Jedno zdanie z tego czytania:
Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie;
W mojej opinii, jest to najbardziej sprzeczny z ludzkimi przekonaniami fragment wymagań, które Chrystus przekazał nam do wypełniania.
Miłujcie waszych nieprzyjaciół.
Wszystko aż woła w człowieku, że to nie jest słuszne. Skoro bowiem ktoś jest moim nieprzyjacielem i chce dla mnie tego, co najgorsze, to dlaczego ja mam za to odpłacać miłością? Dlaczego mam kochać tego człowieka, który nie chce dla mnie niczego dobrego? Przecież to nie jest normalne.
Jednakże… Ta miłość, miłość do człowieka, który jest naszym wrogiem, jest uczeniem nas miłości najdoskonalszej ze wszystkich. Miłości, która nie mówi „kocham Cię za to, że…”, „kocham Cię, ponieważ…” itd. Jest to wymaganie nauczenia się miłości „pomimo”: Kocham Cię, pomimo tego, że jesteś moim wrogiem.
Uczmy się tej miłości.