Wpisy archiwalne z: 8 września 2010

Historia złodziejska

8 września 2010, 18:49

O dwóch takich… Wróć!

Jak ukraść księżyc – przyznam, że na tę animację szedłem z duszą na ramieniu. Zwiastuny, jakkolwiek fajne, nastrajały mnie umiarkowanym optymizmem jeżeli chodzi o warstwę fabularną filmu. Ile bowiem razy można wałkować temat przestępcy, do którego trafia pod opiekę jakieś dziecko? Jak się okazało można wiele razy i z kina wyszedłem usatysfakcjonowany i bez poczucia straty pieniędzy wydanych na bilety.

Nie będę opowiadał wam przebiegu akcji, bowiem uważam, że każdy powinien samodzielnie przekonać się o tym, co się dzieje w trakcie filmu. Jedyne, co mogę przekazać to ta informacja, że do pewnego złodzieja trafią nagle trzy bardzo małe dziewczynki i wywołają swoiste trzęsienie ziemi. Jakie? Każdy powinien przekonać się samodzielnie. Ja zaś przejdę w tym czasie do zupełnie innych kwestii…

Dialogi:

Dowcipne, lekkie i przyjemne. Bardzo dobrze dostosowane w polskiej wersji do ruchu warg postaci. Szczególnie przyjemnie ogląda się scene czytania pewnej książeczki, gdzie to co postać mówi jest szczególnie istotna dla toczącej się akcji.

Postacie:

Śmieszą, wzruszają lub irytują zależnie od tego, na kogo się patrzy, zgodnie, jak mniemam, z planami autorów. Osobiście największą sympatią darzę średnią z dziewczynek za jej podejście do świata.

Świat:

Niestety, w tym przypadku istnieje spory babol, który mnie zirytował po wyjściu z kina: W świecie przedstawionym w filmie nie istnieje policja, a przynajmniej jej działalność jest całkowicie niezauważalna. Przez cały okres projekcji nie zobaczyłem tam ani jednego policjanta, co, zważywszy na rozmiary (dosłownie) przestępczości jest co najmniej dziwne. Jednakże, jeżeli popatrzeć na całą fabułę, to obecność policji mocno skomplikowała by działania bohaterów pozytywnych i negatywnych.

Grafika:

Film został zrobiony w konwencji karykatury, przez co nie można spodziewać się proporcjonalnych postaci, budynków i pomieszczeń. Jednakże, jak by nie patrzeć, animacje są bardzo ładne i efektowne.

Scenariusz:

Opowieść jest nieco przewidywalna, ale potrafi wciągnąć.

Ogólnie rzecz biorąc polecam film każdemu, kto szuka odrobiny lekkiej, przyjemnej rozrywki na wieczór. Ja bawiłem się całkiem nieźle.