Tryb oglądania
26 stycznia 2011, 10:47Konsultant infolinii pewnej telewizji cyfrowej do abonentki:
- Wciśnięcie klawisza „Back” spowoduje przejście dekodera w tryb oglądania telewizora.
Konsultant infolinii pewnej telewizji cyfrowej do abonentki:
- Wciśnięcie klawisza „Back” spowoduje przejście dekodera w tryb oglądania telewizora.
Rozmawiałem sobie z kumpelą z pracy na temat współżycia małżeńskiego, kiedy w trakcie rozmowy, po wymianie zdań na temat zabezpieczania się w trakcie stosunku i czynienia tego „po Bożemu”, ze zdziwieniem mnie zapytała:
- Nie boicie się?
Odpowiedź padła natychmiast:
- Nie.
Wypowiedziałem to praktycznie bez zastanowienia, ale teraz naszła mnie refleksja, że rzeczywiście nie ma się czego bać współżyjąc „tak, jak Pan Bóg przykazał”. Cóż złego może bowiem się stać? Pojawi się ktoś nieoczekiwany w postaci dziecka?
Przecież to nie jest nic strasznego ani złego, więc nie ma czego się bać.
Najtrudniejsze jest świadectwo wiary we własnym życiu. Powiedzenie wśród ludzi, że wierzymy i kierujemy się wiarą. Każdy bowiem boi się wyśmiania, zaś we współczesnym świecie wiara, a zwłaszcza postępowanie zgodne z jej zasadami, jest dla wielu powodem do wyśmiania drugiego człowieka.
Jeden z moich znajomych pisząc na swoim blogu poruszył temat odkładania na emerytury: Odnosząc się do niedawnych „reform” systemu emerytalnego w wykonaniu rządu z premierem Tuskiem na czele zauważył, że gdyby państwo nie obciążało obywateli, to każdy z nas mógłby sam sobie odłożyć na emeryturę.
Ma w tym rację, a jednocześnie nie ma racji. Owszem, teoretycznie gdybyśmy mieli mniej zabierane przez rząd, to więcej pieniędzy w kieszeni oznaczało by, że jest z czego odkładać na emeryturę. Jednakże zapomniał o tym, że w naszym narodzie nie bardzo istnieje zwyczaj odkładania sobie na przyszłość. Niestety, w praktyce przejadamy nasze wypłaty i nie odkładamy sobie pieniędzy ani na czarną godzinę, ani na emeryturę.
Jak bowiem cokolwiek odłożyć, kiedy normalne wydatki sprawiają, że nie zostaje żadna nadwyżka pieniędzy, która można by ulokować w jakimś funduszu, aby procentowała i przynosiła zysk?
Nota bene, nawet gdyby państwo zabierało nam mniej pieniędzy swoimi podatkami, to nieubłagane prawo podaży i popytu błyskawicznie zlikwidowało by różnicę w wysokości pensji. Więcej pieniędzy na rynku momentalnie wywołało by inflację z racji na to, że w chwili, gdy zaczyna wzrastać popyt na jakieś produkty, to dostawcy momentalnie zaczynają podnosić ceny aby więcej zarobić. W efekcie nasze większe pensje zostaną zeżarte przez podwyżki cen i nic z nich nie trafi do „emerytalnej skarpety” w ramach prywatnie robionych oszczędności.
Czytając forum biblijne trafiłem na taką wypowiedź na temat wyroku potępienia, który skazuje na wieczną mękę w piekle, która stanowiła podsumowanie wywodu mające zaprzeczyć nauczaniu o piekle:
Wieczny niebyt. OK!
Ale, wieczna męka?
To już nie miłość i sprawiedliwość to (…).
Tak sądzę.
Każdy, jak by na to nie patrzeć, posiada prawo do własnej opinii na dany temat. Niezależnie od tego, czy jest stuletnim starcem, który już kiepsko kontaktuje, czy też małym dzieckiem, które niewiele jeszcze rozumie. Nawet wtedy, kiedy błądzi, to nikt tego prawa nie może mu odebrać ani zabraniać wypowiedzi. Inną kwestią jest to, czy wyrażana opinia, tak jak na przykład powyższa, jest prawidłowa. W powyższym przypadku, nawet jeżeli autor zacytowanego tekstu uważa inaczej, jego ocena nauczania o wiecznej męce jest błędna.
Dlaczego?
Autor ma wypaczone przez ludzie sądy poczucie sprawiedliwości. Wydaje mu się, że miłość do innego człowieka i skazanie go na karę trwającą wieczność są nie do pogodzenia. Uważa, jak widać powyżej, że sprawiedliwi i miłujący człowieka sędzia nigdy nie skaże winowajcy na karę, która będzie trwała wieczność. Jak bowiem za czyn w życiu, które jest „małym śladem” w porównaniu z wiecznością, można skazywać na tak „okrutną karę”?
Można. Wynika to właśnie ze sprawiedliwości, a miłość Boga do ludzi nie stoi tutaj na przeszkodzie. Bóg bowiem przestrzegł ludzi przed tym, jaki jest los przewidziany dla tych, którzy się do niego nie nawrócą i zostaną potępieni. Skoro więc ktoś jest świadomy tego, że w razie potępienia będzie skazany na wieczną mękę, to wydany wyrok będzie w pełni sprawiedliwy. Tak bowiem jak morderca skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwątpienia może winić wyłącznie siebie za ten wyrok, tak potępiony może winić wyłącznie siebie. Miłość Boga do niego nie przejawia się bowiem w tym, że oto zamiast skazać grzesznika na wieczną mękę Bóg go unicestwi, ale w możliwości nawrócenia i uzyskania zbawienia do ostatniej chwili jego życia.
Bóg jest miłującym Ojcem, ale zarazem sprawiedliwym sędzią. Sprawiedliwość zaś wymaga wydania sprawiedliwego wyroku zgodnego z obowiązującym prawem, a nie z ludzkim poczuciem sprawiedliwości, które każe skazywać na łagodny wyrok w zawieszeniu.
Uczeni od dawna to podejrzewali, teraz zdobyli twarde dowody: przyjmowanie suplementów diety jest bezcelowe, a czasem nawet szkodzi. (…)Niepodważalnych dowodów dostarczył przełomowy eksperyment określany jako Women’s Health Initiative (WHI), którego wyniki opublikowano w ubiegłym roku. W badaniu uczestniczyło 162 tys. kobiet w wieku od 50 do 74 lat, które przez co najmniej osiem lat regularnie przyjmowały preparat multiwitaminowy. Okazało się, że…
Co się okazało możesz przeczytać w tym artykule:
W regulaminie jednego z licznych for protestanckich znalazłem punkt definiujący, kto jest protestantem. Spośród pięciu wyznaczników protestanckości danej osoby najbardziej zaintrygował mnie ten:
Tylko wiara, a nie dobre uczynki, są podstawą do usprawiedliwienia człowieka przed Bogiem.
Co jak co, ale o autorze tego tekstu można z całą pewnością powiedzieć, że czytając Pismo Święte pominął w nim 2 rozdział listu św. Jakuba. Pada w nim bowiem zdanie, które przekazuje nam całkowicie odmienna naukę na temat usprawiedliwienia:
Jk 2:24 „Widzicie więc, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia dzięki uczynkom, a nie przez samą tylko wiarę.”
Obawiam się, że tak samo, jak w przypadku większości protestantów, właściciel tego forum, a zarazem autor zacytowanego fragmentu regulaminu, pod sola scriptura rozumie jedynie „sola to co ja chcę w Biblii zobaczyć”. W przeciwnym przypadku nie zaprzeczałby zacytowanym powyżej słowom św. Jakuba na temat tego, czy sama wiara jest wystarczająca do usprawiedliwienia człowieka przed Bogiem.
Coś mam takie wrażenie, że PO bardzo boi się o wynik najbliższych wyborów parlamentarnych. Szczególnie zaś tego, co konkurencyjne partie mogły by powiedzieć na jej temat w reklamach wyborczych w radiu i telewizji.
Jakoś tak bowiem nie bardzo do mnie przemawia uzasadnienie, dla którego politycy tej partii postanowili przepchnąć ustawę, która zakazuje zamieszczania przez partie polityczne spotów w radiu i telewizji oraz ogłoszeń w prasie. Co jak co, ale jak partia rządząca ni z tego, ni z owego kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi zaczyna twierdzić, że partie powinny publiczne pieniądze z dotacji przeznaczać na „edukację i działalność społeczną”, a nie na kampanię wyborczą, to coś tutaj, kolokwialnie mówiąc, śmierdzi.Ktoś ewidentnie ma coś do ukrycia i nie chce, aby trąbiono o tym wszem i wobec w miejscach, gdzie jest największa docieralność.
Hm… Pewnie PO nie chce, aby wypomniano jej, że przed ostatnimi wyborami obiecywała, że wprowadzi jednomandatowe okręgi wyborcze do Sejmu.