Kolejny zarzut, który uparcie jest powtarzany przez różnej maści odstępców od katolicyzmu:
W Kościele Katolickim osobista więź z Bogiem jest niemożliwa.
Dlaczego coś takiego się pojawia? Skąd ten zarzut?
Nie chcę na nikogo najeżdżać, ale najczęściej, tak jak już napisałem, pojawia się on w ustach osób, które z jakichś przyczyn Kościół Katolicki porzuciły. Osób, które bardzo często w swoich świadectwach na temat odejścia piszą, że jedną z przyczyn, dla których porzuciły KK, jest „brak” Boga w katolickich sakramentach czy obrzędach.
Mam wrażenie, że osoby wypowiadające powyższe opinie, po prostu kierują się emocjami. Nie czując wielkich „sensacji” uczuciowych podczas Mszy Św. czy przyjmowania sakramentów, stwierdzają, że Bóg przez nie nie działa. Nie widząc gromadnego obdarowywania bierzmowanych spektakularnymi darami przez Ducha Świętego twierdzą, że Duch Święty na te osoby nie zstąpił. Dodatkowo u tych ludzi pojawia się przekonanie, że katolicy nie mogą bezpośrednio spotykać się z Bogiem, a wszystko dokonuje się za pośrednictwem księży i biskupów, bo przecież bez nich nie przystąpi się do sakramentów, a one stanowią podstawę takiej więzi.
W konsekwencji zaczynają wierzyć, że w Kościele Katolickim niemożliwym jest nawiazanie „osobistej więzi z Bogiem”.
No tak, ale czy rzeczywiście to jest niemożliwe? Czy katolicy rzeczywiście nie mają „osobistej więzi z Bogiem”?
Pytanie dobre, a odpowiedź prosta: To jest możliwe i jest praktykowane.
Osobista więź z Bogiem nie oznacza, że nie mogą istnieć żadni szafarze, którzy by przekazywali łaski od Boga. W końcu to przecież Bóg ich ustanowił i nakazał szafowanie jego łaskami. Osobista więź nie oznacza, że zawsze będą emocjonalne wodotryski i spektakularne dary od Ducha Świętego.
Osobista więź z Bogiem to po prostu życie z Chrystusem, którego zapraszamy do obecności we wszystkim, co tylko czynimy. Także poprzez sakramenty.
related post
Tags: Bóg, Kościół Katolicki, Wiara, więź, zarzuty
Ja dam takie świadectwo.
Za każdym razem kiedy przystępuję do Sakramentu Pojednania a następnie przystępuję do Sakramentu Eucharystii zaraz otrzymuję od Boga pokój serca oraz moc i siłę do czynienia dobra.Jestem wtedy bardziej cierpliwy,wyrozumiały i łagodny.Odczuwam większą miłość i miłosierdzie.Gdy zaś żyję w grzechu jestem agresywny,niecierpliwy,pyszny i egoistyczny.Czuję obojętność względem drugiego człowieka.Czy można pod wpływem sugestii otrzymywać takie dary?Wiem po latach doświadczeń,że absolutnie nie.Jezus żyje w swoim Kościele i jest żywy i obecny w Sakramentach.Ci,którzy odrzucają Sakramenty krzywdzą najbardziej siebie.To przykre.To tak jakby chory świadomie zaniechał terapii tylko dlatego,że wymagała by ona wysiłku.Czy postąpiłby słusznie?
Pozdrawiam Cię Yarpenie.
Nie da się. Wyniku spowiedzi i Komunii a także innych sakramentów można naprawdę poczuć więź z Bogiem. Współczesnym problemem jest jednak to, że ludzie nie szukają więzi z Bogiem, tylko właśnie tego poczucia, a wtedy od Boga przeważnie go nie znajdują. Daje je tylko psychologia albo szatan. Moim zdaniem takie przeżycia nawet jak przyjdą są kompletnie bezwartościowe, bo ani nie przybliżają do Boga, ani nie dają dowodów na Jego istnienie (czy Bóg to uczynił, czy psychologia np czy samo oczekiwanie przeżyć nie wywołało….).
Jednym z powodów na to, że jestem wciąż w Kościele katolickim jest to, że w chwilach zwątpienia nie umiałem sobie wyjaśnić jak to się dzieje, że Bóg działa w sakramentach i innych ściśle związanych z KK praktykach w sposób, którego nie da się wyjaśnić. Wtedy nie było dla mnie żadnego miejsca, które zgodnie z rozsądkiem mógłbym przyjąć – każde było sprzeczne. Naprawdę, nigdy nie zrozumiem Miłosierdzia Boga, jakie mi okazał wiele razy w życiu, m.in. wtedy, kiedy wyciągnął mnie z tego stanu.
Pozdrawiam.