Na forum biblijnym założono ankietę, w której zadano użytkownikom bardzo ciekawe pytanie:
Czy każdy powinien miec prawo do samodzielnego decydowania o tym, na co chce się powoływać jako argument w dyskusji?
Istnieją trzy możliwe opcje odpowiedzi: „Tak”, „Nie wiem” i „Nie”. Na chwilę obecną, czyli godzinę 19:11, wypowiedziało się dwadzieścia jeden osób. Spośród nich dziesięć opowiedziało się za opcją „nie” jednoznacznie deklarując, że ludziom należy odgórnie narzucać to, na co mogą się powoływać w dyskusji. Z przykrością muszę stwierdzić, że nie spodziewałem się, że aż tak wiele osób przyzna się do zapędów do łamania praw swoich interlokutorów do wolności argumentowania swoich poglądów.
Ciekawe są „uzasadnienia” dla odebrania innym tego prawa. Osoba podpisująca się nickiem taka prawda w swoim uzasadnieniu wybranej odpowiedzi napisał:
Dałem : NIE.
Wybaczcie ale jak ktoś tak jak np. D.R argumentując wrzuca mi jakieś linki „człowieczych mędrców” niewiadomego pochodzenia, a nie zamierza dyskutować na podstawie Biblii to szkoda mi czasu na taką polemikę.
Uwierzcie Panowie i Panie to by strasznie ukróciło pisanie postów i wyszło by kto jak dalece zna Biblię.
Innymi słowy, chodzi o to, aby taka prawda nie musiał czytać „człowieczych mędrców”. Tylko teraz powstaje pytanie: Czy ktoś go zmusza do ich czytania? Przecież sam decyduje o tym, na czym zatrzyma wzrok i z czym się zapozna, oraz czy kliknie w podany link. Nikt go więc nie zmusza. Więc o co mu tak naprawdę chodzi?
Nike z kolei napisała:
Dyskusja według mnie powinna być podsumowana tekstem z Bibli a nie tak katechizm mowi, lub strażnica tak mówi lub ter.prawda czy inna broszurka.
taka prawda, Ja tez zaznaczyłam na nie Wydaje mi się, ze chyba ci co na tak zaznaczyli, nie zrozumieli o co biega w pytaniu.
1. Jak widać tutaj podstawą do odebrania prawa ludziom do podpierania się dowolnymi tekstami jest przekonanie autorki, że dyskusje „powinny być” podsumowywane Biblią. Najwyraźniej według niej jej zdanie na ten temat stanowi wystarczający powód do tego, aby zakazać podpierania swoich tez czymkolwiek innym. Jednak stawiam zakład, że gdyby ktoś zaczął głosić tezę, że w dyskusjach wolno podpierać się wyłącznie dziełami Marksa bo „tak być powinno, a nie Biblią”, to zaczęła by bardzo głośno protestować.
2. Mi zaś z kolei wydaje się, że jednak osoby zaznaczające „tak” właśnie bardzo dobrze zrozumieli o co „biega” w pytaniu, bo dostrzegają, że nikt nie ma prawa decydować za drugą osobę na co ma się powoływać w dyskusjach jako argumenty potwierdzające jej tezy.
Wypowiedź Anowi:
odpowiedziałam „nie” – Kocham Słowo Boże i w cokolwiek wierzę potrafię udowodnić to owym Słowem. Uważam, że wszelkie cytaty z interpretacją przodków to ciekawostki – nie znaczy, że są one aktualne – bowiem poznanie miało wzrosnąć w czasach końca. Gdy po raz pierwszy stanęłam na tym forum miałam nadzieję poznać prawdę – a poznałam tylko interpretację. Jedno muszę dodać na koniec – wszyscy macie rację – tylko każdy w innym punkcie. Osobiście dużo się od Was nauczyłam.
I to ciekawe: Anowi uważa, że jej miłość do Pisma Świętego i zdolność do udowodnienia nim tego, w co wierzy, stanowi podstawę do odebrania innym ludziom prawa do samodzielnego dobierania tekstów, na które chcą się powołać w rozmowie. Ja zaś się zastanawiam, czy kiedykolwiek widziała w swojej ukochanej Biblii fragment, gdy ktoś przez miłość do Słowa Bożego odbierał innym ludziom przynależne im prawa…
Zaznaczyłem NIE,ponieważ Biblią potrafię udowodnić każde swoje wierzenie,nie potrzebuję do tego innych „materiałów pomocniczych”
Uzasadnienie podobne, jak widać z porównania, do wypowiedzi Anowi. Tak samo jak ona bartek uznał, że skoro nie potrzebuje niczego innego poza Biblią, to jest to wystarczający powód do tego, aby innych pozbawić prawa decydowania, czy chcą się powoływać na Biblię czy na inne materiały.
Ja też zaznaczyłam – NIE – jednak zabrakłu w tej ankiecie wyrazu Biblia .jako podstawa w dyskusji na forum biblijnie wierzących …..
Tu niestety, zabrakło uzasadnienia, ale z tekstu przebija się myśl: „Tam, gdzie „forum biblijnie wierzący”, tam dyskutujące osoby mają posługiwać się wyłącznie Biblią. Jak podpierasz się czymś innym, to nie ma dla Ciebie miejsca w rozmowie”.
Ciekawe jakie jeszcze uzasadnienia się pojawią, aczkolwiek sądzę, że większość z nich będzie opierała się na przekonaniu: „Skoro ja uznaję, że skoro mi Biblia wystarcza do uzasadniania swoich tez, to inni też muszą tak czynić.”