Nowy prezydent…

Nowy prezydent z PO + stary premier z PO + koalicja rządząca pod przewodnictwem PO = przepychamy ustawy, które poprzedni prezydent zawetował.

Tak przynajmniej wynika z tego, że premier „zarządził” przejrzenie ustawo odrzuconych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a następnie, po „poprawkach”, przekazanie ich do ponownego rozpatrzenia w polskim parlamencie.

Stawiam zakład, że ewentualne poprawki, o ile w ogóle będą, ograniczą się do kosmetyki,a prezydent nie będzie miał do nich żadnych zastrzeżeń i podpisze je jak tylko trafią na jego biurko.

Żona

Opis pod zdjęciem zamieszczonym na Naszej Klasie przez dwudziestopięcioletniego mężczyznę:

MOJA NAJPIĘKNIEJSZA ŻONA:*

Powstaje pytanie: Ile miał lub ma już żon i czy wobec tego poprzednie były brzydsze?

Komunia dla psa?

To, co się dzieje w niekatolickich wyznaniach chrześcijańskich, zaczyna mnie coraz bardziej przerażać. Dzisiaj mózg mi w poprzek stanął, kiedy na Onecie przeczytałem informację, że anglikański prezbiter udzielił komunii psu.

Ja rozumiem, że jakiś wierny, nie będąc odpowiednio wykształconym, poprosi kapłana o modlitwę za zawierzę czy udzielenie mu sakramentu. Jednakże to, że prezbiter, czyli osoba specjalnie kształcona do sprawowania posługi, sama wpada na ten pomysł, jest wyraźnym znakiem, że źle się dzieje w tamtym Kościele. Bardzo źle.

Łk 11,9–13

„Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.”

Czytanie z dnia dzisiejszej niedzieli  jest dobrą odpowiedzią na kwestię „grzesznych księży”, która według niektórych osób jest dowodem na to, że niemożliwym jest to, aby prezbiter na ten przykład mógł odpuszczać grzechy, czy miał władzę sprawowania Eucharystii. Tym osobom sugeruję uważne przeczytanie tego fragmentu…

Dla innych wyjaśnię od ręki: Chrystus poucza nas w tym miejscu, że mamy prosić aby otrzymać. Nie warunkuje, wbrew tezom niektórych osób, otrzymania tego, o co prosimy, od bezgrzeszności. Stwierdza jednoznacznie, że „każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje”, a nie „każdy, kto jest bez grzechu, kto prosi, otrzymuje”. Kimże więc my jesteśmy, aby negować słowa Zbawiciela i warunkować otrzymanie tego, o co prosimy, poziomem i ilością grzechów na sumieniu?  

Św. Cyryl o Eucharystii

Nie patrz na chleb i kielich jak na czysto ziemskie rzeczy. Są one bowiem Ciałem i Krwią – jak Pan zapewnił. Choćby ci to mówiły zmysły, niechaj cię jednak utwierdza wiara. Nie osądzaj rzeczy ze smaku, lecz przyjmuj wiarą, a nie wątp, iż otrzymałeś dar Ciała i Krwi Chrystusa.

Św. Cyryl Jerozolimski, Katecheza mistagogiczna 4, IV w. n.e.

To jeden z cytatów z nauk starożytnych chrześcijan dla osób, które są przekonane, że wiara w przemianę chleba w Ciało, a wina w Krew Chrystusa, pojawiła się dopiero w późnym średniowieczu.

To nie przejdzie

Rozmyślając o awanturze na Forum biblijnym wywołanej tym, że usunąłem zdanie pewnego usera, w którym bez podania dowodów oskarżył własnego dziadka o modlitwę do obrazów, doszedłem do dość gorzkiego wniosku:

To nie przejdzie.

Nigdy nie uda się przekonać niekatolików, którzy są przekonani że „przed”=”do”, że nie mają racji kiedy piszą, że „byliśmy w kościele i widzieliśmy ludzi modlących się do rzeźb”. Są tak mocno nakręceni w przekonaniu, że katolicy po prostu muszą modlić się do obrazów czy rzeźb, iż żadne świadectwo, żadne przekonywanie co do stanu faktycznego nie zdoła zmienić ich poglądów.

To jest jedna ze „spraw nieprzenikalnych”. Jeden z „dogmatów” antykatolickiej wiary: „Katolik modli się do rzeźb i obrazów”.

Koniec kropka.

A to, że się w rzeczywistości nie modli? Kto by na to patrzył.

Na zakończenie tekst, który mnie rozłożył na łopatki. Moja rozmówczyni w kwestii obrazów napisała takie słowa (pogrubienie i podkreślenie moje):

Yarpenie, jak ktoś klęczy przed obrazem i modli się, to modli się do czego? do tego co ma przed sobą. Do Boga można modlić się na leżąco, siedząc, stojąc, jadąc – i nie trzeba patrzeć w święty obraz.

Piękny przykład tego, co opisałem powyżej.

„Nie tykać, nie oceniać”

Wiecie, ostatnio zauważyłem pojawienie się wśród wielu osób trendu, w którym żyje przekonanie o „niepodważalności wniosków”. Osoby należące do niego są święcie przekonane tego, że skoro wysnuły na podstawie takich czy innych przesłanek jakieś wnioski, to one nie podlegają ocenie innych ludzi, przez co nikt nie nie powinien (czyt. „ma prawa”) brać ich na warsztat i poddać analizie pod kątem poprawności.

Dość ciekawe podejście w świetle tego, że zaledwie jedna osoba na tym świecie jest nieomylna i to też nie w każdej tematyce i okolicznościach. Jest to tym bardziej intrygujące, że te osoby przeważnie nie uznają nieomylności tej osoby, ale żądają uznania własnej nieomylności w kwestiach, w których się wypowiadają. Jeszcze bardziej intryguje fakt, że chociaż wymagają od innych, aby nie zabierali się za analizę i ocenę ich wniosków, to bardzo łatwo zabierają się do analizy i oceny wniosków przedstawianych przez innych ludzi…

Jak to się nazywa… Moralność Kalego?

Narodzenie na nowo vs. dzieci

Gdy dziecko się rodzi ma czysty umysł, gdy chcesz się narodzić na nowo, Twój umysł musi być oczyszczony z brudów świata – amnezja byłaby dobrym tego przykładem – musisz zmienić nie tylko swój styl życia, ale i przyzwyczajenia, mowę, ubiór itd – musisz stać się nowym człowiekiem – posłusznym Chrystusowi.

Powyższa wypowiedź, przeczytana na forum biblijnym natchnęła mnie do zastanowienia się nad kwestią narodzenia na nowo w świetle tego, co powiedział Chrystus na temat jego konieczności do uzyskania zbawienia oraz przekonania niektórych osób, że narodzenie na nowo to akt nawrócenia.

Popatrzcie na to, co powiedział Chrystus w kwestii narodzenia się na nowo do Nikodema:

J 3,1-5

1 Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski. 2 Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: «Rabbi, wiemy, że od Boga przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim». 3 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». 4 Nikodem powiedział do Niego: «Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?» 5 Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego».

Nie ma co owijać w bawełnę: Akt narodzenia na na nowo, powtórnego narodzenia, jest niezbędny do tego, aby człowiek mógł wejść do królestwa Bożego. Chrystus wypowiedział się w tej materii jednoznacznie. Niektórzy jednak, nie chcąc przyznać, że aktem narodzenia na nowo jest chrzest, zaczynają mówić, że Chrystusowi chodziło o nawrócenie się i właśnie ono jest tym powtórnym narodzeniem. Tyko czy taka interpretacja jest w ogóle możliwa?

W zacytowanym fragmencie jest jedno słowo, które sprawia, że możemy ją z góry skreślić. Jedno, jedyne słowo, które nadaje temu fragmentowi wymiar ogólnoludzki, odnoszący się do każdego człowieka, a nie do tych, którzy są już w „wieku świadomym”. Kluczowe słowo… „ktoś”.

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.»

Gdyby tego słowa nie było to można by wnioskować, że Chrystus mówił o osobach dorosłych lub co najmniej świadomych swoich czynów. Jednakże, kiedy powiedział „ktoś”, to sprawa została uogólniona do wszystkich ludzi, bo czy ma się rok czy 100 lat, to zawsze jest się „kimś” i słowo „ktoś” go obejmuje bez względu na wiek.

To jedno słowo „ktoś” przekreśla całą tezę, że powtórne narodzenie jest nawróceniem. Z czego bowiem ma się nawracać ktoś, kto ma rok i poza grzechem pierworodnym nie ma nic na sumieniu? Nie ma z czego się nawracać, ale jednak potrzebuje powtórnego narodzenia, narodzenia na nowo, aby móc wejść do królestwa Bożego gdyby coś mu się stało i umarło.

Narodzenie na nowo, tak jak powiedział Chrystus, jest „z wody i z Ducha”, a nie „przez nawrócenie”.