Przeglądając sobie dzisiaj, jak to zresztą mam w zwyczaju, bloga znajomego protestanta trafiłem na wpis zapraszający do uczestnictwa w kursie biblijnym, po którego przejściu absolwent „będzie się mógł cieszyć solidną, ugruntowaną wiedzą na temat Nowego Testamentu.”
Ponieważ sprawa mnie zaintrygowała sięgnąłem głębiej i zajrzałem na stronę promującą kurs, gdzie się okazało, że cała sprawa odbywa się drogą mailową na zasadzie:
Uczeń otrzymuje materiały do przeczytania a potem udziela odpowiedzi pisemnych i przesyła je do nauczyciela. Każdy uczeń posiada swojego osobistego nauczyciela o określonych kwalifikacjach. Zadaniem nauczyciela jest weryfikacja odpowiedzi ucznia i udzielanie wskazówek do dalszej pracy.
Chwila namysłu, przejrzenie programu… Ok, wchodzę w to. Wiedzy nigdy za wiele.
Z racji na to, że istnieją dwie wersje kursu, czyli dla początkujących i dla ambitnych, a ja jestem osobą ambitną, wybrałem drugą opcję i posłałem zgłoszenie. Teraz czekam na odpowiedź… Ciekawi mnie bardzo, co też otrzymam w pierwszym etapie, który według programu ma dotyczyć Bóstwa i człowieczeństwa Jezusa Chrystusa.
Kiedy coś przyjdzie to oczywiście nie omieszkam tego opisać.
related post
Tags: Pismo Święte