Wpisy archiwalne z: 7 maja 2010

Taka tam lista tematów…

7 maja 2010, 11:13

Istnieją takie kwestie, na które dyskusja z ich oponentami jest z góry skazana na niepowodzenie. To, czy wytoczy się najcięższe działa, najbardziej logiczne i potwierdzone faktami argumenty, czy wskaże się jednoznaczne fragmenty Pisma Świętego, jest w nich bez znaczenia. Po prostu interlokutor jest tak zamknięty na przekazywane informacje, że nic, co by zaprzeczało jego przekonaniom, nie ma szans na przebicie się do jego świadomości.

Można nawet stworzyć długą listę takich tematów.

Temat nr. 1: Wiara w jednego Boga w trzech Osobach, czyli Trójca.

Praktycznie każda dyskusja faktycznie kończy się niepowodzeniem już na pierwszym etapie, czyli próbie przekazania informacji, że wierzący w Trójcę wierzy w jednego Boga. Tutaj nie pomaga nic. Żadne przytaczanie dokumentów, tekstów opracowań, katechizmów itd. Ba! Nawet osobiste świadectwo, że wierzy się tylko w jednego Boga nic nie znaczy. Dlatego, nawet jeżeli dojdzie do prezentacji podstaw z Pisma Świętego dla tej wiary, ta dyskusja jest z góry przegrana – każdy argument jest odrzucany automatycznie, bo przecież „trynitarianin wierzy w trzech Bogów”.

Temat nr. 2: Zakaz czynienia rzeźb i obrazów, czyli protestanckie II przykazanie.

Temat, który jak królik z kapelusza, wyskakuje w wielu różnych rozmowach pomiędzy katolikami, a członkami wyznań protestanckich i pochodnych protestantyzmu. Czasem daje się przekonać rozmówcę, że fragment Wj 20,4-6 nie został przez Kościół katolicki usunięty z Dekalogu, ale częściej interlokutor, patrząc na formułę katechetyczną, zapiera się rękami i nogami, jak katarynka powtarza mantrę: „Nie ma, nie widzę”.

Temat nr. 3: Bezżenność księży.

Nie ma pamiłuj: „Księża są zmuszani do bezżenności i koniec!”. Wolny wybór, świadomość wymagań, ślubowanie Bogu – bez znaczenia. Chrystus i św. Paweł – oni nie mają racji, kiedy wskazują na wartość bezżenności dla Królestwa i służby Bogu. Niech się wali, niech się pali, niech osoby duchowne mówią, że wstąpili na tę drogę z własnej woli i dobrowolnie złożyli ślubowanie pozostania bez żony/męża, to i tak niczego nie zmienia. „Zmuszanie” stanowi „dogmat”, więc nawet jak fakty zaprzeczają jego słuszności, to tym gorzej dla faktów.

Temat nr.4: Kanon Pisma Świętego i księgi deuterokanoniczne.

Choćby przytaczać dekrety synodów z IV wieku, pisma Ojców i papieży, Dekret soboru Trydenckiego, to i tak przeciwnik Kościoła katolickiego będzie się upierał, że 7 ksiąg deuterokanonicznych zostało dołączonych do Pisma Świetego dopiero w XVI wieku. Z równym uporem będzie twierdził, że określenie „wtrórnokanoniczne” mówi o tym, że te księgi zostały uznane za natchnione w drugiej kolejności, chociaż w rzeczywistości oznacza ono, iż pochodzą z kanonu aleksandryjskiego.

To tylko czery przykłady z dużo dłuższej listy… Może kiedyś napiszę ją do końca.