Emerytury

ZUS powoli pada. Ostatnie doniesienia mówią, że dziura w budżecie tej instytucji w ciągu najbliższych pięciu lat siegnie 350 miliardów złotych. Szacunki te oczywiście dotyczą chwili obecnej i mogą ulec zmianie w najbliższych miesiacach czy latach, ale bardzo wątpliwe jest, aby to manko uległo zmniejszeniu.

Jak jednak może być dobrze w instytucji, która zarządzając finansami tylko je rozdaje, a w ogóle nie zajmuje się ich pomnażaniem? Wszystkie przychody w postaci składek emerytalnych są od ręki wydawane na wypłaty emerytur i funkcjonowanie tej instytucji.

To może jeszcze trochę potrwać, można próbować łatac na bieżąco te dziury, ale bez gruntownej reformy nic z tego nie będzie. ZUS w obecnej formie po prostu musi upaść, bowiem nie można w nieskończoność dokładać z budżetu 1/4 przychodów państwa na utrzymanie tego molocha.

Jednak nie znajdzie się ani jednak partia, która postawi na szalę swoje istnienie na arenie politycznej, aby tego dokonać. Ze strachu przed utratą głosów milionów wyborców będą pompować nasze pieniądzę w tę beczkę bez dna i nic się nie zmieni.

Może się tak zdarzyć, że któregoś roku Polska przez ZUS zbankrutuje. Wtedy jednak winnych nie będzie…

A jednak nie…

Nie żyjemy, przynajmniej jak na razie, w kraju, gdzie o morderstwie wolno powiedzieć, że jest morderstwem. Nie wolno powiedzieć o zabójcy, że jest zabójcą. Nie wolno wskazać na “lekarza” i powiedzieć, że zamordował nienarodzone dziecko. Nie wolno wskazać na “matkę” i powiedzieć, że zabiła lub chciała zabić swoje dziecko.

Wyrok sądu apelacyjnego w sprawie Gościa Niedzielnego vs Alicja Tysiąc jest smutnym przyczynkiem do postępującego rozkładu polskiego sądownictwa. Sędzia orzekający, niestety, podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, w którym zmienił wyłącznie treść przeprosin, które ma opublikować Gość na swoich łamach.

Szkoda. Feministki i zwolennicy morderstw na zlecenie, nazwanych eufemistycznie aborcjami, będą triumfalnie świętować. Nam pozostaje jedynie modlitwa, żeby sędziowie kolejnej instancji okażą się rozsądniejsi.

Tak nawiasem, to w tekstach omawiających tę sprawę dalej są pisane bzdury w stylu:

Tysiąc wywalczyła w Strasburgu zadośćuczynienie za to, że w Polsce nie pozwolono jej usunąć ciąży, choć urodzenie dziecka mogło grozić jej utratą wzroku.

Primo: Żaden z lekarzy specjalistów nigdy nie wydał orzeczenia, że urodzenie dziecka spowoduje pogorszenie wzroku Alicji Tysiąc.

Secundo: Trybunał nakazał wypłacenie odszkodowania za brak instytucji, do której Alicja Tysiąc mogła by się odwołać od opinii lekarzy.

Na wszelki wypadek: Link do zrzutu ekranu.

Eee… Zszokowało mnie.

Jak dowiadujemy się z doniesień Onetu (cały czas żywię nadzieję, że nieprawdziwego), w Szwajcarii ma zostać wprowadzona do sklepów nowa wersja prezerwatyw, przeznaczonych dla osób nawet w wieku 12 lat.

Nawet nie bardzo wiem, co pisać, bo jeszcze mój mózg nie wrócił na swoje miejsce po tym, jak stanął w poprzek po przeczytaniu tego doniesienia.

Czy ludzkość upadła już tak nisko? Przecież taki produkt jest sygnałem dla dzieci, że współżyjąc przed ślubem nie czynią niczego złego! Skoro dorośli wprowadzają prezerwatywy, które mają “zabezpieczyć” dwunastolatkę/latka przed ciążą, to jak przekonać dziecko, do zachowania czystości?

Stawiam smunty zakład, że ilość ciąż wśród nastolatków w Szwajarii radykalnie wzrośnie w ciągu paru nabliższych lat. Co gorsza, przy odrobinie “szczęścia”, za kilkanaście lat możemy dojść do chwili, kiedy pojawi się bardzo wiele babć i dziadków przed trzydziestką.

Cisza

Widziałem już wiele dziwnych pomysłów naszych posłów, ale idea odgórnego wprowadzenia w polskich pociągach przedziałów, w których nakazana była by absolutna cisza jest jednym z bardziej kretyńskich.

Ja zasadniczo rozumiem, że komuś może przeszkadzać głośna rozmowa czy pasażer słuchający muzyki, ale wykorzystywanie Parlamentu do załatwienia prywatnej sprawy to już zasadniczo “lekka” przesada. Jak się bowiem okazuje, na pomysł takiej ustawy wpadł jeden z posłów, który zmuszony jest do korzystania z usług PKP i przeszkadza mu fakt, że ludzie podróżujący pociągami ze sobą rozmawiają, słuchają muzyki albo załatwiają jakieś interesy przez telefon.

Co ciekawe, jak wypowiedziały się spółki PKP, nikt z pasażerów nie zgłaszał do nich postulatów, aby takie strefy ciszy ustanowić.

“Dużo zdrówka bo to najważniejsze”

Jadąc dzisiaj do pracy przez przypadek usłyszałem jak jakaś kobieta składała przez telefon życzenia swojej córce z okazji imienin lub urodzin. Wśród nic usłyszałem zdanie:

“Dużo zdrówka bo to najważniejsze”

Tak trochę to mną wstrząsnęło, pomijając kwestię tego, czy ta kobieta była wierząca, bo przecież zdrowie człowieka wcale nie jest najważniejsze w naszym życiu. Gdybyśmy mieli tylko te kilkadziesiąt lat a potem było koniec absolutny, to rzeczywiście: Zdrowie było by najważniejsze. Jednakże, człowiek nie kończy się w chwili śmierci.Śmierć jest tylko bramą między tym światem, a wiecznością. Między życiem na ziemi, a życiem po śmierci, a następnie po zmartwychwstaniu.

Czy w tej perspektywie zdrowie staje się najważniejszą rzeczą dla człowieka?

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie staje się sprawą co najmniej drugorzędną. Na pierwszym miescu, w tej perspektywie, ustawiają się wiara, łaska od Boga i naśladowanie Chrystusa. Bez tych rzeczy nasze życie po śmierci i zmartwychwstaniu stanie się, eufemistycznie mówiąc, dość przykre. W dodatku przez wiecznośc i bez możliwości odmiany losu.

Chyba jednak w naszych życzeniach składanych najbliższym powinno pojawic sie coś innego jako to “najważniejsze”…

Partytety

W najbliższych dniach Sejm ma się zająć ustawą o parytetach, czyli wprowadzającą nakaz równego podziału miejsc na listach wyborczych między kobiety i mężczyzn (fifty fifty). Jeżeli ta ustawa przejdzie, to na listach wyborczych partia będzie musiała umieszczać tyle samo kandydatów z obu płci.

Oczywistym jest, że jej uchwalenie zostanie przegłosowane przez feministki jako wielki sukces w walce o “równouprawnienie”.Dla osób trzeźwo myślących równie oczywistym jest, że ta ustawa nie jest walką z dyskryminacją, ale wprowadzaniem dyskryminacji w majestacie prawa.

Popatrzy na partie polityczne i ich skład. Czy udział kobiet w tych organizacjach sięga połowy stanu osobowego? Na pewno nie. To dlaczego taka partia ma wystawiać kandydatów w liczbach, które nie odzwierciedlają jej stanu osobowego? Inna sprawa: Dlaczego ktokolwiek chce pozbawiać partie niezbywalnego prawa do niezawisłego ustalania osób, które chce wystawić jako kandydatów w wyborach? Jeżeli partia chce wystawić samych mężczyzn, to jest to jej pełne prawo, a nie przywilej, który ktoś może im odebrać. Jeżeli chce wystawić same kobiety, to też jest to jej sprawa i nikt nie powinien się w to wtrącać.

Niestety, feministki nie widzą dalej, niż czubka własnego nosa. I patrząc pesymistycznie w przyszłość, to jak tak dalej pójdzie ich walka o prawa kobiet, to za parę lat trzeba będzie zacząć walkę o równouprawnienie mężczyzn.

Jl 2,12-18

Tak mówi Pan:
„Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak wasze serca, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli. Któż wie, czy się nie zastanowi, czy się nie zlituje i pozostawi po sobie błogosławieństwo plonów na ofiarę z pokarmów i ofiarę płynną dla Pana, Boga waszego. Dmijcie w róg na Syjonie, zarządźcie święty post, ogłoście zgromadzenie. Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci i ssących piersi; niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty, a oblubienica ze swego pokoju.
Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pana! Niech mówią: «Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg?»„ Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi, i Zmiłował się nad swoim ludem.

To nie jest smutny fragment. To nie jest też fragment, który powinien nas przerażać swoimi wymaganiami. Owszem, jest wezwaniem do nawrócenia, postu i lamentu, ale nie orzeka postępienia tylko daje ogromną nadzieję dla człowieka. Bóg bowiem nie mówi tutaj, że chce nas potępić i skazać na wieczną mękę w piekle. Jahwe wskazuje na swoje miłsierdzie i litość dla grzesznika, którego chce nawrócić na drogę prawego życia.

Dlatego, chociaż grzeszymy i upadamy, ilekroć będziemy szczerze żałować za swoje grzechy, tylekroć On nam je wybaczy. Nie musimy patrzeć na Boga z przerażeniem, ale powinniśmy spoglądać z nadzieją i zaufaniem, ze On chce naszego zbawienia.

Katarynka nr. 3: Ofiara Mszy Świętej.

W dyskusji na temat Mszy Świętej jeden z protestantów wypowiedział do katolika następujące słowa:

Prosze, zechciej zrozumiec, ze to,co uczynil na Golgocie Jezus, NIE MOZE BYC PONAWIANE, czy jakos inaczej ofiarowane Bogu przez prezbiterow. Ofiara Pana jest NIEPOWTARZALNA I WYSTARCZAJACA, a to co sie dzieje na mszach nie ma sie nijak do nauczania Pisma Sw.

Kataryneczka przepiękna, ponieważ nie jest możliwym, aby do świadomości takich osób przebiła się prosta informacja, że Msza Święta jest tą samą ofiarą, co złożona przez Chrystusa na krzyżu. Dokumenty Kościoła, gdzie jest to jasno i czarno na białym pokazane, można spokojnie sobie odpuścić. Tacy ludzie doskonale “wiedza”, że Msza to “ponowienie” ofiary Chrystusa, więc nie ma co próbować dyskusji, aby ich przekonać, że jest inaczej.

Szkoda czasu.