Avatar

18 lipca 2010, 20:47

Po bardzo długim czasie, licząc  o chwili premiery, obejrzałem wreszcie ten film. I wiecie… Nie rozumiem nad czym tak pieje z zachwytu większość osób kiedy piszą o przełomowym dziele J. Camerona. Możliwe, że jest przełomowe pod względem zastosowanych animacji, ale… Jedynie w kwestii szczegółowości, albowiem równie piękne krajobrazy wyczarowywano w filmach już wiele razy. Reszta filmu to jedna wielka zrzynka i powtarzanie ogranych motywów w takiej ilości, że potrafiłem z mniejszą lub większą dokładnością przewidzieć co za chwilę wydarzy się na ekranie.

Zarzut nr 1: Obcy

Kosmici o nazwie Na’vi przedstawieni na ekranie, poza wzrostem, kształtem nosa (jakiś taki podobny nozdrzy kotów), kolorem skóry, 4 palcami i „łączem” w warkoczu niczym nie różnią się od ludzi. Zachowanie, obyczaje, język – gdyby ich pozbawić wymienionych cech i umieścić w Ameryce Północnej to każdy wziąłby ich za jakieś indiańskie plemię. Iluzję potęgowała by zwłaszcza skierowana do zabijanych zwierząt prośba o przebaczenie za zadaną im śmierć.

Zarzut nr 2: Fabuła

Schemat ograny do cna: Niechętny żołnierz trafia do odległej placówki, gdzie dostaje zadanie zmieszania się z obecnym tam ludem, niechętnym dla działań podejmowanych przez ludzi z tej placówki. W trakcie swej misji główny bohater przekonuje się, że sprawa wygląda inaczej, niż mu ją malowano, zakochuje się w dziewczynie z infiltrowanego ludu, a następnie wstępnie przechodzi na ich stronę. Na skutek wyjścia na jaw, z jaką misją był posłany, zostaje odtrącony przez lud, do którego musi wrócić w jakiś bardzo spektakularny sposób, aby powieść ich do z góry wygranego boju o wolność. W między czasie giną osoby, o których od pierwszego pojawienia się na ekranie wiadomo, że dla większej dramaturgii i realizmu muszą umrzeć.

Dodatkowym, olbrzymim jak dla mnie zgrzytem, jest wyjawienie paru kluczowych elementów, co sprawia, że kiedy np. ma miejsce rozmowa o wyjątkowo wrednym stworze latającym, który zdołało „osiodłać” zaledwie pięć osób, to wiadomym było, że kiedy wreszcie wyjdzie na jaw szpiegowska misja Jacka i zostanie wykopany z plemienia, będzie musiał dosiąść właśnie tę bestię, aby przekonać obcych do siebie.

Zarzut nr 3:  Statek kosmiczny i inne pojazdy, niekoniecznie latające.

Troszkę przykro się o to czepiać, bowiem ogólnie rzecz biorąc to bardzo lubię ujęcia mające miejsce w kosmosie, ale kiedy zobaczyłem na ekranie statek, którym Jack przyleciał na Pandorę, to pomyślałem sobie: Czy ja oglądam jakąś grę komputerową? Zdjęcia co prawda piękne, ale bardziej realistyczne statki kosmiczne można obejrzeć w chociażby w Star Treku. Dno…

Kolejna kwestia, to wszystko inne, co się pojawiało w przestrzeni Pandory i na jej powierzchni. „Śmigłowce” to mieszanka amerykańskich helikopterów szturmowych Apache ( widzianych z boku), śmigłowca transportowego Huey (kabina pasażerska) i pionowzlotów głównego bohatera negatywnego z filmu Iniemamocni (śmigła umieszczone w pierścieniach ochronnych po bokach kadłuba). Patrząc z przodu, zarówno na te mniejsze, jak i na największy transporter, miałem wrażenie, że gdzieś już  te latające ustrojstwa widziałem: W filmie Obcy: Decydujące starcie latało sobie bardzo podobne cudo, używane przez kosmicznych Marines jako maszyna desantowo-szturmowa.

Z kolei mechy, czyli maszyny używane przez piechotę do przenoszenia i „ręcznej” obsługi najcięższego uzbrojenia strzeleckiego, zostały, jak by nie patrzeć, zerżnięte częściowo z serii Matrix, a częściowo z powieści Kawaleria kosmosu Heinleina. Oczywiście po drobnych modyfikacjach: W stosunku do matrixowych są  mniejsze, mają zakrytą kabinę i nie posiadają zamontowanego na stałe uzbrojenia, zaś porównaniu do opisanych przez Heinleina nie posiadają opancerzenia kabiny pilota, która jest jedynie oszklona.

Zarzut nr 4: Flora i fauna.

Zwierzaki i rośliny, aczkolwiek piękne, to wykazuj zdumiewające podobieństwo do naszej ziemskiej flory i fauny. Graficy najwyraźniej mocno wzorowali się na ziemskich zwierzętach, bo niektóre stworzenia pojawiające się w filmie wyglądają jak krzyżówki szalonego naukowca co dało dość komiczne efekty. Przykładami niech będą tutaj najcięższe stworzenia lądowe, które wyglądają jak połączone ze sobą rekin młot i nosorożec, oraz latające będące krzyżówką motyla z pterozaurami. Intrygującą „wpadką” jest fakt, że chociaż wszystkie stworzenia „wyższe” na Pandorze mają po sześć kończyn, to Na’vi jako jedyni mają ich cztery…

Poważną nielogicznością pozostaje inna kwestia: Kiedy Jack został odłączony od avatara po ataku ziemian na wioskę Na’vi, jego tubylcze ciało pozostało bez opieki przez co najmniej kilka godzin. Jednakże, mimo iż las roił się od różnego rodzaju drapieżników, jego avatar nie został nawet napoczęty przez zwierzęta. Równie dziwne jest to, że chociaż w trakcie pierwszego nocnego spaceru Jack został zaatakowany przez drapieżniki, to na późniejszych etapach „rozwoju osobowości”, żadne zwierzę, poza jednym latającym, nie wpadło na pomysł przerobienia go na obiad.

Podsumowując:

1. Typowa space opera (to akurat nic złego).

2. Ograne wątki.

3. Kolosalne błędy logiczne.

4. Wygląd gry komputerowej.

To wszystko sprawia, że nie żałuję tego, iż odpuściłem sobie wyjście do kina na ten film. Gdybym go tam obejrzał, to potem żal było by mi tych pieniędzy, które wydałbym na bilety.


related post

Tags:

Komentarze: 2

  1. Riddick pisze:

    Hehehe… Szczerze to dzięki Tobie Yarpen mam zapewnioną dawkę humoru na wakacje. Pradę mówiąc, jeśli to co nazwałeś „zarzutami” byłyby nimi naprawdę, oznaczałoby to że jedyne filmy jakie powinny być tworzone to nudne pozbawione jakiejkolwiek zaawansowanej grafiki filmy z lat 50, robionych wyłącznie pod gust krytyka sztuki Yarpena. No ale nie tędy droga. Takim jeszcze drobnym wstepkiem zastanawiam się, po przeczytaniu Twojej opinii na temat filmu, czy naprawdę oglądaliśmy ten sam „Avata” Jamesa Camerona czy może oglądałeś jakąś podróbę, rozpoczynając od tego, że główny bohater nie ma na imię Jack…

    „Zarzut 1″ To zupełnie nietrafione omówienie obcych zamieszkujących pandorę, gdyby pozbawić ich tych wyjątkowych cech przypominaliby każde dowolne plemię, nawet pierwszych Słowian albo egipcjan, ale to właśnie ich wyjątkowość i podejście do żywych istot, między innymi to co wedle Ciebie potęguje iluzje, czyli przepraszanie za zadanie śmierci jest czym co sprawia że są nieszablonowi.

    „Zarzut 2″ – Fabuła. Na prawdę nie rozumiem o co się pieklisz, skoro nawet reżyser stwierdził że w żadnym razie nie zamierza tworzyć nowej fabuły. Fabuła Avatara to banał, fakt, ale to wszystko dlatego aby ten banał pokazać zupełnie inaczej, jak dokonano tego w Avatarze. No, ale żeby to zrozumieć trzeba było czytać, czytać, czytać…

    „Zarzut 3″ statek… Na prawdę, Yarpen, również oglądałem Star Treki nawet Star Warsy, ale mimo wszystko ten statek z Avatar był najlepiej wygenerowanych statkiem i te z innych filmów mogą się chować. Co do mechów czy transporterów zgoda, nie wysilono się aż za bardzo na oryginalność, ale przy całym filmie to i tak nie stanowi jakiegoś minusa, tym bardziej po dobrym montażu całości.

    „Zarzut 4″ – Czy naprawdę „wpadką” jest fakt że najlepiej rozwinięta forma życia na pandorze ma cztery kończyny w przeciwieństwie do reszty? Oczywiście pomijając fakt, że nie wszystkie formy życia miały po sześć kończyn, niektóre też posiadały cztery albo mniej, ba, dało się nawet zobaczyć coś z większą ilością niż sześć…
    Zwracając uwagę na to co nazwałeś nielogicznością, możliwe że nie zwróciłeś uwagi na kilka istotnych rzeczy. Na wspomnianej scenie, gdzie Jake został pozostawiony na kilka godzin, zawróć uwagę, że miejscem w którym został odłączony były gruzy jakie zostały po zniszczeniu domowego drzewa, wielkie połacie terenu zostały spalone, Jake został odłączony jak jeszcze się wszystko paliło, a jak się przebudził, widoczna była warstwa popiołu, jaka osiadła na nim. Cała okolica została zrujnowana, wszystkie formy żywe jakie były po prostu pouciekały, gdyż prawdopodobne było że nie znały takiego zjawiska na tym terenie.
    Druga rzecz jaką „zauważyłeś” że podczas pierwszego spacerku Jake został zaatakowany, ale także podczas tego samego wieczoru został początkowo poinstruowany że zachowuje się „jak głośno jak dziecko” (cytat niedosłowny) po tym już nie miał więcej samodzielnych spacerów, a poza tym, jak może pamiętasz, Jake został „skierowany” na naukę do Neytiri która miała także nauczyć go poruszania się jak Na’vi co zapewne łączyło się z tym, że odebrał kurs z cyklu: jak się poruszać aby nie skończyć jako lunch.

    Podsumowując

    1. Biorąc pod uwagę zamierzenie reżysera, bardzo udany film

    2. Dawne wątki ukazane w świetnym formacie

    3. Logiczna fabuła, zrozumiała dla ludzi którzy mają chwilkę na analizę filmu

    4. Nie wiem gdzie oglądałeś, ale za każdym razem jak byłem na tym w kinie, a byłem tylko 3 razy, nigdy nie miałem wrażenia gry komputerowej. Technika wykorzystana przy produkcji filmu w ogóle nie pozwala mieć takiego wrażenia, no chyba że oglądasz film na małym, 15 calowym ekraniku i to jeszcze na przedpotopowym dvd, co właśnie chyba mam wrażenie zgadłem, bo napisałeś że nie byłeś na tym w kinie, więc pewnie gdzieś pokątnie to obejrzałeś. Żałuj, na wielkim ekranie film jest świetny, o wiele bardziej realistyczny graficznie niż ostatnio wypuszczony na ekrany ” Koszmar z ulicy wiązów” czy zeszłoroczny „Piątek trzynastego”. Ciao!

Skomentuj

Musisz być zalogowany aby zamieścić komentarz.