Wpisy archiwalne z: 5 marca 2010

A jednak nie…

5 marca 2010, 13:37

Nie żyjemy, przynajmniej jak na razie, w kraju, gdzie o morderstwie wolno powiedzieć, że jest morderstwem. Nie wolno powiedzieć o zabójcy, że jest zabójcą. Nie wolno wskazać na „lekarza” i powiedzieć, że zamordował nienarodzone dziecko. Nie wolno wskazać na „matkę” i powiedzieć, że zabiła lub chciała zabić swoje dziecko.

Wyrok sądu apelacyjnego w sprawie Gościa Niedzielnego vs Alicja Tysiąc jest smutnym przyczynkiem do postępującego rozkładu polskiego sądownictwa. Sędzia orzekający, niestety, podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, w którym zmienił wyłącznie treść przeprosin, które ma opublikować Gość na swoich łamach.

Szkoda. Feministki i zwolennicy morderstw na zlecenie, nazwanych eufemistycznie aborcjami, będą triumfalnie świętować. Nam pozostaje jedynie modlitwa, żeby sędziowie kolejnej instancji okażą się rozsądniejsi.

Tak nawiasem, to w tekstach omawiających tę sprawę dalej są pisane bzdury w stylu:

Tysiąc wywalczyła w Strasburgu zadośćuczynienie za to, że w Polsce nie pozwolono jej usunąć ciąży, choć urodzenie dziecka mogło grozić jej utratą wzroku.

Primo: Żaden z lekarzy specjalistów nigdy nie wydał orzeczenia, że urodzenie dziecka spowoduje pogorszenie wzroku Alicji Tysiąc.

Secundo: Trybunał nakazał wypłacenie odszkodowania za brak instytucji, do której Alicja Tysiąc mogła by się odwołać od opinii lekarzy.

Na wszelki wypadek: Link do zrzutu ekranu.