugą wyjaśniającą utrzymywanie się św. Pawła z wytwarzania namiotów (pogrubiona).

Jak widać z 1 Listu do Koryntian, opis Dziejów Apostolskich na temat utrzymywania się św. Pawła z wytwarzania namiotów nie jest „nakazem” dla prezbiterów i biskupów, że mają tak postępować. Jest po prostu zapisem tego, co Apostoł Pogan zadeklarował w kwestii z korzystania z ustanowionego przez Pana Jezusa prawa do utrzymywania się z Ewangelii osób, które ją głoszą innym ludziom. Wnioskowanie, że skoro św. Paweł szył namioty, więc prezbiterzy też muszą, jest zwykłym niezrozumieniem tego, co czynił św. Paweł.

 

 

Katarynki: Niepokalane poczęcie

5 lutego 2010, 13:26

Kolejna kataryneczka:

(…) jeszcze jeden fragment tego [grzechu pierworodngo] dowodzi mianowicie hymn Marii zwany przez katolików magnifikat a znajdujący się w biblii w ewangelii Łukasza. Gdy Maria pozdrowiona przez Elżbietę uwielbiła po prostu Boga.
I sa tam konkretne słowa: „rozradował się duch mój w Bogu zbawcy moim” – I znów się zaczałem wtedy zastanawiać. Od czego wiec miałby Bóg ją zbawić, gdyby była bez grzechu poczęta? Uznałem wiec od tamtej pory Marię za takiego samego grzesznika jak każdego innego człowieka na ziemi , jak ja i każdy inny na ziemi prócz Jezusa.

Tekst ten jest efektem wyrywania fragmentów nauczania katolickiego z całości i dopisywania do niego własnych uzasadnień. W tym konkretnym przypadku katarynki, które powtarzają powyższy tekst, wyrywają sam fakt, że nauczamy i wierzymy, że Maria została poczęta bez grzechu pierworodnego. Niestety, pominięte informacje na temat tego, jak to się stało sprawiają, że najwyraźniej dopisują sobie brakujący fragment nauczania w formie, jakoby Maria miała się urodzić bez tego grzechy sama z siebie dziwnym wybrykiem natury. Inaczej mówiąc: Bez ingerencji Boga. Oczywiście przy takim założeniu Bóg rzeczywiście Marii nie jest potrzebny jako Zbawiciel i jej słowa, wypowiedziane w Magnificat stają się bezsensowne i cała argumentacja staje się z pozoru poprawną.

„Diabeł” jednak, jak to zwykle bywa w takim przypadku, tkwi w szczegółach. Dokładniej rzecz biorąc w pominiętym i uporczywie ignorowanym fragmencie nauczania katolickiego w tej materii:

Najświętsza Maryja Dziewica od pierwszej chwili swego poczęcia, przez łaskę i szczególny przywilej Boga wszechmogącego, na mocy przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego, została zachowana nienaruszona od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego.

Pius IX, bulla Ineffabilis Deus: DS 2803.

Trudno jednak się spodziewać, aby osoby obalające dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP w zacytowany wcześniej sposób przyjęły do wiadomości zacytowany fragment bulli Ineffabilis Deus. Przecież nie mogą się przyznać, że polemizują z własnymi pomysłami na to, dlaczego wierzymy, że Maria została poczęta bez grzechu pierworodnego. 

Katarynki: Matka Boża.

29 stycznia 2010, 10:08

Na pierwszy ogień „polemika” z określeniem Theotokos (Matka Boża). Tekst, który poniżej cytuję, został zamieszczony na forum PROTESTANCI, przez jedną z forumowiczek, która o ile się nie mylę jest byłą katoliczką. Dodaje to ciekawy aspekt do całej sprawy, ponieważ byli katolicy w większości przypadków uznają się za ekspertów od nauczania katolickiego.

Maria na świat wydała Człowieka Jezusa. Ale nie można powiedzieć, że jest „matką Boga”. Boga…nie można stworzyć. Bóg nie może mieć „matki”. Tak, jak Ojciec Jezusa nie jest takim samym Ojcem, jak dla nas( zresztą Jezus mówi „Ojca mego i Ojca waszego”- czyniąc różnicę w relacji- my -Ojciec, On- Ojciec).
Kiedy rodzi się dziecko, ma geny matki i ojca, jest z „ich krwi i kości”, a Bóg tchnie w nie życie. Natomiast tutaj nie można tak powiedzieć, ponieważ Maria daje Jezusowi tylko ciało.
Ona jest matką Człowieka -Jezusa. Nie Boga.
Elżbieta wita Marię słowami „skądże mi, że matka mojego Pana przyszła do mnie?”
To, że Elżbieta nazwała z natchnienia proroczego Jezusa swoim Panem nie implikuje nazwania Marii „Matką Bożą”.

Oczywiście raczej nie będzie możliwe, aby autorka powyższego tekstu (–>) zdołała przyjąć do wiadomości fakt, że pod określeniem „Matka Boża” kryje się ta prawda wiary, iż Maryja urodziła Boga-człowieka, a nie przekazała mu natury Bożej. Przypuszczalnie nawet zacytowanie orzeczenia Soboru Efeskiego, gdzie czarno na białym stwierdzono, że Maryja nie przekazała natury Bożej Chrystusowi, niczego nie zmieni w tym, że właśnie tak Sara będzie rozumiała ten tytuł Marii.

To jest oczywiście jeden z faktów nieprzenikalnych do świadomości osób, które są przeciwnikami tego, co uważają za Kościół katolicki i nauczanie katolickie. Na moim starym blogu, który pisałem jeszcze na Onecie (link w menu po lewej stronie) istnieje cały cykl wpisów, który takie nieprzenikalne fakty prezentował.