Wpisy archiwalne z: 7 czerwca 2010

„Nie ma prawa…”

7 czerwca 2010, 11:08

Wracając do kwestii in vitro, warto zauważyć, że wszelkie organizacje i osoby, które promują tę metodę rozmnażania i tworzą peany wychwalające ją pod niebiosa, równocześnie usiłują ograniczyć prawa przeciwników do wypowiadania się na jej temat. Szczególnie dotyczy to Kościoła katolickiego, który jednoznacznie i bezkompromisowo wypowiada się o niej w sposób negatywny pokazując sprzeczność między jej stosowaniem a przestrzeganiem nauczania Bożego.

Jednakże… Czy rzeczywiście Kościół nie powinien wypowiadać się na temat tej metody i ograniczyć się do wypowiadania na tematy np. Chrystusa czy nieba?

Pomyślmy logicznie: Wiara stawia przed człowiekiem określone wymagania, które pochodzą od Boga. Nie tylko dotyczące tego, w co ma wierzyć, ale także odnośnie jego postępowania. Teraz powstaje kwestia tego, czy istnieje jakikolwiek aspekt życia ludzkiego, w którego przypadku można powiedzieć, że „wiara go nie dotyczy”?

Jak na moje oko, to nie ma niczego, o czym można by tak powiedzieć.

Wszystko bowiem, co przeżywamy, co myślimy, co czynimy będzie podlegało ocenie w czasie sądu szczegółowego i będzie ujawnione na Sądzie Ostatecznym. Nie ma niczego, o czym Bóg powie: „To Mnie nie dotyczy, więc ten fragment pominiemy i nie będziemy się nim zajmować”.

Dlatego też Kościół ma pełne prawo do oceny metod leczenia czy innych praktyk lekarskich pod kątem zgodności z nauczaniem Boga i Jego wymaganiami. Ma pełne prawo powiedzieć, że jakaś metoda jest nieetyczna i niezgodna z moralnością chrześcijańską, bo to jeden z celów jego działania, aby przestrzegać ludzi przed popełnieniem grzechu.Do tego został powołany i tę posługę sprawuje nawet wtedy, kiedy jacyś maniacy chcą mu zamknąć usta i uciszyć ten głos sumienia.