Partytety
18 lutego 2010, 09:48W najbliższych dniach Sejm ma się zająć ustawą o parytetach, czyli wprowadzającą nakaz równego podziału miejsc na listach wyborczych między kobiety i mężczyzn (fifty fifty). Jeżeli ta ustawa przejdzie, to na listach wyborczych partia będzie musiała umieszczać tyle samo kandydatów z obu płci.
Oczywistym jest, że jej uchwalenie zostanie przegłosowane przez feministki jako wielki sukces w walce o „równouprawnienie”.Dla osób trzeźwo myślących równie oczywistym jest, że ta ustawa nie jest walką z dyskryminacją, ale wprowadzaniem dyskryminacji w majestacie prawa.
Popatrzy na partie polityczne i ich skład. Czy udział kobiet w tych organizacjach sięga połowy stanu osobowego? Na pewno nie. To dlaczego taka partia ma wystawiać kandydatów w liczbach, które nie odzwierciedlają jej stanu osobowego? Inna sprawa: Dlaczego ktokolwiek chce pozbawiać partie niezbywalnego prawa do niezawisłego ustalania osób, które chce wystawić jako kandydatów w wyborach? Jeżeli partia chce wystawić samych mężczyzn, to jest to jej pełne prawo, a nie przywilej, który ktoś może im odebrać. Jeżeli chce wystawić same kobiety, to też jest to jej sprawa i nikt nie powinien się w to wtrącać.
Niestety, feministki nie widzą dalej, niż czubka własnego nosa. I patrząc pesymistycznie w przyszłość, to jak tak dalej pójdzie ich walka o prawa kobiet, to za parę lat trzeba będzie zacząć walkę o równouprawnienie mężczyzn.