ZUS
5 listopada 2009, 12:36Słuchając i czytając doniesienia na temat ostatnich projektów naszych rządzących na temat emerytur zaczyna ogarniać mnie coraz większe przerażenie. Oczywiście, oprócz przerażenia, pojawia się coraz silniejsze przekonanie, że liczenie na ZUS i II filar mija się z celem, przez co o emeryturę trzeba będzie postarać się samodzielnie.
Ot, najnowszym pomysłem jest zmiana ilości pieniędzy przekazywanych do OFE w ramach składek. Obecnie do OFE idzie 37 % pieniędzy, które państwo obrzyna z naszych pensji jako składkę na emeryturę. Z kolei z tej kwoty trzy piąte jest inwestowane w obligacje, natomiast reszta w akcje. Nasi „kochani” posłowie wpadli więc na pomysł, że pieniądze, które OFE inwestują w obligacje, powinny trafiać do ZUS i być tam rejestrowane na specjalnym koncie, gdzie będą waloryzowane zgodnie z oprocentowaniem obligacji.
Wydawać by się mogło, że to niczego nie zmienia, bo przecież OFE nie „wyprodukuje” z nich więcej pieniędzy, niż da waloryzacja. Jednakże, kiedy przyjrzymy się bliżej tej propozycji, to widać jej drugie dno:
1. Rząd chce w ten sposób zatkać pogłębiające się braki w finansach ZUSu.
2. Jeżeli ubezpieczony umrze przed przejściem na emeryturę, to te pieniądze nie zostaną odziedziczone przez jego spadkobierców.
Mówiąc normalnie, jest to kolejne łatanie worka, który ma dziurę na dziurze i nie da się go załatać, z naszych pieniędzy. Niestety, rządzący nie chcą zrozumieć, że jedynym wyjściem z sytuacji nie są ciągłe reformy, ale jedna wielka przebudowa systemu emerytalnego. Przebudowa, która w swoim efekcie doprowadzi do likwidacji ZUSu i wytworzenia rynku Funduszy Emerytalnych prowadzonych przez prywatne firmy, nie mające nic wspólnego z rządem.