Powiadają, że wróbel ma dwie nogi, a szczególnie lewą.
Dowcip, jak każdy abstrakcyjny, niezrozumiały. Tak samo niezrozumiałe jak ten dowcip jest także to, że niekatolicy w swoim uporze nie chcą zrozumieć tego, że w Kościele katolickim do wielu spraw podchodzi się inaczej, niż się to czyni np. wśród protestantów n-tego pokolenia.
Tak przykładowo ostatnio tknęła mnie diametralna różnica w podejściu do wspominania wydarzeń z życia Chrystusa w czasie obchodzenia świąt czy to Bożego Narodzenia czy Wielkanocy i brak zrozumienia dla tej różnicy u niekatolików. Oni bowiem podchodzą do tego jako do czystego wspomnienia tamtych wydarzeń i traktują to jako rzecz zamkniętą – ot, jak gdyby czytali podręcznik do historii. Tymczasem w Kościele katolickim obchodzenie wspomnienia danego wydarzenia jest niejako uczestnictwem w nim. Towarzyszeniem Chrystusowi w tym, czego doświadczał i co przeżywał, a nie tylko suchym odczytaniem informacji i przypomnieniem tego, co się działo.
Niestety, klapeczkowe patrzenie antykatolika na KK nie pozwoli mu na dostrzeżenie tego faktu i będzie się oburzał, że np. śpiewa się kolędy będące kołysankami, bo przecież „Chrystus nie jest już dzieckiem”. Tego zaś, że w ten sposób katolik chce się włączyć w życie Chrystusa i uczcić także to, iż był On bezbronnym dzieckiem wymagającym opieki, to już nie będzie chciał dostrzec. Bo i po co? Wtedy musiałby jednak zrozumieć tą różnicę, o której pisałem na początki, i nie mógłby się oburzać na katolików z powodu np. kolędy „Lulajże Jezuniu”.
related post
Tags: święta, wypaczenia