Wpisy archiwalne z: Grudzień 2009

Biletowa rzeź autobusowa

8 grudnia 2009, 22:13

Biletowa rzeź autobusowa - szczerze wszystkim polecam przeczytanie. Zwłaszcza, że sam kiedyś byłem świadkiem sytuacji podobnej do tych, które autor opisuje w swoim wpisie, więc doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że…

Hm… O tym, z czego zdaję sobie sprawę, doczytajcie sami.

Cierpliwość

4 grudnia 2009, 14:53

Moja cierpliwość właśnie się wyczerpała.

Ile, do jasnej anielki, można tłumaczyć te same rzeczy i wskazywać na te same fakty tylko po to, aby zostały całkowicie zignorowane?

Ta ostatnia kropla, która przelała czarę, spadła właśnie dzisiaj.Ba, nawet dokładnie wiem, co nią było. Tekst byłego katolika i jednocześnie człowieka, który chwali się, że skończył podyplomowe studia historyczne, a który napisał o biskupach z soboru w Nicei, że dogmat o Trójcy spisali pod naciskiem Konstantyna Wielkiego i „kupiono ” uznaniem religii za jedyną.

Normalnie jak teraz patrzę na te słowa to mnie jeszcze trzęsie. Gdzie Rzym a gdzie Krym???

Rany…

Mam dość. Przyglądanie się ludzkiej głupocie, niewiedzy i zaślepieniu za bardzo mnie wyczerpuje nerwowo. Nie potrafię przejść obojętnie obok kogoś, kto nie wie. Nie umiem się nie zatrzymać i nie wskazać mu tego faktu. To zaś mnie zżera, bo tacy ludzie najczęściej nie dają się przekonać, że nie wiedzą i uparcie, wbrew przekazywanym informacjom, twierdzą, że wiedzą. Kiedy zaś widzę, że taka osoba upiera się trwać w niewiedzy, to mam ochotę wyjść z siebie i stanąć obok, aby we dwóch spróbować jakoś przebić się do tego kogoś i przekazać brakujące informacje. Najgorsze jest to, że najczęściej to się nie udaje i z bezsilności powoduje u mnie totalną frustrację, zniecierpliwienie a na końcu napady szału i chęci chwycenia interlokutora za pusty łeb i zdzielenie nim o ścianę, aby wreszcie zaczął przyswajać sobie informacje.

Pad totalny.


Film o wspólnocie w Krapkowicach

2 grudnia 2009, 11:50

Smutna historia tego, jak katolicka wspólnota, na skutek pójścia własną drogą, przekształca się w typową sektę.


Film nie startuje automatycznie, pamiętaj o kliknięciu na „Play”.

Grzechy

1 grudnia 2009, 10:46

Jednym z najczęstszych argumentów przeciwko Kościołowi katolickiemu, którymi są bombardowani katolicy przez wojujących apologetów protestanckich, jest wskazywanie na grzechy tej czy tamtej osoby lub grupy osób. Nie potrafię już policzyć sytuacji, kiedy słyszałem teksty, że „Inkwizycja zrobiła to i tamto”, „ten i ten biskup to uczynił takie złe rzeczy, a już tamten ksiądz to w ogóle wcielenie szatana”. Zdarzało mi się również słyszeć lub czytać świadectwa, że oto ktoś porzucił Kościół, bo zetknął się z jakimś grzesznym kapłanem. Ogólnie rzecz biorąc: Kościół katolicki nie jest Kościołem Chrystusa, bo katolicy grzeszą.

Powyższa metoda „argumentacji” jest wybitnie wredna, ponieważ działa na psychikę człowieka i manipuluje jego przekonaniami zasiewając wątpliwość: „Skoro Kościół założył Chrystus, do niemożliwym jest, aby jego członkowie popełniali aż takie grzechy.” Trudno jest się jej oprzeć.

Oczywiście zwykła znajomość Pisma Świętego wystarcza do pokazania, że jest to błędna teza, ponieważ nawet za Apostołów chrześcijanie dopuszczali się grzechów (włącznie z próbami okłamania Ducha Świętego). Jednakże ostatnio zrozumiałem dlaczego w moim przypadku takie informacje o popełnionych przez kogoś grzechach powodują jedynie smutek i żal, a nie obrzydzenie do Kościoła.

Sprawa jest prosta: Nigdy nie przejmowałem się, ani dłużej nie zatrzymywałem nad złem popełnionym przez innych ludzi. Człowiek jest człowiekiem, a ja nie odpowiadam za grzechy innego człowieka. Po co więc tracić czas na rozmyślanie i deliberowanie nad grzechami popełnionymi przez innego katolika? Taplanie się w cudzych grzechach nie przyczynia się do mojego rozwoju.

Tak na zakończenie warto się zastanowić nad tym, że skoro każdy grzeszy, to twierdzenie, że Kościół katolicki nie jest Kościołem Chrystusa, a są nim wyznania protestanckie, jest pozbawione sensu z racji na to, że protestanci również grzeszą. Wszak nie można przykładać innej miarki do KK, a innej do wyznań protestanckich, nieprawdaż?