Wpisy archiwalne z: Listopad 2009

W co wierzyli i wierzą chrześcijanie

16 listopada 2009, 14:19

Czyli odpowiedź na post pt. W co wierzyli Chrześcijanie w pierwszymwieku autorstwa Hahaku na blogu Zemsta będzie moja. Ogólnie rzecz biorąc, autor stara się udowodnić prawdziwość i słuszność protestanckich sol za pomocą Pisma Świętego. Jednakże, dokładniejsza lektura Biblii wskazuje, że są one z nim sprzeczne. Jednakże, idźmy po kolei…

1. SOLA SCRIPTURA — „Bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co napisano” (św. Paweł Apostoł, I w. n.e. – 1 Kor 4:6, przekład BW)

Było by to słuszne, gdyby to była jedyna wypowiedź świętego Pawła na ten temat. Jednakże, w innymi miejscu Apostoł poucza nas:

2Tes 2:15 Bw„Przeto, bracia, trwajcie niewzruszenie i trzymajcie się przekazanej nauki, której nauczyliście się czy to przez mowę, czy przez list nasz.”

Jest to jednak jednoznaczne stwierdzenie, że nie cała nauka Chrystusa i Apostołów została spisana i część przekazano ustnie.

2. SOLUS CHRISTUS — „Gdyż jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (św. Paweł Apostoł, I w. n.e. – 1 Tm 2:5, przekład EIB)

Piękny cytat, pięknie „pasujący” do solus Christus. Hahaku jednak zapomniał wspomnieć, że ta zasada wg. protestantów oznacza absolutne pośrednictwo w każdej dziedzinie. Wykluczają więc na jej podstawie np. szafowanie (czyli pośrednictwo w przekazywaniu) łaskami Bożymi przez ludzi:

1P 4:10 Bw „Usługujcie drugim tym darem łaski, jaki każdy otrzymał, jako dobrzy szafarze rozlicznej łaski Bożej.”

Fakt pośredniczenia ludzi między Bogiem a innymi ludźmi w przekazywaniu Jego łask pozostaje niepodważalny.

3. SOLA GRATIA — „Gdyż z łaski jesteście zbawieni, przez wiarę. Nie jest to waszym osiągnięciem, ale darem Boga. Nie stało się to dzięki uczynkom [...] A jeśli z łaski, to nie ze względu na uczynki, bo inaczej łaska nie byłaby łaską” (św. Paweł Apostoł, I w. n.e. – Ef 2:8.9; Rz 11:6, przekład EIB).

Jeden z najciekawszych fragmentów, którym Biblia zaprzecza w sposób najbardziej jednoznaczny:

Jk 2:24 Bp„Widzicie więc, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia dzięki uczynkom, a nie przez samą tylko wiarę.

Jaśniej i dobitniej po prostu się nie da.

4. SOLA FIDE— „Wiemy jednak, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia nie dzieki spełnianiu uczynków [...] Dostępuje go tylko dzięki zawierzeniu Jezusowi” (św. Paweł Apostoł, I w. n.e. – Ga 2:16, przekład EIB).

Tutaj zestawmy ten wyrwany z kontekstu fragment ze słowami Chrystusa:

Mt 7:21 BT „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”

Poza tym ponownie polecam przemyślenie słów z Listu Jakuba, które zacytowałem powyżej.

5. SOLI DEO GLORIA — „Ty będziesz składał hołdy Panu, Bogu twemu, i tylko Jemu będziesz cześć oddawał” (Pan Jezus Chrystus, I w. n.e. – Mt 4:10, przekład BWP)

Ciekawa sprawa, bo Hahaku po raz pierwszy zacytował z przekładu katolickiego, do których do tej pory wykazywał niesamowitą awersję i wręcz pogardę.  Cóż z tego, skoro ten przekład w tym miejscu najwyraźniej zawiera błąd, skoro w Wj 20,12 naucza:

Wj 20:12 BrCzcij ojca twego i matkę twoją, abyś mógł długo żyć na tej ziemi, którą Jahwe, twój Bóg, daje ci w posiadanie.”

Równie ciekawe jest popatrzenie na nauczanie św. Pawła (w przekładzie protestanckim, aby się protestanci nie burzyli, że to katolickie fałszerstwo):

Rz 13:7 BwOddawajcie każdemu to, co mu się należy; komu podatek, podatek; komu cło, cło; komu bojaźń, bojaźń; komu cześć, cześć.”

I taka jest prawda: Cześć należna Bogu Jemu wolno tylko oddawać. Jednak są inne rodzaje czci (np. ta należna rodzicom czy innym ludziom), które wolno i należy oddawać osobom, którym się one należą.

Anglicanorum coetibus

13 listopada 2009, 08:16

9 listopada, AD 2009 – dzień, w którym opublikowano konstytucję Anglicanorum coetibus, regulującą kwestię powracania całych grup anglikanów do Kościoła Katolickiego.

Nie będę streszczał tekstu konstytucji, ponieważ uczyniono to już w wielu miejscach, zaś każdy może przeczytać ją na portalu, do którego wrzuciłem link. Nie ma po co. Nie będę pisał też o znaczeniu tej konstytucji dla życia Kościoła.

Wyrażę jedynie nadzieję, że wojujący protestanci ją przeczytają i postarają się zrozumieć. Mam również nadzieję, że zrozumieją, że rzeczy dziejące się na łonie anglikanizmu, które skłaniają całe grupy anglikan do przejścia do Kościoła Katolickiego, mają miejsce także w protestantyzmie. Aczkolwiek wątpię, że dzisiaj przyjmą do wiadomości, iż katolicyzm to jednak wiara chrześcijańska, to chciałbym aby wiedzieli, że w Kościele Katolickim zawsze na nich czekamy i z radością przyjmiemy.

Tak samo jak anglikan.

Happy end

10 listopada 2009, 13:05

Plaga dzisiejszych produkcji filmowych, od której nie można się uwolnić, to szczęśliwe zakończenia. Nie ważne o czym jest film, ważne aby tylko zakończył się happy endem.

Oglądając kolejne filmy czy seriale, zaczynam marzyć o powrocie czasów, kiedy idąc do kina nie dało się przewidzieć, w jaki sposób zakończy się oglądane dzieło. Do ostatniej sekundy widz nie miał pojęcia, czy para się zejdzie, czy bitwa zakończy się wygraną, czy… Po prostu nie istniało przekonanie producenta, że jedyne możliwe zakończenie, to szczęśliwe.

Takie, trochę smutne, refleksje wywołało u mnie obejrzenie dwóch obrazów. Jednego w kinie, a drugiego w telewizji. Pierwszym była produkcja z 1953 roku pt. „Rzymskie wakacje”, natomiast drugą kolejny odcinek serialu „Ojciec Mateusz”. Dwie produkcje i całkowicie odmienne wrażenia. Kiedy oglądałem „Rzymskie wakacje”, to nie miałem wątpliwości, że zakończenie zawarte w tym filmie jest absolutnie poprawne i zgodne z logiką. Brak happy endu nie razi i jest doskonale wpasowany w fabułę. Natomiast oglądając kolejny odcinek „Ojca…” zamarzyło mi się, żeby scenarzyści chociaż raz pokazali, że tytułowy bohater nie jest doskonałą osobą i popełnia błędy. Aby w chociaż jednej części serialu okazało się, że to policja poprawnie rozwiązała sprawę, natomiast ksiądz Mateusz źle wnioskował i wskazał niewłaściwą osobę.

Nieosiągalne marzenie. A. C. Doyle, który stworzył Sherlocka Holmesa, pozwolił swojemu bohaterowi na przeprowadzenie kilku spraw, w których detektyw popełnił błędy albo wręcz nie zdołał rozwiązać powierzonej mu sprawy. Scenarzyści dzisiejszych kryminałów tworzą swoje postacie jako doskonałe. Popełnienie przez nie błędu jest niemożliwe.

Szkoda.

Katastrofa

6 listopada 2009, 06:00

Wielkimi krokami przybliża się największa katastrofa ekologiczna na Bałtyku. Oto właśnie kolejne państwa nadbałtyckie wyrażają zgodę na realizację przez Niemcy i Rosję budowy rurociągu na dnie Morza Bałtyckiego.

Zważywszy na fakt, że dno tego morza jest usłane setkami bomb i pocisków wypełnionych gazami bojowymi, oraz rosyjskie metody budowy, to nie jest możliwym, aby zbudowali to bez naruszania integralności tego składu amunicji.

Inaczej mówiąc:

Żegnaj floro i fauno Bałtyku. Byłaś piekna.

ZUS

5 listopada 2009, 12:36

Słuchając i czytając doniesienia na temat ostatnich projektów naszych rządzących na temat emerytur zaczyna ogarniać mnie coraz większe przerażenie. Oczywiście, oprócz przerażenia, pojawia się coraz silniejsze przekonanie, że liczenie na ZUS i II filar mija się z celem, przez co o emeryturę trzeba będzie postarać się samodzielnie.

Ot, najnowszym pomysłem jest zmiana ilości pieniędzy przekazywanych do OFE w ramach składek. Obecnie do OFE idzie 37 % pieniędzy, które państwo obrzyna z naszych pensji jako składkę na emeryturę. Z kolei z tej kwoty trzy piąte jest inwestowane w obligacje, natomiast reszta w akcje. Nasi „kochani” posłowie wpadli więc na pomysł, że pieniądze, które OFE inwestują w obligacje, powinny trafiać do ZUS i być tam rejestrowane na specjalnym koncie, gdzie będą waloryzowane zgodnie z oprocentowaniem obligacji.

Wydawać by się mogło, że to niczego nie zmienia, bo przecież OFE nie „wyprodukuje” z nich więcej pieniędzy, niż da waloryzacja. Jednakże, kiedy przyjrzymy się bliżej tej propozycji, to widać jej drugie dno:

1. Rząd chce w ten sposób zatkać pogłębiające się braki w finansach ZUSu.

2. Jeżeli ubezpieczony umrze przed przejściem na emeryturę, to te pieniądze nie zostaną odziedziczone przez jego spadkobierców.

Mówiąc normalnie, jest to kolejne łatanie worka, który ma dziurę na dziurze i nie da się go załatać, z naszych pieniędzy. Niestety, rządzący nie chcą zrozumieć, że jedynym wyjściem z sytuacji nie są ciągłe reformy, ale jedna wielka przebudowa systemu emerytalnego. Przebudowa, która w swoim efekcie doprowadzi do likwidacji ZUSu i wytworzenia rynku Funduszy Emerytalnych prowadzonych przez prywatne firmy, nie mające nic wspólnego z rządem.

Ból

2 listopada 2009, 12:50

Słucham sobie na Trójce dyskusji na temat podatków i uzyskałem pewność, że nic tak nie boli ludzi w niej się wypowiadających, jak fakt posiadania bogactwa przez innych ludzi. Co chwila ktoś płakał, że jakaś tam grupa się bogaci, bo podatki sa takie czy owakie.

Przykre, że jedyne o czym myśleli, to sposobay w jakie można by podatkami obniżyć stan posiadania bogatych.

Chrystus wam nie wystarcza?

2 listopada 2009, 06:00

Na forum PROTESTANCI znalazłem wczoraj taką oto wymianę zdań:

Rembov:

Kontakt bezpośredni jest spirytyzmem. Jednak nie jest nim kontakt poprzez Chrystusa, którego mistyczne Ciało stanowi Kościół.

Lash:

 Chrystus ci nie wystarcza? wraca dylemat dziury w dziurze!

W tym momencie, po przejżeniu działu Modlitwa na tym samym forum, który w większości wypełniony jest napisanymi przez protestantów prośbami do innych osób o wstawienniczą modlitwę do Boga, aż chce się zadać pytanie:

Chrystus wam nie wystarcza???

Cóż, po raz kolejny okazuje się, że jak protestant prosi osoby, co do których wierzy, że mogą wstawiać się za nim u Boga, to oczywiście jest to zgodne z Pismem Świętym i nijak nie zaprzecza tezie, że sam „Chrystus wystarczy”. Ino jak katolik prosi o to tych, co do których wierzy, że mogą się wstawić u Boga, to wtedy jest to oczywiście „be” i jest zaprzeczaniem nauczania: „Chrystus wystarczy”. Widać jednak co niektórzy protestanci mają jakieś takie podwójne standarty co do modlitwy:Jak katolik prosi kogoś o modlitwę wstawiennicza, to jest to coś złego, ale jak ja proszę kogoś o wstawiennictwo modlitewne u Boga, to coś dobrego.

Czy wam to czegoś nie przypomina?