Słyszałem kiedyś historię:
Pewien rekolekcjonista zadał pytanie w środku jednej z homilii:
- Kto chce iść do nieba?
Momentalnie uniósł się las rąk. Ksiądz zadał więc kolejne pytanie:
- A kto chce iść do nieba teraz?
Wszystkie dłonie opadły.
Wiecie, kiedy postawiłem się w tej sytuacji, pośród osób, które usłyszały to pytanie, to wstyd się przyznać, ale zawahałem się. Przez moment, co z przerażeniem sobie uświadomiłem, nie chciałem iść do nieba w chwili obecnej. przez chwilę zastanawiałem się, że jeszcze coś chciałbym zrobić na tym świecie, czegoś doświadczyć, a dopiero potem znaleźć się z Bogiem. W tym samym momencie zrozumiałem, dlaczego osoby, które wierzą w raj na ziemi, nie chcą znaleźć się w niebie.
Niebo oznacza, że cały nasz doczesny świat, wszystkie dobra, które zgromadziliśmy, wszystkie przyjaźnie, miłości idt. odejdą w przeszłość. Przeminą i już nie wrócą. W niebie, po zmartwychwstaniu, będziemy jak aniołowie – ani się żenić nie będziemy, ani wychodzić za mąż. Nie będzie majątków, pieniędzy… Będziemy przez wieczność cieszyć się miłością Boga i z Nim przebywać.
Dla człowieka, który jest przywiązany do zwykłej ludzkiej miłości, do posiadania domu, samochodu i innych dóbr materialnych, wizja nieba jest nie do przyjęcia. Nie potrafi bowiem wyobrazić sobie życia bez tego wszystkiego. Bycie jak anioł z Bogiem w niebie to nie jest dla niego wizja raju, wizja wiecznego szczęścia. To zaś sprawia, że kiedy usłyszy kogoś, kto obiecuje mu wieczne życie na ziemi, ale bez chorób i śmierci, to pójdzie za nim bez wahania. Wizja takiej wieczności do dla niego Ziemia Obiecana. Ziemia, gdzie niczego, co ma, nie będzie musiał się wyrzekać.
Nie dawajmy się jednak oszukać: Mieszkania, które Chrystus nam przygotowuje, są w niebie, a nie na ziemi. Tam zabierze tych, którzy w niego wierzą i go naśladują.
Wiecie… Ja chcę być w niebie. Najlepiej od razu.
Przedstawiony przez Ciebie pogląd odnośnie ‘zmartwychwstania na tamtym świecie’, czyli pierwszego zmartwychwstania, jest rozpowszechniony w kościołach prawosławnych, katolickich, ewangelickich, oraz wśród niektórych protestantów ewangelicznych. Warto jednak zwrócić uwagę, że Chrystus mówiąc o ‘zmartwychwstaniu na tamtym świecie’ użył zwrotu ‘eon’ co nie oznacza świata w sensie jakiegoś świata materialnego w którym ludzkość ma żyć w przyszłości, ale oznacza to raczej jakiś okres, epokę. W praktyce należy to rozumieć jako okres Nowego Przymierza, a więc inny ‘eon’, niż okres, czyli świat Starego Przymierza w jakim żył Jezus. Chrześcijanie, którzy doświadczyli ‘metanoia’, tzn. nawrócenia, narodzenia na nowo, już dostąpili pierwszego zmartwychwstania, tj. ‘anastasis’, i już żyją ‘na tamtym świecie’, czyli w ‘eonie’ Nowego Przymierza. Z racji, że za sprawą narodzenia z Ducha są oni synami Bożymi, więc faktycznie są oni jak aniołowie w niebie.
Yarpen said: „Ja chcę być w niebie. Najlepiej od razu.”
Żeby być w niebie, trzeba wierzyć w Chrystusa, trzeba Jemu wierzyć, a jak na razie, to walczysz z Chrystusem, walczysz z Kościołem Chrystusa i Jego nauką, jakże więc chcesz się znaleźć w niebie poza Chrystusem? Najpierw trzeba się nawrócić do Chrystusa, bez tego, to można sobie o niebie pomarzyć…