„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”
Czytanie z dnia dzisiejszej niedzieli jest dobrą odpowiedzią na kwestię „grzesznych księży”, która według niektórych osób jest dowodem na to, że niemożliwym jest to, aby prezbiter na ten przykład mógł odpuszczać grzechy, czy miał władzę sprawowania Eucharystii. Tym osobom sugeruję uważne przeczytanie tego fragmentu…
Dla innych wyjaśnię od ręki: Chrystus poucza nas w tym miejscu, że mamy prosić aby otrzymać. Nie warunkuje, wbrew tezom niektórych osób, otrzymania tego, o co prosimy, od bezgrzeszności. Stwierdza jednoznacznie, że „każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje”, a nie „każdy, kto jest bez grzechu, kto prosi, otrzymuje”. Kimże więc my jesteśmy, aby negować słowa Zbawiciela i warunkować otrzymanie tego, o co prosimy, poziomem i ilością grzechów na sumieniu?
Przepraszam za brak polskich znakow. Rowniez wysluchalam ten fragmeny ewangelii dzisiaj w moim parafialym kosciele. Ten tekst z ewangelii jest budujacy, poniewaz jest zacheta da tego, aby modlic sie i nie ustawac, niezaleznie od stanu naszego sumienia. Jesli bedziemy swiadomie chcieli pojsc za Jezusem, to naturalna koleja rzeczy bedziemy prosic o odpuszczenie grzechow. Jezus ponadto powiedzial, ze nie wyrzuci przecz nikogo, kto przychodzi do Niego. On widzi nasze polozenie, nasze grzechy i pragnie, abysmy przyszli do Niego i zlozyli nasze troski. Jest jeszcze jedna rzecz: ludzie wmawiaja sobie, albo rowniez inni im wmawiaja, ze nie zasluzyli na zbawienie i rzucaja kolejne klody pod nogi. Tez kiedys mialam takie same rozterki, w koncu doszlam do wniosku, ze nalezy zawsze wzywac Jezusa, zwlaszcza wtedy, gdy dopada zniechecenie. Pozdrawiam