Wpisy archiwalne z: Czerwiec 2010

Obraźliwe

30 czerwca 2010, 11:54

Właśnie się dowiedziałem, że opisanie stanu faktycznego jest obraźliwe.

Zdumiało mnie to niemożebnie, bo do dziś dnia byłem święcie przekonany, że fakt jest faktem, przez co nie może być w nim niczego obraźliwe, a co najwyżej, coś czego można się wstydzić. Przyznam się, że takie podejście do faktów mnie dziwi i jakoś nie potrafi zmieścić się w głowie…

Zabezpieczony: Dla mej pamięci

30 czerwca 2010, 09:28

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić swoje hasło poniżej:


Debata

28 czerwca 2010, 10:40

Obejrzałem sobie debatę prezydencką między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim. Program jak to program, czasem ciekawy, a czasem nudny – pytania padały, odpowiedzi również. Oceniać poziomu nie będę, bo to nie moja działka. Zdziwiło mnie jedynie to, że w ostatnich minutach miałem wrażenie, że oglądam 49 odcinek serialu Ranczo

Ostatnie sekundy podsumowania i programu, człowiek myśli, że już niczego nowego się nie dowie, a tu nagle Komorowski wyciąga ze swojej teczki jakiś papier i zaczyna gromkim głosem najeżdżać na J. Kaczyńskiego, że coś tam na jego temat napisano, a on tego nie zdementował. „Ten papier czeka na pańskie dementi” – grzmiał przez dłuższą chwilę.

Normalne „wyhaczanie grubej ryby”, jak to określił Czerepach w przywołanym wcześniej serialu. Co ciekawe, opierające się na „prawdzie” podobnego typu, co serialowe.  Podobnie bowiem, jak w serialu, okazuje się, że osoba wyhaczająca, mówiąc delikatnie, minęła się z prawdą, kiedy wołała, że „ten papier czeka na dementi”. Na Onecie można bowiem przeczytać:

Jarosław Kaczyński wydał również oświadczenie w którym stwierdził: „nie jest prawdą, abym w Brukseli zaproponował likwidację dopłat bezpośrednich i wszelkiego wsparcia dla rolników”.

No to kto chce jeszcze głosować na wójta… Ekhem… Na marszałka sejmu w najbliższych wyborach prezydenckich?

Było, minęło

23 czerwca 2010, 15:35

Znaczy się, zakończyła się spokojna kampania wyborcza i wróciło walenie bejzbolem po nerach.

Szkoda.

Wyobry

17 czerwca 2010, 06:00

Wielkimi krokami się zbliżają, a mnie martwi fakt, że znowu wielu Polaków wykaże się odpowiedzialnością inaczej i zamiast wyrazić swoją opinię na temat tego, kto powinien być prezydentem, przesiedzą ten dzień w domu na czterech literach. Potem zaś, jak już będzie wiadomo, kto wygrał, będą jęczeć i narzekać, że „znowu prezydentem został nie ten człowiek, który powinien”. Jednak, skoro postanowili mieć w d… to, kto nim zostanie, to nie powinni potem w żaden sposób krytykować ani prezydenta, ani wyniku wyborów. Jak nie chciało się ruszyć czterech liter do lokalów wyborczych, to niech zachowają chociaż tyle przyzwoitości i milczą na temat wyników.

Smarkaczom, którzy nie czują się na tyle odpowiedzialni, żeby zagłosować, za dyskusję na temat wyborów dziękujemy. Obejdzie się.

Krew zalewa

16 czerwca 2010, 12:00

Właśnie jest w trakcie szukania nowej pracy, więc korzystając ze zdobyczy nowoczesnej techniki czynię to także za pomocą internetu poprzez wysyłanie CV mailem w odpowiedzi na rożne oferty pracy. Dzisiaj przekonałem się, że ludzka pazerność nie ma granic i nawet tutaj trafiły już osoby, które żerują na oszukiwaniu innych. Oto bowiem, w odpowiedzi na przesłany mail, otrzymałem wiadomość o treści:

Informujemy, iż zgodnie z procedurami przyjęliśmy Państwa zgłoszenie do pracy biurowej. Informacje oraz wzór umowy wyślemy na Państwa adres podany w CV. W celu bezpieczeństwa danych i ostatecznego potwierdzenia proszę teraz wysłać krótki sms pod numer telefonu o numerze: 92505 o treści: TXT POTWIERDZAM

Zasadniczo już drugie zdanie wzbudziło moje podejrzenia (jeszcze bowiem nie widziałem, aby firma wysyłała umowę o pracę mailem bez wcześniejszej rozmowy), to kolejne włączyło mi brzęczyk ostrzegawczy na poziomie maksymalnym: „Jakie znowu potwierdzenie sms? Coś tu jest nie tak…” Przejechałem mail do końca i widzę tekst: Price: 30,50 PLN

Kurka wodna…

Szwindel na równo. Ja się nie nabrałem, ale znając życie, to pewnie parę osób tego smsa wysłało i nabiło kabzę oszustom. Normalnie szlag człowieka trafia, kiedy widzi takie rzeczy…

Mt 5,43-48

15 czerwca 2010, 06:00

Jedno zdanie z tego czytania:

Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak, będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie;

W mojej opinii, jest to najbardziej sprzeczny z ludzkimi przekonaniami fragment wymagań, które Chrystus przekazał nam do wypełniania.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół.

Wszystko aż woła w człowieku, że to nie jest słuszne. Skoro bowiem ktoś jest moim nieprzyjacielem i chce dla mnie tego, co najgorsze, to dlaczego ja mam za to odpłacać miłością? Dlaczego mam kochać tego człowieka, który nie chce dla mnie niczego dobrego? Przecież to nie jest normalne.

Jednakże… Ta miłość, miłość do człowieka, który jest naszym wrogiem, jest uczeniem nas miłości najdoskonalszej ze wszystkich. Miłości, która nie mówi „kocham Cię za to, że…”, „kocham Cię, ponieważ…” itd. Jest to wymaganie nauczenia się miłości „pomimo”: Kocham Cię, pomimo tego, że jesteś moim wrogiem.

Uczmy się tej miłości.

Spowiedź

14 czerwca 2010, 10:14

Ostatnia Msza Święta w mojej parafii, homilia i zdanie wypowiedziane przez księdza:

„Wielu oddziela spowiedź od Boga.”

Uderzyło mnie zawartą w niej prawdą, bo rzeczywiście wiele osób oddziela spowiedź do Pana Boga.

Konfesjonał nie jest dla nich miejscem, gdzie następuje spotkanie z przebaczającym Bogiem, który czeka na to, abyś poprosił go o odpuszczenie grzechów. Jest wyłącznie dziwnym meblem, gdzie siedzi człowiek ubrany w frymuśne ciuchy, któremu trzeba powiedzieć co się złego zrobiło i poczekać na „odklepanie” przez niego formułki. Miejscem, gdzie jakiś facet czerpie masochistyczną przyjemność z cudzych grzechów.

A Bóg? Przeważnie, o ile jeszcze ktoś wierzy w Boga, stwierdza:  „Bóg tego nie potrzebuje”.

Fakt. Bóg tego nie potrzebuje, bo zna nasze grzechy i wie o każdym, który popełniliśmy. Jednakże, chociaż by się temu zaprzeczało, znając nasza naturę, dał możliwość zwrócenia się do niego w taki sposób o odpuszczenie grzechów, aby każdy dostał jednoznaczną odpowiedź, że oto jego grzech został odpuszczony lub zatrzymany. Człowiek bowiem, nawet jeżeli temu zaprzecza, potrzebuje usłyszeć od kogoś, że oto jego wina została zmazana a grzech odpuszczony.

Nie ukrywajmy. Każdy potrzebuje to usłyszeć. Jasno i jednoznacznie mieć potwierdzone, że oto nie ma już tego grzechu na sumieniu. Dlatego dostaliśmy w prezencie od Chrystusa Sakrament Pojednania: Moment spotkania z Bogiem, który przez posługę prezbitera daje nam możliwość pojednania się ze sobą i uzyskania odpuszczenia swoich grzechów.

Nie można o tym zapominać ani dać się wpuścić w maliny, że to tylko spotkanie z księdzem.