Jak można poczytać w Gazecie Wyborczej, eksperci przewidują, że obecny system emerytalny zawali się za w ciągu najbliższych dwudziestu lat. Zgodnie ich prognozami stanie się to z tej przyczyny, że drastycznie spadnie liczba osób pracujących na utrzymanie emerytów (w Polsce przewiduje się, że będzie to dwóch pracujących na 1 emeryta). Oczywiście, jak zwykle znajdują się tam wezwania, że trzeba koniecznie coś zrobić.
Stawiam zakład, że nikt niczego nie zrobi.
Przyczyna? Jedynym sposobem na uzdrowienie „systemu”, jest całkowita rezygnacja z regulowania i wypłacania emerytur przez państwo. Ludzie muszą nauczyć się sami dbać o swoje emerytury i myśleć o tym, z czego utrzymają się w przyszłości. Jednakże żaden rząd nie zgodzi się na to, że taka forsa, jaką obraca w ramach ZUS, zostanie im zabrana i oddana w prywatne ręce.
Dlatego też patrzę na to realnie i nie liczę na to, że apele o zmiany w systemach emerytalnych przyniosą jakiś skutek. Wolę zabrać się za odkładanie na emeryturę we własnym zakresie. Na państwo nie ma co liczyć.
A ja twierdzę, że to nastąpi szybciej niż za 20 lat