Słucham sobie na Trójce dyskusji na temat podatków i uzyskałem pewność, że nic tak nie boli ludzi w niej się wypowiadających, jak fakt posiadania bogactwa przez innych ludzi. Co chwila ktoś płakał, że jakaś tam grupa się bogaci, bo podatki sa takie czy owakie.
Przykre, że jedyne o czym myśleli, to sposobay w jakie można by podatkami obniżyć stan posiadania bogatych.
Zamiast się cieszyć, że innym się powodzi… Lepiej jakby inni byli bidni jak ja no nie? O co za „dobre” uczucie.
A jakby ktoś pomyślał logicznie to wiedziałby, że im więcej bogatych ludzi tym większa szansa że dzięki nim i ja zarobię, a może i mi pomogą.