To nie przejdzie
22 lipca 2010, 06:00Rozmyślając o awanturze na Forum biblijnym wywołanej tym, że usunąłem zdanie pewnego usera, w którym bez podania dowodów oskarżył własnego dziadka o modlitwę do obrazów, doszedłem do dość gorzkiego wniosku:
To nie przejdzie.
Nigdy nie uda się przekonać niekatolików, którzy są przekonani że „przed”=”do”, że nie mają racji kiedy piszą, że „byliśmy w kościele i widzieliśmy ludzi modlących się do rzeźb”. Są tak mocno nakręceni w przekonaniu, że katolicy po prostu muszą modlić się do obrazów czy rzeźb, iż żadne świadectwo, żadne przekonywanie co do stanu faktycznego nie zdoła zmienić ich poglądów.
To jest jedna ze „spraw nieprzenikalnych”. Jeden z „dogmatów” antykatolickiej wiary: „Katolik modli się do rzeźb i obrazów”.
Koniec kropka.
A to, że się w rzeczywistości nie modli? Kto by na to patrzył.
Na zakończenie tekst, który mnie rozłożył na łopatki. Moja rozmówczyni w kwestii obrazów napisała takie słowa (pogrubienie i podkreślenie moje):
Yarpenie, jak ktoś klęczy przed obrazem i modli się, to modli się do czego? do tego co ma przed sobą. Do Boga można modlić się na leżąco, siedząc, stojąc, jadąc – i nie trzeba patrzeć w święty obraz.
Piękny przykład tego, co opisałem powyżej.