Parę dni temu dostałem kolejną lekcję w ramach kursu. Dzisiaj jest wtorek, a ja jej jeszcze zbytnio nie ruszyłem i nawet wiem dlaczego: Z trzech podpunktów tylko jeden dotyczy pracy nad czystym tekstem Pisma Świętego. Pozostałe, niestety, polegają na przeczytaniu lub odsłuchaniu wykładów teologów protestanckich, a potem udzielenia odpowiedzi praktycznie na ich podstawie. W dodatku te dwa zadania, polegające na opracowaniu wykładów protestanckich, są praktycznie poznawaniem teologii i wiary protestanckiej, a nie tekstu Pisma Świętego.
Przyznam się, że nie tego spodziewałem się po kursie.