Prawda boli, mówi powiedzenie, i ma całkowitą rację. Ludzie, którzy nie potrafią znieść tego bólu, najczęściej po zderzeniu z prawdą zaczynają się jej wypierać i przeinaczać fakty, aby ten ból zlikwidować. Prawda, którą napisałem na temat zbanowania Lucyfera i mnie na forum biblijnym, przyniosła w efekcie takie działania ze strony Hardiego. Junior Admin zaczął na Mini Czacie tworzyć teksty, które są przeinaczaniem faktów i zawierają nieprawdziwe informacje na temat mojej sytuacji na forum i zbanowania Lucyfera, a które mają wybielić jego działania (vide zrzut ekranu). Co ciekawe, Hardi zamiast napisać swój komentarz pod wpisami, wolał zamieścić go tam, gdzie nie mogę mu bezpośrednio odpowiedzieć, a gdzie nikt mu nie zwróci uwagi, że pisze de facto nieprawdę.
Cóż, wobec tego pozwolę sobie tutaj zacytować te wypowiedzi i je omówić:
[Dzisiaj 1:12] Hardi: YZ skoro i tak czytasz to forum i cytujesz wybiórczo fragmenty z tego forum na swoim żałosnym blogu to ja mam pytanie: dlaczego w tak perfidny sposób kłamiesz i manipulujesz faktami? Po pierwsze to Lucyfer ani nikt inny nie został zbanowany za wyzanie wiary, ale za groźby, trollowanie itd.
[Dzisiaj 1:16] Hardi: a po drugie nie jest to prawdą, że tylko nieliczne przypadki były przeciwko tobie, bo było niemal całe forum i tego faktu nie zmienisz, że niemal nikt ciebie tutaj nie chciał bo niszczyłeś to forum tak samo jak niszczysz je będąc po za nim!
Z przykrością muszę stwierdzić, że Hardi zaczął swoją „polemikę” z tym co napisałem we wpisach 20 października 2011 i Jak to jest z wpisami na temat forum biblijnego w niezbyt ładny sposób: Po pierwsze napisał o „wybiórczym cytowaniu” w momencie, kiedy zawsze zamieszczam przy cytatach linki do miejsc, w których cytuję, aby czytelnik mógł sprawdzić „jakość” cytowania i kontekst wypowiedzi. Po drugie, zamiast prezentować od początku fakty, nie mógł powstrzymać się od personalnego walenia po nerkach tekstami o „żałosnym blogu”. W sumie to akurat nie dziwi, bo pokazanie hipokryzji Hardiego musiało nim solidnie wstrząsnąć, więc trzeba w ewentualnych czytelnikach tego bloga stworzyć negatywne odczucia co do treści tutaj zawartych. Przejdźmy jednak do tego, co jest osią argumentacji Hardiego w jego polemice.
Hardi zadał mi pytanie:
(…)dlaczego w tak perfidny sposób kłamiesz i manipulujesz faktami?
Cóż, ani nie kłamię, ani faktami nie manipuluję. Każdy z cytatów jest opatrzony linkiem do pełnego tekstu wypowiedzi (a czasem także zrzutami ekranu), więc zarzut o manipulację jest de facto nieprawdziwy. Oczywiście Hardi próbuje to pytanie, będące tak naprawdę zarzutem, uzasadnić trzema argumentami:
Po pierwsze to Lucyfer ani nikt inny nie został zbanowany za wyzanie wiary, ale za groźby, trollowanie itd.
Tak się składa, że skopiowałem sobie pierwotną treść uzasadnienia bana Lucyfera, wysłanego o 18:10 20 października, a nawet zrobiłem zrzut ekranu. Zanim je rozszerzono, po opublikowanym tego samego dnia o godzinie 21:51 wpisie 20 października 2011, brzmiało tak:
Po naradzie bana otrzymuje Lucyfer za wprowadzanie zamętu wśród użytkowników forum swoimi dziwnymi wizjami, fałszywymi proroctwami i innymi wymysłami chorego umysłu.
Nie ma w nim, jak każdy może się przekonać, ani słowa o „groźbach karalnych” (w które nie wierzę), trollowaniu czy „itp”. Jest bardzo klarowna i jednoznaczna wypowiedź na temat tego, że ban zostaje przyznany za „dziwne wizje, fałszywe proroctwa i inne wymysły”, okraszona kuriozalnym zarzutem o „wprowadzanie zamętu” i obraźliwą uwagą o „chorym umyśle” tego użytkownika. W czym więc niby skłamałem albo manipulowałem faktami? Teksty o „groźbach karalnych” dodano x godzin po wlepieniu bana (nie wiem nawet kiedy, bo zauważyłem je przedwczoraj wieczorem), a dopiero dzisiaj rano dostrzegłem, że Anna dorzuciła kolejny fragment na temat przewidzianej w Kodeksie Karnym kary a groźby karalne, stwierdzenie, że „Lucyfer dostał tylko BANA” i kolejną obraźliwą uwagę o chorobie psychicznej tego człowieka (zmienione uzasadnienie jest w tym miejscu: post/zrzut, a stare, dla porównania, tutaj: zrzut).
Co bardzo ważne, dorzucony przez Hardiego tekst o groźbach ze strony Lucyfera nie trzyma się kupy. Jak niby zbanowany user miał je przesyłać do tego JA, conajmniej od 18:10 20/10/2011 nie miał możliwości wejścia na forum? Pomijam już to, że Lucyfer żywi przekonanie, iż większość ludzi zginie w zapowiadanym przez niego końcu świata, więc te „groźby”, o ile w ogóle kiedykolwiek je do Hardiego wysłał, były z pewnością zapowiedzią, że Hardi tego końca świata nie przeżyje…
Pozostaje jednak niepodważalnym faktem, że Lucyfer, wbrew tezom Hardiego z Mini Czata, został wyrzucony z forum za poglądy na temat końca świata i jego terminu, a nie „za groźby, trollowanie itd.”. I nic tego nie zdoła zmienić, bo tak właśnie podaje pierwotna, niepoprawiona po moich wpisach na tym blogu, treść uzasadnienia nałożonego bana.
Kolejny podany przeciwko moim wpisom argument Hardiego brzmi:
(…) nie jest to prawdą, że tylko nieliczne przypadki były przeciwko tobie, bo było niemal całe forum i tego faktu nie zmienisz, że niemal nikt ciebie tutaj nie chciał bo niszczyłeś to forum (…)
Jak widać, mamy tutaj tak naprawdę dwie tezy: Pierwsza na temat „niemal całego forum”, które miało być przeciwko mnie, i druga o „niszczeniu forum”.
Odnośnie pierwszej tezy, to kolejny raz przypomniała mi się prawda, którą przekazano mi w firmie, którą obecnie wykonuję: Jak ktoś jest niezadowolony z usług firmy, to na pewno będzie narzekał na forum, zaś osoba zadowolona nie będzie się tam wypowiadać, bo nie widzi takiej potrzeby. Tak samo jest w moim przypadku: To niemal całe forum, o którym pisze Hardi, to wyłącznie osoby, które w taki czy inny sposób zostały przeze mnie ukarane lub napominanie za niestosowanie się do regulaminu czy obowiązków. Użytkownicy, którzy w żaden sposób nie naruszyli regulaminu, nie mieli nic przeciwko mnie.
Co do drugiej, to „niszczenie forum” zapewne miało polegać na tym, że regulamin nie był dla mnie martwą literą czy też, cytując pewną postać z Piratów Karaibów, „tylko wskazówkami”. Wymagałem przestrzegania każdego punktu, a teksty, które obecnie przechodzą bez żadnej reakcji ze strony JA czy moderatorów lub są „karane” upomnieniami, lądowały w koszu lub były karane ostrzeżeniami. Trudno mi jednak uznać, że to było niszczenie forum, albo że tym niszczeniem była walka o to, aby nie prowadzono na forum jednopozycyjnego „Indeksu Ksiąg Dozwolonych w dyskusjach o Biblii” z Pismem Świętym na liście, czyli łamania prawa ludzi do samodzielnego decydowania o tym, na co chcą się powoływać w rozmowach.
Ostatnia rzecz, o której chciałbym napisać, jest powtórzeniem fragmentu już omówionego z dodatkowym, podkreślonym tekstem:
(…)niszczyłeś to forum tak samo jak niszczysz je będąc po za nim!
To już jest najbardziej zadziwiające, bo doprawdy nie rozumiem, w jaki to niby sposób miałbym niszczyć forum swoimi wpisami na tym blogu. Wpisami, w których komentuję wydarzenia mające tam miejsce, postawę Junior Adminów czy też wykorzystując teksty z wątków jako kanwę wpisów niedotyczących forum. Jeżeli już coś niszczę tymi tekstami, to dobre samopoczucie Anny01 i Hardiego, którzy nie mają teraz żadnej opozycji na forum, która by ośmieliła się wytknąć im publicznie błędy postępowania, nadużywanie uprawnień czy ignorowanie ewidentnych przypadków naruszania regulaminu. Na to jednak nic nie poradzę i nie zamierzam przerywać mojej działalności.
Tak nawiasem to stawiam zakład, że Hardi nie odważy się skomentować tego wpisu tutaj, lecz dalej będzie odpowiadał, o ile się na to zdobędzie, wyłącznie na forum. Tam bowiem ja mu nie jestem w stanie odpowiedzieć, a tutaj nie każdy z użytkowników forum zagląda, więc nie dowiedzą się, jak się rzeczywiście sprawy mają.
Dodane 26/10/2011:
Tak jak sądziłem, Hardi nie odniósł się w żaden sposób do tego, co napisałem w tym wpisie. Co ciekawe, na forum tego również nie uczynił. Możliwe, że zrozumiał, iż jeżeli napisze coś niezgodnego z faktami, to jego teksty zostaną momentalnie z nimi skonfrontowane w tym miejscu.