W komentarzach do wpisu pt. Uwielbienie (muzyczne) cz. 2 na blogu pisanego przez Przemysława Golę, wywiązała się taka krótka wymiana zdań:
Einstein: Jak rozpoznać, czy zbór głosi herezję, skoro twierdzi, że na Biblii się opiera?
Przemysław Gola: Właśnie po to została nam dana Biblia, abyśmy mogli skonfrontować z nią to, co głosi dany nauczyciel. Po tym poznajemy, że dany zbór głosi herezję, że jego nauczanie nie jest zgodne z Biblią.
E.: Tylko skąd wiedzieć, że to nie ja źle rozumiem Biblię i tworzę herezje na jej podstawie? Może to jednak zbór głosi prawidłowo, a moje rozumienie jest błędne?
P.G.: Porusza Pan ważną kwestię. Mianowicie, czy możemy mieć pewność, że nie popadliśmy w zwiedzenie? Wszak człowiek zwiedziony nie wie, że jest zwiedziony. To prawda, że człowiek zwiedziony nie wie, że jest zwiedziony. Dlatego mówimy, że właściwa wiara jest również darem Bożym. To Bóg przez Ducha Świętego otwiera oczy i prowadzi do właściwej wiary tych, nad którymi się zlituje i którzy przyjmą ów dar wiary. Jednakże jest również czynnik ludzki, który zależy od nas. Mianowicie samo Pismo mówi, jak nie być zwiedzionym przez byle oszustwo ludzkie.
E.: Ja jednak nie pytam o to, jak nie być „zwiedzionym przez oszustwo ludzkie”. Chciałbym po prostu dowiedzieć skąd mam skąd mam wiedzieć, że to nie ja błądzę w swoich interpretacjach Pisma Świętego?
P.G.: Poprzez zapoznanie się z tym Pismem! Myślę, że pytanie jest podobne do: „skąd mam wiedzieć, że nie jestem daltonistą”.
Są tam jeszcze w tym momencie trzy dodatkowe wypowiedzi, ale to co zacytowałem jest już wystarczające, ponieważ widać już tytułowe zatoczenie koła przy rozpoznawaniu herezji.
Protestanci i inni chrześcijanie wywodzący się z tego nurtu odstępstwa od Kościoła katolickiego, żyją w przekonaniu, że Biblia jest wyznacznikiem i „nadrzędną instancją” jeżeli chodzi o tworzenie, uzasadnianie i rozpoznawanie właściwego nauczania. Są także święcie przekonani, że każdy człowiek może wyjaśniać i interpretować teksty zawarte w księgach Pisma Świętego. W efekcie protestantyzm jest jednym z najbardziej podzielonych nurtów chrześcijaństwa, w którym codziennie dochodzi do coraz to nowych podziałów i tworzenia kolejnych wyznań na skutek rozchodzenia się interpretacji Biblii w różnych wspólnotach i wyznaniach protestanckich.
Jednakże, ponieważ każdy chce mieć jakieś poczucie stabilizacji, a sola scriptura daje im ku temu wygodną podstawę uciszającą ewentualne zawahania dobrego samopoczucia co do kwestii właściwego rozumienia Słowa Bożego, powstaje swoiste błędne koło mające na celu wmówienie sobie, że dobrze się czyni odrzucając nauczanie wspólnoty, do której się należy. Jest nim, widoczne w rozmowie zacytowanej powyżej, przekonanie, że „Pismo Święte służy do rozpoznawania herezji”. Oczywiście do rozpoznawania ich nie tylko w zborze, do którego protestant należy, ale także do rozpoznawania ich w swoim własnym myśleniu bez konfrontowania z poglądami innych ludzi, którzy przecież mogą się mylić, a Biblia mylić się nie może.
Na czym polega to błędne koło? Popatrzmy na etapach:
I. Protestant bierze tekst Pisma Świętego i czyta jakiś jego fragment.
II. W/w protestant na podstawie przeczytanego fragmentu dochodzi do określonych wniosków czy nauczania, które przyjmuje za prawdziwe.
III. Celem sprawdzenia, czy dane nauczanie jest prawidłowe, protestant sięga po Biblię i czyta ją w poszukiwaniu potwierdzenia lub zaprzeczenia stworzonej tezie.
Kółko się zamyka.
Czytelnik sam sobie sprawdza błędy w rozumieniu tekstu, który przed chwilą przeczytał, poprzez czytanie tego tekstu. Czy to da jakiś efekt? Mało prawdopodobne. Bardziej realne jest to, że utrwali w sobie przekonanie, że prawidłowo zrozumiał przeczytany tekst, a wszystkie odmienne opinie są po prostu błędne i należy je odrzucić.W efekcie, jeżeli znajdzie jakiś zwolenników dla swoich przekonań, bardzo szybko stworzy kolejne wyznanie, w którym będzie głoszona „jedyna zdrowa nauka, która jest zgodna z Biblią”.