W dzisiejszym Metrze znalazłem wywiad z Kazikiem Staszewskim na temat udostępnienia zawartości najnowszej płyty Kultu w Internecie na dwa tygodnie przed premierą. Rozżalony artysta wylewa potoki pretensji na ludzi, którym szkoda równowartości „pięciu piw” na zakup jego nowego albumu i ściągają go z sieci.
Staszewski zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że wg. polskiego prawa, ściąganie materiałów z sieci nie jest przestępstwem. Jednakże nie przeszkadza to mu mieć pretensji do tych, którzy to robią i nie przebierając w słowach wyzywa osoby zasysające pliki z muzyką od piratów i złodziei.
Nie jest pierwszą osobą, która swoje żale ma do niewłaściwej grupy osób. Podobne głosy rozlegają się z podziwu godną regularnością i zgodnością treści. Obserwuję również różne, przekopiowane z zachodu, „reklamy” mające zniechęcać do ściągania plików z sieci.
Tyle, że to wszystko kierowane jest do osób, które mogą pobierać materiały z sieci na własny użytek, pomawiając je o piractwo i łamanie prawa.
Tymczasem chyba jeszcze nie widziałem żadnego filmiku czy tekstu, który skierowany byłby przeciwko osobom, które rzeczywiście łamią prawo i zamieszczają niedozwolone materiały w sieci jako ogólnodostępne. Oni bowiem są prawdziwymi piratami, a nie Ci, którzy zasysają filmy czy piosenki.
Tak nawiasem, to zastanawiam się, czy K. Staszewski ma identyczne poglądy na temat osób, które kopiują sobie płyty od znajomych…
related post
Tags: piractwo
Kazik zapomniał o jednym – że najwiekszymi złodziejami są duże koncerny płytowe. Płyty mogłyby być o wiele tańsze gdyby nie marże sięgajace nawet 75% ceny płyty…
Przykład z innej dziedziny. Dlaczego na rynku gier komputerowych bardzo dobrze sprzedają się serie typu „Superseller” czy „Extra Klasyka”. Powód jest bardzo prosty. Gra w takim zestawie to pudełko, płyta i podstawowa instrukcja – nic więcej. I dzięki temu takie gry moga być sprzedawane w takiej cenie że nie opłaca się kupować pirackich wersji…